Nowy numer 49/2020 Archiwum

To był wicher

Jak gwałtownie żył, tak odszedł – mówi o. Andrzej Chlewicki, jamneński duszpasterz, wspominając zmarłego o. Jana Górę.

Ojciec Jan Góra związany był z naszą diecezją przez Dom św. Jacka na Jamnej, gdzie wybudował sanktuarium Matki Niezawodnej Nadziei. Przyjeżdżał tu kilka razy do roku, na sylwestra, długi weekend majowy, jamneńskie odpusty, połączone z świętem pojednania, organizował tu „Zloty Matek Boskich”. Zmarł w wieku 67 lat.

Zasłabł podczas odprawiania Mszy św. na słowach „Święty, święty”. – To niesamowite. W testamencie zaznaczył, że jego wielkim pragnieniem jest świętość – mówi o. Andrzej Chlewicki, dominikanin, jamneński duszpasterz. Ojciec Jan Góra przywołał także w testamencie epitafium średniowiecznego mnicha: „Nie lękał się chwili ostatniej, bo życie spełnił przed śmiercią, nie obawiał się śmierci, bo umiał żyć pięknie i odszedł z tego świata, nie trzaskając drzwiami”. – Ale on trzasnął drzwiami, odszedł tak jak żył: gwałtownie – mówi o. Andrzej. – Podczas spotkania na Lednicy w 2016 roku, tak bogatym w rocznice: 1050-lecia chrztu Polski, 800 lat dominikanów, 20 lat Lednicy, Rok Miłosierdzia, spotkanie z papieżem, miał wykrzyczeć „Amen” – niech się stanie, ale wypowiedział je Pan Bóg w czasie oczekiwania, Adwentu.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama