Nowy numer 48/2020 Archiwum

Ślad losu

To nie oratorium czy koncert, ale modlitwa, która odciska ślad w człowieku i tam już zostaje. Modlitwa wręcz zdolna do nawracania.

Idę, nie widząc drogi, i piję męki pył – śpiewa Jacek Kowalczyk z Limanowej, solista i współorganizator muzycznej Drogi Krzyżowej. To on wykonuje partie Jezusowe w „Śladzie losu”. – W trakcie śpiewania wychodzą ze mnie wszystkie emocje. Dobrze się czuję w tej roli i bardzo to przeżywam. To nasza modlitwa, którą chcemy się dzielić – dodaje. „Ślad losu” powstał w latach 80. ub. wieku w murach klasztornych oo. redemptorystów z Tuchowa. Autorem słów jest o. Andrzej Wodka, muzyki – o. Wojciech Skroboszewski. Jacek usłyszał tę Drogę Krzyżową pierwszy raz w 1992 roku w Tuchowie właśnie.

– Kiedy to usłyszałem, zakochałem się. I tak to trwa do tej pory – wyznaje. Lidia Wojewoda-Mroczek, solistka i żona dyrygenta, pierwszy raz usłyszała „Ślad losu”, zanim poznała swojego męża. Od wielu lat już oboje są w zaangażowani w to przedsięwzięcie. Wręcz związani z nim. Lidia nie wyobraża sobie przeżycia Wielkiego Postu bez „Śladu losu”. – Ta Droga Krzyżowa jest po prostu piękna, my się w niej spełniamy i muzycznie, i duchowo. My nią żyjemy. To nasza modlitwa i przygotowanie do świąt – mówi. W latach 2007–2009 musieli zrobić sobie przerwę. Kowalczykom i Mroczkom urodziły się dzieci. – Po tej przerwie wystarczyło jedno zdanie na Facebooku, że wskrzeszamy „Ślad losu” i nikogo nie trzeba było namawiać. Limanowianie odpowiedzieli od razu – opowiada Lidia. Dziś „Ślad losu” wykonuje 40–60 chórzystów, solistów i muzyków. Ponad 80 proc. zespołu to osoby z Limanowej i okolic, kilka z Bochni. Wśród nich parę małżeństw czy wręcz całych rodzin. Ze „Śladem losu” występują charytatywnie, wszędzie, gdzie ich zaproszą. – Największą nagrodą jest to, jak ludzie podchodzą do nas lub piszą na Facebooku, że dziękują. Niektórzy jeżdżą za nami – mówi Lidia i opowiada historię, która wydarzyła się na krakowskiej Skałce, gdzie grali. – Podszedł do nas pan, powiedział „dziękuję” i wyszedł. Jak później dowiedzieliśmy się od oo. paulinów, przez 30 lat nie chodził do kościoła. Przyszedł na koncert, bo przeczytał, że występuje chór z orkiestrą smyczkową. Odtąd w Kościele został – wspomina Lidia. „Confessio – Ślad losu” będzie można usłyszeć 28 II o godz. 12 w Ochotnicy Górnej, 6 III o godz. 17 w Drwini, 13 III w Krynicy – Pijalnia Główna, 19 III w Limanowej – bazylika MB Bolesnej o godz. 19, 20 III w Bochni – Oratorium św. Kingi o godz. 16.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama