Nowy numer 49/2020 Archiwum

Jezus daje światło

Święto Młodzieży. Do Światowych Dni Młodzieży pozostało mniej niż 4 miesiące. Spotkanie w Krakowie to cel, ale też wisienka na torcie. Ciasto zaś piecze się już teraz i teraz decyduje się, czy wyjdzie rarytas, czy zakalec.

Postanowiłem dać anons taki do dziennika – odpowiednio duży, by uwagę skupiał: CHCĘ ZOSTAĆ PORZĄDNYM CZŁOWIEKIEM – POSZUKUJĘ WSPÓLNIKA. Sam nie będę się wygłupiał! – pisał Marian Załucki, znakomity polski satyryk. Pisał złośliwie, celnie, ironicznie. Nie żyje już od 30 lat, ale fraszka przeszła próbę czasu. Odwracając porządek fraszki, można śmiało powiedzieć, że łatwiej dziś żyć w pionie, według zasad, kiedy jest się we wspólnocie.

Płomień trzeba podsycać

Ania Gromala jest dekanalną animatorką ŚDM w Nowym Sączu. – Mieliśmy niedawno rekolekcje, na których ze świadectwem był Darek Malejonek. Kościół wypełniony po brzegi młodymi. Malejonek cieszył się, że jesteśmy, bo trzeba czasem takiego spotkania, żeby coś w sercu drgnęło, zwłaszcza jeżeli nie byłoby w nim wiary – opowiada Ania. Ale zachęcał też, jeżeli serce drgnie, aby szukali wspólnot w parafiach, bo bez wspólnoty nie przetrwają. – Jak zapali się iskra Boża, pragnienie nawrócenia, dobrego życia, to bez wspólnoty wygaśnie. Będzie się tliła i padnie. Trzeba paliwa, by podsycać ogień – uważa Ania. Michał Kmak ze Stróżnej uczy się w Gorlicach. Ma 17 lat. – W gimnazjum w Siedliskach nie było takiego kłopotu. Teraz bywa. Wiara w oczach rówieśników to obciach. Jedni nie wierzą i głośno o tym mówią. Reszta boi się przyznać, że ma cokolwiek wspólnego z Kościołem. Trzeba odwagi, by przyznać się dziś do Boga – mówi Michał. To wygląda tak, że na młodych dmuchają z lewa i prawa, by zgasić tlące się pragnienie dobrego życia. Czasem wystarczy otworzyć niewłaściwe drzwi, a przeciąg zgasi płomień. Dlatego Michał cieszy się, że udało się im w parafii założyć grupę młodzieżową. Mogą się wzmacniać w wierze, przekonaniach.

Wzajemnie się wspierają

W Żarówce jest kaplica dojazdowa parafii Zdziarzec. Przy tej kaplicy zawiązała się grupa młodzieżowa. Prawie w jednej chwili zebrała się i spotyka grupa 30 młodych ludzi. – Wiadomo, jak na wsi. Rozjeżdżamy się do szkół, więc tylko w weekend możemy się spotkać, a grupa jednoczy. Czujemy satysfakcję, jeżeli okazuje się, że umiemy się zorganizować, przygotować spotkanie, ognisko, wycieczkę, cokolwiek – tłumaczy Basia Fryga, animatorka z Żarówki. Jeżeli tylko do tego byłaby im potrzebna grupa, to mogłaby organizować się w remizie czy domu ludowym. – My jesteśmy tradycyjnie wychowani. Wzrastaliśmy w wierze katolickiej. W niej żyć chcemy, chcemy wiedzieć, jak iść przez życie, jak żyć według Ewangelii, czyli po prostu – jak żyć dobrze – mówi Basia. – Spotykamy się dlatego, że jesteśmy podobni, tak samo myślimy, tego samego, czyli dobrego życia, pragniemy. Ale też spotykamy się po to, żeby pozostać takimi, jakimi jesteśmy, bo jesteśmy dla siebie wsparciem – dodaje. Grupą opiekuje się ks. Damian Warzecha. Niedawno organizowali dekanalne spotkanie młodzieży. – Przyjeżdżają na nie także młodzi, którzy nie mieli dotąd kontaktu z grupami. Duże spotkania pozwalają im poczuć smak wspólnoty, pokazują, że młodzież nie wstydzi się dziś wyznać wiary w Jezusa – mówi ks. Damian.

Trzeba się angażować

Diecezjalne Święto Młodych w tym roku było zarazem dniem piątego Synaju, ostatniego diecezjalnego dnia wspólnoty przygotowującego do Światowych Dni Młodzieży. Synaj to góra, na której Bóg polecił Mojżeszowi zaprowadzić naród wybrany do Ziemi Obiecanej. Ponad 4 tys. młodych spotkało się na tarnowskim rynku, skąd udali się do katedry, w której przeszli przez Bramę Miłosierdzia, a następnie rozważając w czasie Drogi Krzyżowej uczynki miłosierne, przeszli ulicami miasta do kościoła pw. bł. Karoliny. Tam Eucharystię celebrował dla nich bp Andrzej Jeż. – Bardzo pragnę, by to wchodzenie do Ziemi Obiecanej było w was bardzo widoczne przez świadectwo waszego życia chrześcijańskiego. Chciałbym, by każdy i każda z was zaangażowała się w głoszenie Ewangelii swoim rówieśnikom. Często mówicie, że Kościół, w którym jesteście, czy parafie w swoich formach działalności są sztywne, mocno schematyczne, że są bariery, które przeszkadzają wam w rozwinięciu waszego entuzjazmu wiary. Ale wiecie, że to nieprawda. Tam, gdzie się angażujecie w parafiach, tam wspólnoty odżywają młodością Kościoła – mówił bp Andrzej Jeż.

Rozpiera ich radość

Ksiądz Janusz Michalik z satysfakcją kiwa głową, jak widzi, że młodzież z grupy, którą prowadzi, pcha się do wszystkiego, że nie może usiedzieć na miejscu. – Jak dekanalne nabożeństwo w Żarówce, to od razu idą z gitarami do mikrofonu, jak spotkanie integracyjne z tańcami, to pierwsi są przed obiektywem kamery czy aparatu. Nie czekają, aż ich ktoś poprosi, sami idą oferować pomoc, nie siedzą w kącie, ale pchają się do działania – mówi. A grupa działa dopiero półtora roku. – Widzę, że budzą się do życia i życie w nich się budzi – mówi i widać, że jest z nich dumny. Kasia Kapinos przyznaje, że są dość pobudzeni. – Ale po to, żeby poruszyć, zachęcić innych, by przyszli, by skorzystali ze spotkań parafialnych, poznawania Boga, chwili uwielbienia Go. Poza tym rozpiera nas radość. ŚDM to dar od Boga. Dziś chcemy pokazać, że w Kościele jest wielu młodych, że wiara jest czymś radosnym, a nie smutnym, że Jezus zapala światło w naszym życiu, a nie gasi – opowiada Kasia. Energii mają mnóstwo. Dominika Turczyn chodziła na spotkania do Wadowic Górnych, choć jest z parafii w malutkich Jamach. – Nie wytrzymałam, poprosiłam księdza proboszcza o ogłoszenie spotkania młodzieży. Przyszło trochę przygotowujących się do bierzmowania. Z paroma dziewczynami poprowadziłyśmy modlitwę, śpiewy z gitarami. Tym, którzy przyszli, chyba się podobało. Grupy jeszcze nie mamy, ale udało się zebrać 10 wolontariuszy na Tydzień Misyjny, jest od czego zacząć – uśmiecha się.

Są w Kościele

Jeden ksiądz opowiadał mi, że został zaproszony na przedstawienie do parafii, w której 18 lat temu był wikariuszem. – Spektakl – misterium – przygotowali ludzie dorośli, którzy kilkanaście lat temu byli w grupie, którą prowadziłem. „Księże, dalej jesteśmy, działamy, teatr też robimy, ale tym razem za swoje pieniądze”, mówili, a mi ściskało się gardło – wspomina. Po to są dziś Światowe Dni Młodzieży, by młodym stojącym z boku pokazać, że drzwi Kościoła są dla nich otwarte, że jest tu miejsce na skupienie, modlitwę, radość, zabawę. Pokazać, że Jezus czeka na każdego. Będziemy mogli powiedzieć, że odrobiliśmy lekcję, jak za 20 lat z tymi samymi ludźmi, tym razem dojrzałymi, będziemy klękać do adoracji.

Wyzwania

130 dni przed ŚDM komitet diecezjalny zreferował na konferencji prasowej stan przygotowań. Na Tydzień Misyjny przyjadą do nas młodzi m.in. z Ameryki Północnej, Środkowej, Południowej, z Azji, Afryki. Będzie cały świat. – Obecnie potwierdzonych mamy 7,5 tys. młodych, którzy przyjadą na Tydzień Misyjny, rezerwację ma 9,5 tys. – mówi Marta Wideł z diecezjalnego biura ŚDM. Diecezja gotowa była przyjąć 16 tys. pątników. Jednak ostateczna ich liczba może zamknąć się w 10 tysiącach. W czasie pobytu w diecezji będą wspierani przez wolontariuszy. – Dziś animatorów różnego szczebla i wolontariuszy mamy łącznie 3,5 tys. – informuje Anna Szczepanek z sekcji wolontariatu diecezjalnego biura ŚDM. Cały czas poszukiwani i rejestrowani są także tłumacze. Podstawowy językiem w komunikacji wg deklaracji pielgrzymów i gospodarzy to angielski. Wyzwaniem będzie transport. Tu sztab diecezjalny doszedł do porozumienia ze spółką PKP Przewozy Regionalne.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama