Nowy numer 49/2020 Archiwum

Idzie (się) o pamięć

Żołnierze z pierwszej, a zwłaszcza drugiej konspiracji z woli minionego systemu są dziś zapomniani. Choć od lat niezłomni powinni błyszczeć, wciąż trwa mozolny proces odkurzania pamięci.

Żołnierze „Zawiszy” byli już zmęczeni. 19 lutego wraz z posiłkami Armii Krajowej z Zabrzeży i Kamienicy opanowali posterunek niemieckiej policji w Ochotnicy Dolnej. Zdobyli sporo broni i wyposażenia. Maszerowali już ponad dobę do kryjówki, byli wyczerpani i musieli odpocząć. Zatrzymali się na przełęczy Przysłop nad Obidzą. Na noc dowódca oddziału partyzanckiego „Wilk”, por. Krystian Więckowski „Zawisza”, na prośbę zmęczonych żołnierzy nie wystawił warty, w przekonaniu, że Niemcy ich tu nie znajdą. Tymczasem 21 lutego 1944 roku zostali osaczeni. W wyniku starć z 17 żołnierzy, którzy byli od stycznia pod dowództwem „Zawiszy”, pięciu poniosło śmierć, a siedmiu zostało rannych. Na Przysłopie i w Obidzy 13 i 14 lutego odbyły się obchody 72. rocznicy tych wydarzeń. – „Wilk” to ważny oddział Armii Krajowej, bo później stanowił istotny element 1. Pułku Strzelców Podhalańskich AK, wchodząc w skład 1. batalionu tego pułku – mówi Kamil Olesiński z Grupy Rekonstrukcji Historycznej „Żandarmeria”, organizator obchodów.

Trzeba to docenić

Pierwszego dnia obchodów na Przysłopie odbył się rajd grup rekonstrukcyjnych i młodzieży szkolnej. Drugiego dnia w kościele w Obidzy odprawiana została Msza św., a po niej licznie zebrani mieszkańcy mogli wysłuchać prelekcji o działaniach na terenie ziemi łąckiej w ramach pierwszej i drugiej konspiracji. – Pierwsza to była ta w czasach okupacji hitlerowskiej. Druga zaś to czas walki z drugim wrogiem Polski, jakim byli Sowieci – tłumaczy Kamil Olesiński. W rejonie Łącka działania polskich żołnierzy w pierwszym i drugim okresie były znaczące i bohaterskie. – Jestem na prelekcji, by poznać kawałek naszej historii, której nie znamy, o której długie lata się nie mówiło, nie uczyło w szkołach, a trzeba ją znać, chcąc ją ocenić i przede wszystkim docenić – mówi Krzysztof Kawecki z Obidzy. Proboszcz parafii Obidza ks. Jan Gwóźdź cieszył się z licznej obecności parafian. – Dobrze, że ludzie są chętni, by posłuchać. Starsi mogą coś pamiętać, młodsi może coś słyszeli z przekazów rodzinnych. Historia, zwłaszcza ta lokalna, tradycja, poczucie patriotyzmu, dumy z przodków – to wszystko wiąże się ze sobą, o to trzeba się troszczyć – mówi ks. Jan.

Druga konspiracja

Szczególnym bohaterstwem wykazali się operujący w rejonie Łącka wyklęci, czyli żołnierze drugiej konspiracji. – Po wkroczeniu Armii Czerwonej, która dopuszczała się rozbojów, grabieży, zbrodni, powstawały oddziały samoobrony. Słynnym dowódcą partyzanckim z tego okresu był Jan Wąchała „Łazik”, który wsławił się rozbiciem aresztu Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Limanowej – mówi Kamil Olesiński. Uważa się, że około 75 proc. Sądecczyzny we wczesnych latach komunistycznych było terenem działalności zbrojnego podziemia antykomunistycznego. – Niezwykłą kartę dziejów zapisał oddział Stanisława Piszczka, ps. „Okrzeja”, który działał na całej Sądecczyźnie – przypomina Olesiński. Ludzie „Okrzei” już w 1945 roku rozbroili posterunek MO w Nawojowej, potem w Korzennej, a w Nowym Sączu wysadzili w powietrze pomnik Armii Czerwonej. W tym mieście w 1946 roku zdobyli magazyn broni na dworcu kolejowym. Po jakimś czasie podzielili się na trzy oddziały. Jeden z Andrzejem Szczyptą, ps. „Zenit”, stacjonował na górze Chełm nad Grybowem. Grupa Mariana Mordarskiego „Ojca” stacjonowała na Sopatowcu, nad Obidzą. Trzeci był oddział Bronisława Bublika „Żara”. Potem weszły w skład oddziałów „Ognia”.

Zawsze wierni Polsce

Tradycyjnie z okazji Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych ulicami Nowego Sącza przejdzie Marsz Niezłomnych. Wyruszy 1 marca po Mszy św. o godz. 18 z kościoła kolejowego na rynek. – To jest szczególne uczucie, kiedy chodzimy zgłaszać takie wydarzenie, załatwiać pozwolenia i ciągle słyszymy pytania o to, co to za okazja, co to za święto, o czyją pamięć tu chodzi – mówi Kamil Olesiński. Jego zdaniem sens grup rekonstrukcyjnych mógłby sprowadzić się właśnie do tego, żeby przemaszerować, hukiem butów dudniących po trotuarze oznajmić miastu, że tym, którzy nigdy nie porzucili marzeń o wolnej Polsce, jesteśmy winni naszą pamięć i wdzięczność.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama