Nowy numer 48/2020 Archiwum

Ten rządzi w domu, kto rządzi w kuchni przejdź do galerii

Macie teściową? Relacje rodzinne są bardzo trudne, a szczególnie te na linii teściowa - synowa.

Do poradni specjalistycznej "Arka" bardzo często przychodzą młode żony, którym bardzo trudno pogodzić relacje małżeńskie z relacją do rodziców męża, a zwłaszcza do jego matki.

Nieśmieszny pewnie jest im kawał, jak to spotykają się dwie koleżanki i jedna mówi, że jej teściowa jest jak dziennik. "Tak dużo gada?" - pyta druga. "Nie, ona też pojawia się codziennie".

Ks. Józef Partyka, psycholog pracujący w poradni specjalistycznej "Arka", słyszał już wiele historii o tym, jak to teściowie umeblowali całe mieszkanie młodym bez pytania ich o zgodę ("Przecież powinni być wdzięczni, nam nikt takiego prezentu nigdy nie zrobił"), albo o teściowej, która potrafi prowadzić trzy domy, swój i dwójki swoich dorosłych dzieci i już nie starcza jej czasu na zadbanie o swoje relacje małżeńskie i zdrowie (rzeczywiście, trudno byłoby to wszystko ogarnąć).

Oczywiście sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana. Zwłaszcza, że dotyka emocji. Problem może rodzić z pozoru pozytywny komunikat matki do swojego dorosłego syna: "Moje kochane dziecko, ja zawsze mam dla ciebie czas".

- To ciągłe podkreślanie dobroci wobec dziecka, nie do końca jest uczciwe, ponieważ zadaniem tego komunikatu jest nie tyle owa dobroć, co wymuszenie wdzięczności wobec matki, która tyle dla niego zrobiła - zauważa ks. Partyka.

Sporo konfliktów rodzi także kuchnia, jedzenie. - Czy obraz idealnej teściowej to niedzielne obiadki i lodówka pełna smakowitości? - pyta ks. Partyka i odpowiada - i tak, i nie. Tak - jeśli wszyscy tego chcą, ale wspólny obiad może stać się niekiedy narzędziem manipulacji.

Opiekuńczość rodziców wobec ich dorosłych dzieci nie jest zła, jeśli jest mądra i dojrzała. - Rodzice nie mogą brać na siebie spraw finansowych swoich dorosłych dzieci - mówi psycholog ks. Partyka.

- Jeśli będą dawać im pieniądze i jedzenie, nawet kiedy tego nie potrzebują, to czego ich uczą? Tego, że oni nigdy nie zaczną sami o to dbać, nie wypracują sposobu na to, żeby funkcjonować samodzielnie, a kiedy rodziców zabraknie, będzie krach - zauważa kapłan, żartobliwie dodając, że zwykle jest tak, że ten rządzi w domu, kto rządzi w kuchni.

Ks. Józef Partyka poruszył także bardzo wiele innych kwestii związanych z tego rodzaju relacjami rodzinnymi podczas spotkania w Bogumiłowicach 27 stycznia, na które przybyło ok. 50 osób, głównie teściowe.

- Mogłam skonfrontować to, co ksiądz mówił z rzeczywistością i myślę, że pewne informacje wykorzystam - mówiła po spotkaniu pani Maria z Bogumiłowic.

- Człowiek mógł przewertować własne wnętrze - zauważyła inna bogumiłowiczanka.

Pani Krystyna także była bardzo zadowolona, że przyszła na spotkanie: - Ksiądz mówił merytorycznie, dawał przykłady. Jesteśmy pod wrażeniem. Te spotkania z księdzem są wspaniałe, korzystamy przede wszystkim z jego wiedzy - dodała.

Bogumiłowiczanie intensywnie spędzili ferie, ponieważ to nie było jedyne tego rodzaju spotkanie. W ubiegłą środę ks. Józef Partyka mówił o prawidłowej komunikacji w związkach, a w piątek Marcin M. Rzegocki ze Szkoły Głównej Handlowej z Warszawy odpowiadał na pytanie, czy pieniądz jest zły.

W najbliższy piątek i sobotę odbędą się warsztaty eucharystyczne, które poprowadzą dwie studentki z Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie - Agata Kusek i Monika Gądek. Podobne odbyły się w Porębie Małej k. Nowego Sącza i cieszyły się dużą popularnością.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama