Nowy numer 47/2020 Archiwum

Zmieniam tam, gdzie mieszkam

Za czasów królów, kiedy przez Uście spławiano Wisłą sól z Bochni, miejscowość cieszyła się prawami miejskimi. Przeszłość odeszła. Są jednak tacy, którzy tworzą dawną świetność na nowo.

Jedyną instytucją kultury w Uściu Solnym jest filia biblioteki publicznej, która mieści się w szkole podstawowej. To, obok kościoła i szkoły, miejsce, gdzie można się spotkać. Ostatnią wielką okazją ku temu była realizacja projektu „Tu mieszkam, tu zmieniam”, dotowanego przez fundację Banku Zachodniego WBK. Fundacja chciała wesprzeć ciekawe pomysły lokalnych społeczności na zagospodarowanie przestrzeni, poprawę jej estetyki, pielęgnowanie zabytków, miejsc pamięci. Można było również zgłosić projekt upamiętniający postacie, które wywarły pozytywny wpływ na swoje najbliższe środowisko. Wreszcie, i to z pewnością stało się w Uściu, przyznane pieniądze można było przeznaczyć na budowanie więzi między pokoleniami i na współpracę różnych instytucji i grup społecznych.

– Nasz projekt ma nazwę własną, czyli „Uściańskie bajanie – działamy z pasją poprzez rozwijanie kreatywności i twórczości plastycznej oraz rękodzieła ludowego” – mówi pracująca w miejscowej bibliotece Sylwia Gadowska. Celem projektu było zaangażowanie jak największej liczby mieszkańców w życie kulturalne lokalnej społeczności. – Zorganizowaliśmy warsztaty dla różnych grup wiekowych. Dzieci brały udział w zajęciach z bibułkarstwa, malarstwa na szkle, malowania na płótnie, wyrabiania figurek z masy solnej. Zorganizowano im także zabawę karnawałową i konkursy – opowiada pani Sylwia. Dorośli i seniorzy mieli możliwości wspólnych spotkań, podczas których można było snuć opowieści, m.in. jak to drzewiej bywało. Starsi uczyli się też wykonywać różne przedmioty. W sumie w czteromiesięcznych warsztatach uczestniczyło 96 osób dorosłych i 34 dzieci. Uściańska filia biblioteki publicznej w Szczurowej jest w zasadzie jedyną instytucją kultury na terenie miejscowości. – Skupiamy dzieci, młodzież i seniorów. Organizujemy wiele akcji dla dzieci i dorosłych. Co roku przygotowujemy wieniec żniwny. Staramy się, żeby ludzie mogli wyjść z domu, wspólnie spędzić czas, podzielić się tym, czym żyją, jak również historią swojej miejscowości – dodaje Sylwia Gadowska. Animatorem wielu zajęć warsztatowych była pani Zofia Rzepka. – Od razu zgodziłam się, żeby pomóc pani Sylwii w organizowaniu zajęć. Interesuję się historią naszej miejscowości, zwyczajami, rękodziełem ludowym. „Uściańskie bajanie” to wspaniała okazja, żeby pogadać, powspominać, czegoś się nauczyć. Spotkania dopingują do działania ludzi starszych. Człowiek czuje się bardziej potrzebny, podniesiony na duchu. Ludzie bardzo chętnie przychodzili na warsztaty – podkreśla pani Zofia.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama