GN 48/2020 Archiwum

Kapłan, prorok, król

Kogo poza księdzem zobaczymy w kościele? Kobiety. Istnieje przekonanie, że jak trafi się mężczyzna, to na 80 proc. fajtłapa. – Chcemy zadać kłam temu przekonaniu – mówi Donald Turbitt, lider Mężczyzn św. Józefa.

W Wał-Rudzie 18 października odbyła się comiesięczna Droga Krzyżowa szlakiem męczeństwa bł. Karoliny. Rozważania prowadzili przedstawiciele prawdopodobnie jedynej w diecezji wspólnoty Mężczyzn św. Józefa z Tarnowa. Przed wieczorną Mszą św. w Zabawie z uczestnikami pielgrzymki mężczyzn spotkał się Donald Turbitt, emerytowany nowojorski strażak, szef ruchu Mężczyźni św. Józefa.

Pełnia powołania

Przemek Paw jest przedsiębiorcą. Z Mężczyznami św. Józefa związał się kilka miesięcy temu. – Fajne było to, że proboszcz wprost wystosował do nas imienne zaproszenie, a nie rzucił z ambony „jeśli ktoś by chciał, to niech przyjdzie”. Był pierwszy konkret: „Zapraszam. Przyjdź”. Faceci tak lubią – mówi. Potem były kolejne konkretne propozycje. – Mamy program poświęcenia Bogu 72 godzin w roku. To takie minimum do zmartwychwstałego życia. Raz w miesiącu 2-godzinne spotkanie w parafii. Raz w roku 6-godzinna konferencja i raz w roku weekendowe rekolekcje. Dlaczego 72 godziny? Bo to 3 dni. W trzy dni Jezus umarł na krzyżu i zmartwychwstał. Przeszedł ze śmierci do życia. Mężczyźni nie chcą bylejakości swojego życia. Wierzymy, że możemy iść przez życie z Jezusem, odkrywając we wspólnocie pełnię naszego powołania, wzmacniając się duchowo – objaśnia Andrzej Lewek, ogólnopolski koordynator Mężczyzn św. Józefa.

Siła, moc i radość

W Tarnowie-Mościcach spotkania wspólnoty gromadzą od kilkunastu do 40 chłopa. – W Kościele kobiety były i są. Męskie zaś role niestety przejęli księża – mówi ks. Artur Ważny, który jeszcze jako proboszcz patronował powstaniu grupy w Mościcach. Andrzej Lewek mówi, że chodzi o to, żeby przywrócić mężczyzn Kościołowi, jak i oddać mężczyznom ich miejsce w Kościele. – Mężczyźni są zadaniowi. Potrzebujemy konkretu, inicjatywy, roboty do zrobienia, walki. Widzę na przykład, jak fajnie mężczyźni odnajdują się we wspólnotach parafialnych w roli nadzwyczajnych szafarzy Komunii Świętej – mówi ks. Ważny. Celem Mężczyzn św. Józefa nie jest jednak przygotowanie do konkretnych posług, tylko wzmocnienie duchowe. – Trafiłem na Mężczyzn św. Józefa akurat wtedy, kiedy miałem kłopoty z relacjami w rodzinie. Na moje życie dziś rzutowały dawne relacje z ojcem. W męskiej wspólnocie znalazłem zrozumienie, wspólnotę doświadczeń, wsparcie, męskie ramię przyjaciela – przyznaje Krzysiek z Tarnowa. – Chcemy na zewnątrz być męscy, twardzi, ale w gronie facetów odsłonimy się, podzielimy się zmartwieniem, kłopotem, bo mamy podobne doświadczenia – uważa ks. Artur. Przemek Paw zachwyca się tym, kiedy kilkadziesiąt chłopa klęka do wspólnej modlitwy, zaczyna śpiewać. – Jest w tym siła i radość – uśmiecha się.

Trzy role

Andrzej Lewek przypomina, że mężczyźni mają inną wrażliwość i percepcję niż kobiety. – Jesteśmy powołani, by prowadzić, zaopatrywać, chronić, żywić. To męskie zadania w naturalnej przestrzeni. W nadprzyrodzonej możemy mówić o mężczyźnie jako kapłanie, proroku i królu. Powinniśmy w te role wchodzić. Jak Jezus. Kapłan składa swe życie w ofierze i żyje dla Bożej chwały. Prorok to ktoś wrażliwy na Boga, który działa i prowadzi. Król troszczy się o swoje królestwo, zapewnia byt tym, których Bóg daje nam w naszej przestrzeni odpowiedzialności. To męskie wyzwania – mówi.

Jesteś na miejscu

Donald Turbitt, szef Mężczyzn św. Józefa Mamy dwa cele. Pierwszy to osobista relacja z Jezusem. Drugi to dobra relacja z innymi mężczyznami katolikami. Jest mnóstwo wspólnot, organizacji męskich, które robią wspaniałe rzeczy w przestrzeni widzialnej. Naszym celem jest, by mężczyzna wzrastał duchowo. Oczywiście kiedy wzrasta duchowo, to pomaga w parafii, w środowisku, bo to jest konsekwencja. Moją wizją jest, żeby proboszcz w każdej parafii miał wokół siebie dwunastu mężczyzn. Jezus miał 12 apostołów. Dziś ksiądz w parafii ma raczej grono kobiet tworzących wianuszek. Oczywiście dziękujmy Bogu za kobiety w Kościele, ale potrzebujemy we wspólnocie także mocnych mężczyzn. Jak ich przyprowadzić? Sądzę, że kobiecie łatwiej jest podążyć do wspólnoty kościelnej za mężczyzną. Mężczyzna raczej nie pójdzie za kobietą. To jest jeden z naszych celów, by to mężczyźni przyprowadzali mężczyzn do Jezusa i żeby w Kościele mężczyźni czuli się komfortowo, że są na swoim miejscu.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama