GN 47/2020 Archiwum

Flisacka „kawaleria”

Pięć parafii, dwie diecezje i jedna wspólnota, która „krew w Dunajcu, wiarę w sercu, szczęście w domu ma”.

W Sromowcach Niżnych jest tylko jeden dom, gdzie nie ma flisaków – to plebania, chociaż i to nie do końca prawda. Ks. prał. Czesław Jakóbczyk, który był tu proboszczem przez prawie 40 lat, jest honorowym członkiem Stowarzyszenia Flisaków Pienińskich – mówi ks. Marek Kądzielawa, obecny proboszcz w Sromowcach Niżnych.

Żeby zostać flisakiem trzeba, po pierwsze, pochodzić ze Sromowiec Niżnych lub Wyżnych, Krościenka, Szczawnicy albo Czorsztyna (trzy z tych miejscowości znajdują się na terenie diecezji tarnowskiej, dwie – archidiecezji krakowskiej) i, po drugie, być kawalerem, który miał za ojca kawalera i za dziadka kawalera. – To taka ich rodzinna tradycja – śmieje się proboszcz. Polskie Stowarzyszenie Flisaków Pienińskich zrzesza ich ponad 900, zawodowo czynnych jest ponad 500. Dysponują 250 łodziami. – Przełom jest piękny, płynie się między górami, zwiedza się park ekologicznie, bo się go nie depto i nie śmieci, tylko z łodzi się go podziwio – zachwala Jan Kalisz, flisak ze Sromowiec Niżnych. Jak mówi Jan Sienkiewicz, prezes Polskiego Stowarzyszenia Flisaków Pienińskich, ich działalność ma ogromny wpływ na rozwój regionu. Rokrocznie dla spływu przełomem Dunajca w Pieniny przyjeżdża spora liczba turystów. W tym roku 275 tys. osób. Złożyła się na to przede wszystkim pogoda. – Nom pasuje, żeby w ogóle nie loło, bo ludzi jest dużo, ale znowu jak nie leje, to brakuje wody. Najlepiej zatem, żeby w nocy loło, a w dzień żeby była pogoda, ale to bieda wyprosić – twierdzi Jan Kalisz. Przyjechali zatem Bogu podziękować za miniony sezon. Z pielgrzymką do Bochni udało się prawie 300 flisaków w odświętnych góralskich strojach. Stali się atrakcją w atrakcji turystycznej, jaką jest kopalnia. Na zakończenie Mszy św. w kaplicy św. Kingi odśpiewali hymn flisacki: „Każdy flisak zdrów, swoją łódkę pcha.Krew w Dunajcu, wiarę w sercu, szczęście w domu ma”. – Od siedmiu lat w ten sposób pielgrzymujemy. Najpierw były to Łagiewniki, potem Ludźmierz, Częstochowa, Piekary Śląskie, katedra na Wawelu. W tym roku Bochnia, miejsce związane z Pieninami przez postać św. Kingi – wyjaśnia Jan Sienkiewicz.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama