Nowy numer 48/2020 Archiwum

W nadwiślańskich Górkach


Parafia Najświętszego Serca Pana Jezusa w Górkach powstała w 1930 roku. Z macierzystej wspólnoty w Czerminie zostały odłączone cztery wioski: Górki, Surowa, Wola Otałęska i Otałęż.

Początkowo miejscem modlitwy był drewniany kościółek, który służył nowej parafii do 1949 roku. Wtedy to wmurowano kamień węgielny pod budowę nowej świątyni. Co stało się z drewnianą? – Została rozebrana, a materiał posłużył do budowy dwóch szkół. Tak to serce parafii ofiarowano sercom dzieci, które dzięki temu mogły rozpocząć naukę szkolną – mówi ks. proboszcz Kazimierz Skrzypek. Ludzie zbierali materiał budowlany z myślą o nowym kościele jeszcze przed wojną, ale podczas okupacji wszystko przepadło. Zgromadzoną cegłę i kamień Niemcy przeznaczyli na utwardzenie dróg prowadzących w stronę Czermina. W ten sposób, choć pewnie wbrew woli parafian, upragniony przez nich kościół stał się symboliczną drogą. Zapał wzniesienia nowej świątyni ku czci Serca Bożego nie ostygł, a materiał znalazł się niejako naturalnie, był pod ręką. Betonowe cegły, z których w końcu wybudowano nowy dom modlitwy, robiono bowiem ze żwiru wiślanego i rzecznej wody oraz z cementu zdobywanego z wielkim trudem. 


Stopy piechura


Uwagę wchodzących od razu przyciąga wielki obraz Pana Jezusa, który w zielonym, galilejsko-włoskim krajobrazie idzie ku ludziom, wskazując na swoje płonące serce. Ponoć pierwszy wizerunek nie spodobał się parafianom, podziękowano więc szybko artyście. Drugi, obecny, przypadł im do gustu i dziś króluje w złoconej oprawie, która obejmuje go łagodnym rzymskim łukiem. Jezus ma spokojne, miłe wejrzenie. Twarz szeroka, jasna, oczy ciepłe. Dłonie delikatne, „pańskie”, za to stopy piechura, mocno trzymające się ziemi. W nawie głównej znajduje się jeszcze „serdeczny” feretron przedstawiający Najświętsze Serce. 


Kapłańskie szlify


Parafia to 1700 osób. Z rolnictwa utrzymuje się dzisiaj kilku większych gospodarzy. Ludzie pracują w pobliskim Mielcu, wielu za granicą. Pobożność sercańska jest na wskroś tradycyjna. Wiele osób, zwłaszcza dzieci i młodzież, kultywuje zwyczaj odprawiania spowiedzi i Komunii św. w pierwsze piątki miesiąca. – To są też dni misyjne, naznaczone modlitwą i ofiarą dla misjonarzy. Przez cały czerwiec w kościele rozbrzmiewa Litania do Najświętszego Serca, a odpust ku Jego czci celebrowany jest w niedzielę po właściwej uroczystości. Ponieważ od dłuższego czasu w Górkach zdobywają szlify neoprezbiterzy, na 10. rocznicę kapłaństwa zapraszani są z odpustowym kazaniem. Każde nowe małżeństwo zostaje zawierzone Sercu Bożemu, a obraz Pana Jezusa z objawień św. Małgorzaty Alacoque wisi w każdym domu – dodaje proboszcz. 


Powódź pomocy


Tradycyjny kult Serca Bożego ma tu swoją głębię. Jego owoce było widać podczas dramatu powodzi tysiąclecia w 1997 roku, kiedy to cała parafia, jak i okolica znalazły się pod wiślaną wodą. – Serce najbardziej krajało się na widok potopionych zwierząt – wspomina duszpasterz. Z pomocą powodzianom przyszło mnóstwo osób, parafii i instytucji. Wielkie serce okazali mieszkańcy Rumi i dekanatu Redy. Akcją kierował ks. Tadeusz Gut, który sam do Górek przyjechał i do tej pory utrzymuje kontakt z parafią. Na popowodziowe święta Bożego Narodzenia i Wielkanocy zorganizował w całym dekanacie Reda zbiórkę i przysłał tir żywności dla całej parafii. Dla setki dzieci zorganizował pobyt nad morzem, do tego raz w miesiącu w każdej parafii dekanatu redzkiego zbierano dla wspólnoty pieniądze. Serce okazała też Szwajcaria, która ofiarowała mieszkańcom tony cementu. Dzięki temu powstała m.in. nowa plebania, a „nadwyżka” cementu posłużyła do zrobienia kostki brukowej, którą wykorzystano wokół kościoła, cmentarza i plebanii. Cała diecezja siedlecka zbierała dla ludzi zboże.


Hojna ręka


Okazane serce nie pozostało bez odzewu i rozbudziło wzajemną serdeczność wśród miejscowych, którzy z narażeniem życia pomagali sąsiadom, którzy nie chcieli opuścić swych zalanych domostw. Tak wszyscy się zjednoczyli, taką miłością do siebie zapałali, że niektórzy, nieraz przez wiele lat nieodzywający się do sąsiadów, nagle spieszyli z bezinteresowną pomocą, niosąc nawet proszki od bólu głowy komuś, kto pilnował swego dobytku z wysokości strychu, bo niżej była tylko woda. A kiedy powódź w 2001 roku dotknęła Sandomierz i okolice, parafianie z Górek zebrali 80 ton zboża i podzielili się z potrzebującymi. – Serce za serce. I tak jest do dziś. Jak jest jakaś zbiórka na ofiary katastrof, ręka parafian z Górek nie cofa się przed hojnym gestem – cieszy się ks. Kazimierz. Tak oto kult Serca Bożego znajduje swój najpiękniejszy wyraz. 


« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama