GN 47/2020 Archiwum

Z dala od ziemi obiecanej

Uciekli – jak mówią – spod topora. Znaleźli schronienie ponad 3 tys. kilometrów od Damaszku.

W Tarnowie od sześciu miesięcy mieszka rodzina Riada. Razem z nim do Polski, dzięki m.in. Fundacji „Estera”, przyjechała jego żona Rim oraz dzieci Lama i Amir. Trzy miesiące temu w mieście zamieszkała druga rodzina syryjska: Bassam, Nur i ich syn Amin. – Czujemy się w Tarnowie bardzo dobrze, choć zimno nam dokucza. Spotkaliśmy tu bardzo dobrych ludzi i dziękujemy Bogu za każdego z nich. To nas podtrzymuje na duchu – mówi Riad. Za sobą zostawili dom, pracę, ustabilizowane życie. – Niestety, skończyło się z chwilą wybuchu wojny. Na razie nie mamy po co tam wracać, choć bardzo byśmy chcieli – zwierzają się Syryjczycy.

Największym problemem jest dla nich nauka języka polskiego. – Być może gdy nauczą się języka, spróbujemy znaleźć im pracę. Riad na przykład doskonale zna język angielski, mógłby być tłumaczem, jest ponadto inżynierem logistykiem. Jego żona Rim oraz Nur – żona Bassama świetnie gotują i mogłyby sprzedawać przygotowane przez siebie potrawy na przykład podczas festynów. Lama pięknie maluje, mogłaby też wykonywać makijaż, pracować jako kosmetyczka. Amir chodzi jeszcze do szkoły. Jemu jest najłatwiej, bo koledzy znają angielski i może się z nimi dogadać. Sam zresztą szybko uczy się języka polskiego – mówi Teresa Knap, koordynatorka pomocy Syryjczykom. Do Polski przyjechali z Damaszku. – W tym momencie jest u nas zimno, brakuje wody, prądu. Zostawiliśmy w Damaszku wielu naszych krewnych. Nie możemy zapomnieć o koszmarze, w jakim żyliśmy i w jakim oni żyją – mówi Riad. Z pomocą w zagospodarowaniu się w Tarnowie, w umeblowaniu mieszkań przychodzą m.in. osoby należące do Rodziny bł. Edmunda Bojanowskiego, która działa przy parafii pw. Krzyża Świętego i Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Tarnowie-Krzyżu. Rodzina bł. Edmunda zaprosiła Riada i Bassama z ich bliskimi na wspólną modlitwę. Uczestniczył w niej o. Zygmunt Kwiatkowski, jezuita, dziesiątki lat pracujący w Syrii. – Prawdą jest to, co mówił papież Franciszek, że w Syrii, ale nie tylko, panuje wojna w kawałkach, pełzająca, ale równie okrutna jak „normalne” wojny – mówi o. Zygmunt. Zdaniem jezuity kluczem do zrozumienia sytuacji chrześcijan w Syrii, Iraku i tych częściach Bliskiego Wschodu, w których są oni prześladowani, jest Jezus Chrystus i Jego męka. – Chrystus został zdradzony, uwięziony, ubiczowany, ukrzyżowany, zabity, ale zmartwychwstał. Podobnie chrześcijanie w Syrii cierpią zdradę ze strony Europy, są więzieni, torturowani, zmuszani do płacenia podatku za to, że są chrześcijanami. Zabija się ich lub zmusza do ucieczki z ojczyzny. Innego klucza do zrozumienia ich sytuacji poza Chrystusem nie znajduję – podkreśla o. Kwiatkowski. Podczas wspólnej modlitwy pieśń o Matce Bożej zaśpiewał w języku staroarbaskim Bassam. – Drżał mi głos, bo czułem smutek, myśląc o mojej ojczyźnie, ale wierzę, że pokój jest możliwy. Dziękowałem też Maryi za opiekę nad nami – mówi Bassam. A czego potrzebują Syryjczycy? – Obecnie potrzebna im jest bielizna pościelowa, talerze, stół, kołdry, poduszki, kubki szklane, czajnik z porcelany, blender. Zbieramy fundusze w różny sposób, żeby pomóc naszym bliźnim. Zdobyliśmy już łóżko piętrowe dla jednej rodziny, ubrania, czyli kurtki, płaszcze. Ludzie naprawdę otworzyli serca. Wiem, że jedna rodzina chce przekazać wersalkę, inna lodówkę – mówi s. Albina, służebniczka. Syryjskim rodzinom można też pomóc za pośrednictwem Fundacji „Ziemia Obiecana”. Wszelkie informacje można znaleźć pod adresem: www.promisedland.eu.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama