Nowy numer 48/2020 Archiwum

Nienachalny urok trójmiasta

Diecezja na wakacje. Nie wypiętrzyły się tu góry, które są naturalnym magnesem dla turystów, ani nie rozlały jeziora. Gmina Szerzyny ma jednak duży potencjał, ale tkwi on w czymś innym.

Ja to proszę pana żyję z boku – w Ołpinach, otwiera przede mną drzwi swego skromnego drewnianego domku Stanisław Bryndal. Ojciec był rzeźbiarzem. Talent odziedziczył zdaje się po nim. Stanisław skończył zakopiańskiego „Kenara”, potem rzeźbę na ASP w Warszawie, a nawet tam wykładał. Jego prace są rozsiane po całym świecie. Dziś żyje skromnie w rodzinnych Ołpinach. Z wyboru. W piątek będzie u niego Kai Bumann, znakomity niemiecki dyrygent, który szuka w pracach Bryndala inspiracji. – Tu nad stawem mam galerię. Jest Jezus uciszający fale, św. Piotr w łodzi, aniołów niemało. Znam tu każdą roślinkę. Słyszy pan, jak przelewająca się woda wydaje w każdym miejscu inny dźwięk? – oprowadza mnie Stanisław. – Chrystus Frasobliwy nad tym Jeziorkiem Galilejskim to dla Maćka Berbeki, znanego alpinisty. Przyjaźniliśmy się. Był tu u mnie wiele razy. Dawałem mu za każdym razem anioły, żeby go strzegły. Niestety, zginął na Broad Peak – opowiada.

Anioły to ważny, ale jedynie odprysk twórczości Bryndala. – Między drugim daniem a kompotem – uśmiecha się. Niesamowite są na przykład miniatury pana Stanisława. – To odlewy wielkości 2–3 centymetrów, w srebrze czy innych metalach, całych scen – podpowiada mi Renata Górka, szefowa centrum kultury. Miniatury są niezwykłe, świadczą o niezwykłej wyobraźni i wrażliwości artysty. Artysty mało znanego, niezabiegającego o reklamę. Żyje bez telefonu, internetu. – To wszystko, ta nowoczesność, to jest taki kurz na dziele stworzenia – uśmiecha się. Co robi? – Szukam prawdy w egzystencji – mówi. W Ołpinach mu dobrze. Przy autostradzie życia mógłby się nie odnaleźć.

Dwutysięczniki

Patrząc na zachód, najpierw są Szerzyny, potem Ołpiny i dalej Olszyny (gmina Rzepiennik). Trzy miejscowości tworzą tzw. trójmiasto. – To zacni kapłani, których z tych miejscowości mamy dość liczną grupę, jeszcze w seminarium duchownym ukuli takie sformułowanie, że są z „trójmiasta” – tłumaczy Grzegorz Gotfryd, wójt gminy Szerzyny. Nazwa ma jednak pewne historyczne umocowanie, bo trzy siostrzane wsie stanowiły o potencjale okolicy.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama