Nowy numer 49/2020 Archiwum

Bartek jest kobietą

Diecezja na wakacje. Wzniesienia i szczyty, szachownice pól i łąk, spokojne drogi na spacery i rowerowe eskapady, a do tego można to wszystko zobaczyć… z lotu ptaka. Tak jest w gminie Korzenna.

Droga do Korzennej wiedzie najpierw na platformę widokową w Bruśniku. Zewsząd rozległa przestrzeń, patchworkowy gobelin utkany z pól i łąk, zszytych grubą nicią drzew i zarośli. Dalej coraz większe i wyższe wzniesienia, pasma i grzbiety aż po górzysty horyzont na południu i nizinny na północy. – Wschody i zachody słońca są tu przednie. A ich zdjęcia mają więcej lajków niż uroki Skamieniałego Miasta – śmieje się Piotr Firlej, przewodnik i znawca Pogórzy.

Nuda jest tu niemożliwa

Do Centrum Kultury w Korzennej znajdującego się w zabytkowych wnętrzach dworskich można zajechać po pańsku, czyli wokół okrągłego klombu przed gankiem dworku. W jednym z budynków trwają akurat warsztaty ceramiczne dla młodzieży i dzieci. Młodzi artyści obsiedli stół i pilnie malują wykonane dzbanuszki. – Na warsztaty przychodzimy, bo chcemy dobrze zagospodarować czas i nie nudzić się, a tutaj to jest niemożliwe – śmieją się nastolatki. W świat sztuki i pracy rąk własnych wprowadza je Grzegorz Krasiński, pracownik CK w Korzennej. – Warsztaty prowadzimy przez cały rok. Głównie z ceramiki, ale planujemy uruchomić zajęcia ze snycerstwa. Poza tym są wikliniarstwo, metaloplastyka, art-recykling, rysunek, malarstwo, tkactwo. Mamy świetną bazę lokalową i ludzi chętnych do pomocy w pracy z młodzieżą i dziećmi – mówi pan Grzegorz.

Woda i wiatr

Z Korzennej ruszamy do Mogilna. Tu znajduje się jedyny w Małopolsce naturalny rezerwat cisów na Jodłowej Górze. – Ich drewno służyło kiedyś do wyrobu łuków i kusz, a nawet masztów okrętów, bo twarde jak stal. Ale cis rośnie bardzo wolno i już król Władysław Jagiełło zauważył, że temu gatunkowi grozi wytrzebienie, stąd ochrona cisów została wprowadzona już przez niego – wyjaśnia Piotr Firlej. Przed wejściem do rezerwatu koniecznie trzeba pójść pod najstarszy z mogilskich cisów, który rośnie sobie zaraz przy drodze. Nazywają go Bartek, a drzewo zdaniem dendrologów ma z 600 lat. Okazuje się jednak, że Bartek jest kobietą. – Bo cisy to drzewa żeńskie lub męskie. Znane wszystkim czerwone osnówki na nasionach rodzą drzewa żeńskie, męskie produkują pyłek. I Bartek tak naprawdę jest kobietą, a jej mąż rośnie sobie po drugiej stronie drogi – śmieje się Jan Oleksy, przewodnik turystyczny tatrzański i beskidzki. – Rezerwat ma ponad 30 ha. Znajduje się tu ciekawa ścieżka edukacyjna, którą można obejść całą Jodłową Górę w ciągu dwóch godzin spokojnego marszu. Są miejsca na odpoczynek, są tablice informacyjne, więc rekreację można połączyć z nauką. Na szczycie góry znajduje się pomnik partyzantów, a z łąki można obserwować piękną panoramę Nowego Sącza – mówi sołtys wsi Teresa Filipowicz. Z mogilskimi cisami jest związane miejscowe stowarzyszenie. – Organizujemy spotkania, jeździmy na dożynki, kiermasze i pikniki, żeby pokazać „nasze”, czyli mogilski chleb ze smalcem, sodówki, czyli ciastka pieczone na prosie, prace wykonane przez nasze panie, więc hafty i ozdoby bibułkowe. Mamy swoje stroje, bardziej pogórzańskie, ale z elementami lachowskimi. Woda nas tu nie zaleje, ale wiatr nam dokucza. Za to szybcy jak mogilski wiatr są nasi piłkarze z klubu sportowego „Wicher” – mówi Maria Konicka, radna i prezes stowarzyszenia „Mogilskie Cisy”.

Wędrujący Chrystus

Na Beskid Sądecki, Pieniny, Gorce i Tatry spoglądają z mogilskiego szczytu trzy kościoły. Największy jest nowy, ale obok niego przetrwała stara drewniana świątynia pw. św. Marcina, nieopodal zaś kamienna kaplica św. Anny. – Pierwsza wzmianka o Mogilnie jest z 1312 roku. Parafia istnieje od 1325 roku. Pierwszy kościół spłonął w XVI wieku. Postawiono wtedy kaplicę św. Anny, a następnie, w 1765 roku, modrzewiowy kościół św. Marcina – opowiada ks. proboszcz Emil Myszkowski. W świątyni błyszczą odnowione ołtarze i ambona z XVIII wieku. – W ołtarzu głównym bardzo czczony był krzyż, który przenieśliśmy do nowego kościoła – dodaje proboszcz. W pobliskiej kaplicy św. Anny piękna rzeźba Pana Jezusa przy słupie. – Mamy legendę, że dawno, dawno temu z powodu grzechów mieszkańców ten Pan Jezus chciał opuścić Mogilno. Proboszcz jednak odnalazł Chrystusa i modlitwą pokutną, nabożeństwami uprosił wraz z parafią, żeby u nas jednak został. I dotąd jest – uśmiecha się pani Teresa. Kościoły mogilskie stanowią duchowe centrum wsi, do którego został ostatnio włączony nowoczesny Dom Kultury z piękną salą, przeszkloną, skąd widać góry jak na dłoni. – Dom służy mieszkańcom, odbywają się tu zajęcia dla dzieci i młodzieży, m.in. teatralne. Mamy świetlicę do rekreacji i nauki. Dom dzielimy ze Strażą Pożarną, stąd organizowane są tu różne spotkania związane z działalnością naszej OSP – mówi Piotr Ogorzałek, opiekun DK.

Wieś generała

Sąsiadką Mogilna jest Koniuszowa. Miejscowość ma bogate tradycje związane z historią szkoły. – W obecnym budynku Zespołu Szkół znajduje się izba pamięci gen. Franciszka Gągora pochodzącego z Koniuszowej, która powstała już po jego śmierci w katastrofie smoleńskiej. Szkoła podstawowa i gimnazjum noszą imię generała. Są w izbie pamiątki rodzinne, przekazane nam przez małżonkę, mieszkańców Koniuszowej, wójta gminy Korzenna, płk. Dobosza, byłego szefa WKU – mówi Jarosław Gliński, dyrektor szkoły w Koniuszowej. Pamięć o generale – patronie żyje dzięki izbie i corocznemu świętu szkoły. Mamy też rajd gwiaździsty im. gen. Gągora, który odbywa się we wrześniu. Pokłosiem jest szlak stworzony przez szkołę we współpracy z PTTK Beskid o. Nowy Sącz – dodaje dyrektor. Koniuszowa jest warta odwiedzin o każdej porze roku. – Zachwyca pięknem krajobrazu, spokojem, ciszą. Drogi są dobre, bezpieczne, dobre na rodzinne wycieczki rowerowe – mówi Jacek Fornagiel, radny gminny Korzenna

Na dachu świata

Ostatni przystanek to Berdychów w Jasiennej. Na szczycie wzgórza, skąd rozciąga się na wszystkie strony najpiękniejsza panorama gminy Korzenna, znajduje się lądowisko samolotów. Należy do najwyżej położonych w Polsce. Pas startowy usytuowany jest na wysokości 520 m n.p.m. – Piloci nazywają trochę przekornie nasze lądowisko „dachem świata”, ale coś w tym jest, ponieważ większość lądowisk jest położona na terenach płaskich, w dolinach, a u nas samoloty startują lub lądują na szczycie wzniesienia. Mogą tu lądować statki powietrzne o maksymalnej masie do startu 5 ton 700 kilogramów. Największy spełniający te normy to antonow 2. Pas startowy ma długość 400 m, jest trawiasty i najbardziej nadaje się do lotów turystycznych i szkoleniowych samolotami ultralekkimi do 500 kg masy – wyjaśnia Wiesław Szewczyk z Sądeckiego Ośrodka Szkolenia Lotniczego. Lądowisko pięknie położone, ale pogoda zmienia się tu bardzo szybko, przez co jest bardziej wymagające. – Latam 34 lata, a pilot im starszy, tym bardziej leniwy, to i do „ognia” palców mu się wkładać nie chce – śmieje się pan Wiesław.

Jest plan

Główne szlaki PTTK biegną granicami gminy. Pierwszy szlak wiedzie z Nowego Sącza do Ptaszkowej, drugi z Ciężkowic na Jamną. – Oba jedynie zahaczają o gminę Korzenna, stąd nasz pomysł, by oba szlaki połączyć naszym wewnętrznym szlakiem, który biegłby przez centrum gminy, pozwalając turystom odwiedzić wszystkie najciekawsze i najpiękniejsze miejsca – mówi Krzysztof Ogorzałek, dyrektor Centrum Kultury w Korzennej. Szlaki byłyby przeznaczone pod turystykę rodzinną, pieszą i rowerową. Ideą jest ich aspekt edukacyjny, dalej łatwość i przystępność, żeby zwiedzić gminę przez jeden lub dwa dni podczas rodzinnych wycieczek.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama