Nowy numer 48/2020 Archiwum

Zwany Krzysztofem

Chorzy czekający na Komunię św. w domach żyją w ciągłym adwencie. Dzięki świeckim szafarzom staje się w ich życiu Boże Narodzenie.

Wdiecezji tarnowskiej posługę pełni kilkuset świeckich nadzwyczajnych szafarzy Komunii Świętej. W Adwencie spotykają się na rekolekcjach. W parafii Ryszarda Ćwięki z Mielca jest 7 szafarzy. Wymieniają się, więc wyjście do chorych wypada kaźdemu w niedzielę co 3 tygodnie.

– Kiedy proboszcz 10 lat temu zaproponował funkcję szafarza, z rezerwą do tego podchodziłem – przyznaje. – Dziś widzę, jak chorzy, którzy nie mogą przyjść do kościoła, wyczekują na nas, jak bardzo chcą przyjąć ciało Chrystusa. Raz zdarzyło mi się nawet, że jedna starsza pani z płaczem otworzyła mi drzwi, mówiąc, że dziś nie może przystąpić do Komunii św., bo pokłóciła się z synową – wspomina. Daniel Kijek, szafarz z Moszczenicy k. Gorlic, opowiada, że często ludzie czekają na progu z zapaloną świecą. – Odświętnie wystrojony pokój, na stole Pismo Święte, palące się świece. Często obecni są wszyscy domownicy – mówi. – Dzięki naszej pomocy Jezus ma szansę zamieszkać w sercu człowieka. Gdyby nie było szafarzy, wielu ludzi byłoby pozbawionych tej łaski. Wątpliwości, które co do tej posługi miałem na początku, nie wracają – przyznaje Jerzy Tomasik z Kwiatonowic. Danielowi podoba się metafora, której użył kiedyś rekolekcjonista. – Jestem trochę jak ten osiołek, na którego grzbiecie Chrystus wjechał do Jerozolimy. My, szafarze, przenosimy i przynosimy Jezusa. Nic więcej – mówi. Taka jest etymologia imienia Krzysztof – po grecku znaczy „niosący Chrystusa”. Waldemar Skubis, szafarz z Kwiatonowic, na co dzień leczy ludzi jako chirurg w szpitalu w Gorlicach. – To nie ja idę z Panem Jezusem, ale Jezus chodzi ze mną. Towarzyszy mi nie tylko wtedy, kiedy niosę Go innym w postaci Ciała Pańskiego, ale też na co dzień – przyznaje. Uważa, że posługa szafarza jest uzupełnieniem tego, co robi w szpitalu. – Możliwości medycyny są ograniczone. Pozostaje pytanie, co dalej. Ludzie są w różnym stanie, niektórzy nieuleczalnie chorzy. Jak im pomóc, jak dać nadzieję? Ja znalazłem odpowiedź. Właśnie zanosząc Jezusa, dajemy ludziom nadzieję – mówi Waldemar Skubis.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama