Nowy numer 48/2020 Archiwum

Leśni żołnierze

Naród bez pamięci traci swoją tożsamość. Bez znajomości historii będziemy znikąd – nijacy.

Józef Serafin od wielu lat organizuje w Mielcu spotkania, koncerty, wykłady patriotyczne. Myśl o upamiętnieniu żołnierzy niezłomnych zrodziła się wiele lat wcześniej, zanim ustanowiono 1 marca Narodowym Dniem Pamięci Żołnierzy Wyklętych. – To wypływa z serca – przekonuje. – Nie dla pieniędzy, nie dla sławy, ale dla pamięci o bohaterach, bo naród bez pamięci traci swoją tożsamość. Poza tym jak nie pamiętać, skoro walczyli o niepodległą Polskę. Pomimo straconej pozycji, zdrad pozostali niezłomni. Różni byli, nie wszyscy kryształowi, ale walczyli o naszą wolność – dodaje. Na koncert upamiętniający żołnierzy wyklętych w wykonaniu Pawła Piekarczyka z Warszawy, którego zaprosił Serafin, przyszło wielu, którzy myślą podobnie.

Uwagę przykuwają osoby w mundurach. – Jestem założycielem Grupy Rekonstrukcji Historycznej im. Wojciecha Lisa – przedstawia się Robert Sukiennik z Mielca. – Odtwarzamy postać naszego żołnierza niezłomnego, bohatera ziemi mieleckiej i kolbuszowskiej, żołnierza, który walczył z Niemcami podczas okupacji niemieckiej i z Sowietami po wojnie, aż do swojej tragicznej śmierci w 1948 roku, kiedy został zastrzelony razem z Konstantym Kędziorem przez zdrajcę, byłego żołnierza AK – wyjaśnia. Wojtek, jak o nim mówi, w wieku 20 lat stracił wszystko. 2 czerwca 1943 Niemcy bestialsko zamordowali mu siostrę i ojca, spalili rodzinny dom. Wtedy przybrał pseudonim „Mściciel”, zebrał ochotników do walki z Niemcami i zorganizował oddział partyzancki. Wspomina się tu także innych, nie tylko z ziemi mieleckiej, m.in. Danutę Siedzikównę „Inkę”, ks. Władysława Gurgacza czy Zygmunta Olechowicza „Zygmę”, którego w 1949 skazano na 25 lat łagru, a potem już do śmierci, do 1988 roku (może 1992 – różnie źródła podają), przetrzymywano w szpitalach psychiatrycznych. Na koncert przyszedł także Roman Rusin, syn płk. Aleksandra Rusina, dowódcy oddziału partyzanckiego AK na tym terenie. – Nie chce się o nim pamiętać – mówi z żalem, choć jego ojciec walczył od września 1939 r. aż do „Solidarności Walczącej”. – Pamiętam, jak zaraz przed wprowadzeniem stanu wojennego córka sekretarza partii z Mielca dała nam znać, żeby ojciec się zmył, bo miał być internowany. Był wtedy w szpitalu. Wykradłem go stamtąd, zawiozłem do dalszego sąsiada. Kiedy rana po operacji się zagoiła, nocował w dwóch wykopanych w lesie ziemiankach, nawet ja czy moja matka nie wiedzieliśmy, gdzie to jest – opowiada. Przez chwilę myślę, że to nie jest historia wyklętych, ale bard ze sceny przekonuje, że to cały czas ta sama walka o tę samą wolność. Koncert Pawła Piekarczyka z Warszawy to preludium mieleckich obchodów Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Patronatem honorowym objął je prezydent Andrzej Duda. 28 lutego odbędą się główne uroczystości. Z kolei 2 marca w Domu Kultury projekcja filmu pt. „Inka” i spotkanie z Bogusławem Kleszczyńskim z rzeszowskiego IPN-u; 7 marca – kwesta przy mieleckich kościołach na ekshumację żołnierzy niezłomnych; 15 marca – otwarcie wystawy „Żołnierze niezłomni”, plac AK; 18 marca o 18.00 w „Kanie” spotkanie z Tadeuszem Płużańskim i Leszkiem Żebrowskim; 31 marca – otwarcie wystawy zdjęć Piotra Życieńskiego pt. „Cum tacent clamant – Milcząc wołają”.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama