Nowy numer 48/2020 Archiwum

Trumna i konfesjonał

Była intryga, bezdomny z niewidzialnym psem i najprawdziwsza trumna, ale bez nieboszczyka.


Parafialna grupa teatralna wystawiła w Sufczynie spektakl „Kłamstwo” Marcina Kobierskiego. Aktorzy przedstawili cztery historie związane z konkretnymi sakramentami i wydarzeniami z życia człowieka. – Mamy więc akcję, w którą włączone są chrzest, I Komunia św., ślub i pogrzeb – wyjaśniał przed przedstawieniem ks. Łukasz Pawłowski.
Jednak głównym bohaterem spektaklu było kłamstwo. – Ono otacza pozostałych uczestników dramatu, zrazu „niewinnie”, potem staje się treścią ich życia. Wszystkie relacje rodzinne, międzyludzkie budowane są na kłamstwie. A ja gram bezdomną, która łączy w całość wszystkie cztery historie, i bardzo delikatnie mówię o prawdzie, głoszę ją, wskazuję na potrzebę pojednania, spotkania z Chrystusem. Ukazuję również to, że kłamstwo jest początkiem wszystkich grzechów, a prawda często okazuje się bezdomna, choć szuka swojego miejsca w życiu ludzi – mówi Weronika.


Pogrzeb czarnych charakterów


Katarzyna Witek zagrała panią Karnowską, która inicjowała całą intrygę sztuki. – Ludzie mówili mi po premierze, że całe zamieszanie na scenie było przeze mnie. Moja bohaterka to matka, która chce pogodzić ze sobą swoje córki. Wymyśla więc swoją śmierć i pogrzeb, na który córki oczywiście przyjeżdżają, ale nie dochodzi do pojednania. Czasem różne wybiegi, które stosujemy, by osiągnąć dobry skutek, nic nie dają. Przeciwnie, brak szczerości, kłamstwa usprawiedliwiane miłością, emocjami czy sytuacją mszczą się na człowieku – wyjaśnia pani Katarzyna.
„Kłamstwo” to właściwie spotkanie czarnych charakterów. Każdy z nich miał coś do ukrycia przed innymi. – Nie jest trudno zagrać taką rolę – śmieje się Magdalena Przeklasa. Jej zdaniem nawet najmniejsze kłamstwo ma swoje konsekwencje i wypływa na ludzkie życie. – Ale w mojej scenie było wiele rachunków sumienia, więc człowiek ma szansę spotkać się z prawdą. Nie zawsze jednak ulega jej wyzwalającej sile. Woli kłamać, bo tak jest łatwiej – dodaje. 


Zanim będzie 
za późno


Punktem kulminacyjnym sztuki była symboliczna spowiedź jako zaproszenie do rachunku sumienia. – I ja tak to odczytałam. Całe przedstawienie w jakiś sposób obnażało to, co ukrywamy przed innymi i przed Bogiem, choć On przecież wszystko o nas wie – mówi pani Maria. – Dla mnie wstrząsem była ta trumna wniesiona w ostatniej scenie. Są takie punkty w życiu, od których nie ma już odwrotu, a takim z pewnością jest śmierć. Trzeba pojednać się z ludźmi i Bogiem wcześniej, nim będzie za późno – dodaje pan Józef. 
Grupa teatralna istnieje w Sufczynie od niedawna. Ma za sobą już inne przedsięwzięcia. – Ja gram pierwszy raz, a to dzięki córce, która została aktorką wcześniej ode mnie – uśmiecha się pani Katarzyna. Dla Magdaleny teatr jest odskocznią od codzienności. – To zupełnie inny świat, ale wejście do niego jest okupione ciężką pracą. Trzeba było pogodzić naukę z próbami, ale było warto – cieszy się aktorka. 


« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama