Nowy numer 48/2020 Archiwum

Śnieg pod nogami

O potrzebie lektury Biblii i metodach jej czytania z ks. dr. hab. Piotrem Łabudą, biblistą, rozmawia Grzegorz Brożek.

Grzegorz Brożek: Jak się nauczyć czytania Pisma Świętego?

Ks. Piotr Łabuda: Po pierwsze trzeba chcieć czytać. Po drugie trzeba mieć świadomość, że wymaga to pewnego trudu. Po trzecie trzeba znaleźć czas i miejsce, aby usłyszeć Boga, który mówi w ciszy.

Nie wystarczy, że słuchamy Ewangelii w czasie niedzielnej Mszy św., w której w diecezji bardzo wielu ludzi jednak uczestniczy?

Często to nie wystarcza, bo wiele razy zdarza się, że wychodzimy z kościoła i nie pamiętamy, o czym były czytania mszalne. Jak mamy żyć słowem Boga, skoro nie pamiętamy, o czym było?

Poza tym często podejmując lekturę, bez zadania sobie koniecznego trudu, ślizgamy się po powierzchni. Czasem też wystarczą nam pobożne stereotypy, że biblijne Boże narodzenie to stajenka, sianko i – uchowaj Boże – śnieg skrzypiący pod nogami. Bardzo często nie drążymy tego, jak naprawdę było i co to dla nas znaczy. Trzeba dotykać słowa Bożego, wchodzić w szczegóły, szukać odpowiedzi.

Studium w tym roku poświęcone będzie osobie Jezusa. Dlaczego?

Bo idziemy drogą wyznaczoną przez „Credo”. Zeszły rok był poświęcony Bogu, ten będzie Chrystusowi. Ale św. Paweł pisze w Liście do Kolosan o tym, że Jezus jest obrazem, a dokładnie ikoną Boga niewidzialnego. Wpatrując się w Chrystusa, mogę zobaczyć prawdę o Bogu. Badając Pismo Święte, dotykam prawdy o Nim.

Wielu uważa za centralny problem religijności kwestie dyscypliny kościelnej i moralności. Szukają raczej odpowiedzi, co bez grzechu mogą robić, a co lepiej odpuścić.

To jest źle ustawiona hierarchia rzeczy. Fundamentalną sprawą w wierze nie są grzech i słabość, ale Bóg i Jego łaska. Wartością studiowania Biblii, trudzenia się, jest to, że poznajemy Boga, w którego wierzymy. Potem spotykamy się z żywym Bogiem w Eucharystii. Z poznania i spotkania, z relacji, rodzi się chęć życia Ewangelią. W naturalny sposób chcemy być lepsi, żyć dobrze, moralnie. To Jezus, którego musimy cały czas poznawać, i Jego nauka są w centrum naszej wiary.

To od których Ewangelii warto zacząć przygodę z Biblią?

Dla początkujących proponuję zawsze św. Marka i św. Mateusza. Ewangelia Jana jest dla trochę bardziej zaawansowanych. Osobiście bardzo lubię czytać Ewangelię Łukasza. Jest inna, bo Łukasz jako jedyny z ewangelistów nie spotkał się z Jezusem. Poza tym zaznacza już na początku, że pisze, aby przekonać o prawdziwości. Przekonuje fascynująco.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama