Nowy numer 48/2020 Archiwum

Czwarty tron Maryi

200 lat świątyni w Zagórzanach. „Kościół ten, wprzód drewniany, wytrwawszy 227 lat, starością na koniec obaleniu bliski, J.W. Teresa z książąt Sułkowskich hrabina Wielopolska, roku po narodzeniu Chrystusa 1816 murem opasała i podniosła”.

O tym fakcie „opasania i podniesienia” przypomina tablica pamiątkowa w świątyni zagórzańskiej. Mija 200 lat od tej chwili. Parafia 1 stycznia 2016 roku ponownym zawierzeniem MB Zagórzańskiej, po wcześniejszym, uczynionym przez abp. Jerzego Ablewicza w 1982 roku, i oddaniu się w Jej macierzyńską niewolę rozpoczęła rok jubileuszowy.

Czwarty kościół

– To jest już czwarty kościół w Zagórzanach – mówi ks. Bolesław Bawiec, proboszcz parafii. Pierwsze wzmianki o Zagórzanach pochodzą z okresu sporu o wieś podkomorzego sandomierskiego Jakuba z benedyktynami tynieckimi. To jest rok mniej więcej 1320. – Wiemy, że król Łokietek wieś przyznał zakonnikom, którzy postawili tu kościół i klasztor – mówi kleryk tarnowskiego seminarium Łukasz Kalisz, pochodzący z Zagórzan, który z racji rocznicy przygotował książkę na temat historii kościoła i parafii. Pierwszy kościółek miałby stać mniej więcej tam, gdzie dziś jest szkoła. Wzmianka o tym znajduje się, jak mówi Łukasz Kalisz, w dokumentacji zamku Golesz koło Jasła. Pierwsze odnotowane świętopietrze z parafii odprowadzono w 1392 roku. Jako że parafie na początku zwalniane były z tego obowiązku, można mniemać, że parafia pochodzi być może nawet z 1350 roku. – Należy do tych, które mają pochodzenie średniowieczne – przyznaje ks. dr Ryszard Banach, historyk Kościoła. Druga świątynia (modrzewiowa, prawdopodobnie z 1589 roku) spaliła się w 1630 roku. Trzecią, też drewnianą, wybudowano tu, gdzie dziś stoi kościół murowany.

Nad samą skarpą

Drewniana stała 227 lat i musiała być w lichej kondycji. Hrabina Wielopolska tę właśnie świątynię opasała i podniosła. – Wiemy, co się działo, bo są opisy w kronice i co roku szły sprawozdania do kurii. Otóż zaczęli pracę w 1814 roku od tego, że drewniany kościół zaczęli obudowywać po linii ścian murem. Potem go zadaszyli. Wybudowali zakrystię i rozebrali w środku starą, podobnie uczynili z kruchtą. Późną jesienią 1815 roku zaczęli rozbierać drewniany kościół i wynosić z nowego, murowanego. To w tym wypadku oznacza owo „opasać” – tłumaczy Łukasz Kalisz. Ale nie był to ostatni zabieg na materii świątyni. – Kościół był jednak mały. Ludzie byli ściśnięci okrutnie, więc ks. Tokarz zdecydował się na to, żeby go rozbudować. Ale problemem była skarpa, nad którą stał. To był początek lat 70. XX wieku. Sąsiednie Gorlice były w rozbudowie. Posłał mnie wtedy proboszcz na drogę, żeby łapać ciężarówki wywożące gruz czy ziemię i prosić, żeby – jeśli nie mają co z tym zrobić – „kiprowali” w tę dziurę – wspomina ks. dr Banach, który jako neoprezbiter pracował właśnie w Zagórzanach. Trochę to trwało. Jednak w 1982 roku poświęcono rozbudowaną świątynię. – Powiększyła się o jedną trzecią. Przy tym ks. Tokarz starał się dbać, chyba skutecznie, żeby nie straciła charakteru – dodaje ks. Banach.

Krzyż z tryptykiem

Jednak naprawdę piękne i wartościowe jest wnętrze świątyni parafialnej. – Inwentaryzowałem ten kościół. Uderzyło mnie bogactwo wystroju, piękne wyposażenie. Bardzo ciekawa i u nas rzadka ikonografia ołtarza głównego. Poza tym znakomity, duży barokowy krzyż, który wisi na bocznej ścianie, całkowicie niezwykły, robi ogromne wrażenie – opowiada ks. dr Piotr Drewniak, diecezjalny konserwator sztuki. Ołtarz z tryptykiem, który tytułowany bywa „Ofiara”, pochodzi dopiero z 1870 roku, ale dwa obrazy w nim są starsze. – Główny obraz – Grupa Ukrzyżowania – prawdopodobnie jest z XVII wieku. Ofiara Izaaka – późnobarokowy, ale Mojżesz z miedzianym wężem raczej pochodzi z końca XIX wieku. Być może został namalowany jako uzupełnienie dwóch już istniejących? Przemawia za tym fakt, że w pobliskiej Sękowej jest też podobny obraz z identycznymi rysami Mojżesza, podobnymi twarzami postaci, malowany podobną techniką i materiałami – przypuszcza Łukasz Kalisz. – W Wielkim Poście zwłaszcza zwracamy uwagę parafian na ten tryptyk. Staramy się go przypominać i na powrót tłumaczyć, bo warto – mówi ks. Bawiec. Pasyjna treść tryptyku aż prosi się o komentarz, który publikujemy obok.

Trzy Matki

Kiedyś ołtarzem głównym był dzisiejszy boczny z MB Zagórzańską w typie turyńskim. – W tym ołtarzu dawno temu czczony był wizerunek Maryi Pocieszenia, który dziś odbiera cześć w sanktuarium w Pasierbcu – mówi ks. proboszcz. W czasach zaborów obraz ten został usunięty z kościoła, być może pod wpływem władz austriackich, które zakazywały kultu obrazów. – Były nawet sytuacje, że wojsko stało i pielgrzymów zmierzających do MB Zagórzańskiej kierowali do pobliskiej Kobylanki, w której było sanktuarium Pana Jezusa Ukrzyżowanego – mówi ks. Banach. Pojawił się jako pielgrzym w okolicy Jan Matras z Pasierbca i w obrazie Matki Bożej rozpoznał tę, która uratowała mu życie w wojnie austriacko-francuskiej w 1793 roku pod Rastatt. Wziął ją zatem do siebie. Kult maryjny rozwinął się później przy obrazie wiszącym dziś na bocznej ścianie. Jest na nim Maryja podająca św. Monice i św. Ambrożemu różaniec, który identyfikowany bywa także z paskiem. – Zawiązało się przy nim Bractwo Paskowe, jedno z pięciu w Polsce, które miało 350 członków od Gdańska aż po Węgry – mówi kleryk Kalisz. Dziś kult Matki Bożej, głównie błogosławiącej małżeństwom oczekującym potomstwa, sprawowany jest przy trzecim maryjnym obrazie – wspomnianym wizerunku typu turyńskiego. – Co sobotę mamy nowennę, w której uczestniczy mnóstwo ludzi, gorliwie wypraszając tu łaski od Maryi – przyznaje ks. Bawiec.•

Jezus nas ocala

Ks. dr hab. Piotr Łabuda, biblista – Tryptyk z zagórzańskiego Kościoła to swoista Biblia pauperum. W dwóch bocznych skrzydłach są sceny ze Starego Testamentu. W lewym – Abraham, który zamierza złożyć w ofierze swojego syna Izaaka (Rdz 22,1-18). Bóg bowiem, wystawiając na próbę wiarę Abrahama, zażądał od niego, by ten oddał mu swojego jedynego, umiłowanego syna. Abraham zabrał zatem Izaaka, któremu nakazał dźwigać drewna, na których zamierzał złożyć go w ofierze. W ostatniej chwili, zapisze autor natchniony, Bóg powstrzymuje Abrahama – zamiast umiłowanego syna, Abraham składa w ofierze baranka. Po prawej stronie tryptyku ukazany jest Mojżesz, który dla ratowania ludu przed śmiercią od jadowitych węży, zgodnie z poleceniem Boga, umieszcza miedzianego węża na palu (Lb 21,4-9). Każdy ukąszony przez jadowitego węża, gdy tylko spojrzał na zawieszonego na palu miedzianego, pozostawał przy życiu. W centrum tryptyku, największy centralny obraz – ukrzyżowany Chrystus. Ten, który jest wypełnieniem wszystkich zapowiedzi i oczekiwań. Konający na drzewie krzyża Pan, który jest dla nas mocą (1Kor 1,18.23-24). Starotestametnalne wydarzenia niejako zapowiadały to, co dokonało się na Golgocie. Jezus, jak Abraham, składa swoje życie w ofierze Bogu. Jezus, jak Izaak, wniósł na górę drewno, na którym miał zostać złożony w ofierze. Prawdziwie jest on barankiem Bożym, złożonym w ofierze Bogu. Jezus jest Panem zawieszonym na drzewie krzyża i każdy, kto z ufnością będzie patrzył na Niego, ocali swoje życie. Stający przed obrazem chrześcijanie mogą niejako czytać z owego tryptyku słowa Biblii. Oto Jezus jest ofiarą złożoną Bogu, On jest także Tym, który ocala wszystkich z ufnością zwracających ku niemu wzrok.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama