Nowy numer 48/2020 Archiwum

Zdrowa zazdrość

– Z kolegą jeździliśmy na dekanalne spotkania młodzieży do Wojnarowej, do Siedlisk i marzyliśmy, żeby podobne spotkanie zorganizować u nas, ale do tego trzeba ludzi, grupy – wspomina 17-letni Michał Kmak ze Stróżnej.

To mała parafia w dekanacie bobowskim. Było ich dwóch. Michał Kmak i drugi Michał, Chronowski. – Chcieliśmy grupy w parafii, żeby się integrować, wspólnie rozmawiać o Bogu, o tym, co ważne w życiu. Nam, młodym, wspólnota jest potrzebna, żeby się duchowo rozwijać, żeby mieć pole do działania – tłumaczy M. Chronowski. Poprosili księdza proboszcza, by ogłosił, że odbędzie się pierwsze spotkanie. Przyszło 30 młodych w wieku od 13 do 18 lat.

Sylwia Sarkowicz jest w trzeciej klasie gimnazjum. Chodzi na grupę od pierwszego spotkania. – Trzeba było kogoś, kto to ruszy. Ja jestem zadowolona, widząc, że w dekanacie działa młodzież, że nie jesteśmy gorsi, że u nas też jest jakieś życie, że czegoś chcemy – mówi. Proboszcz cieszy się, że młodzież się zorganizowała. – Takie rzeczy muszą rodzić się od dołu, z pragnień młodych ludzi. Tylko wtedy mają szansę powodzenia – uważa ks. Antoni Bochenek. – Jest nas teraz około 30 osób. W tym przedziale wiekowym w naszej parafii, która liczy może 900 wiernych, młodzieży jest 60–70 osób. A to znaczy, że połowa należy do grupy apostolskiej – mówi Michał Kmak. A duża część pozostałych zagląda na przykład na czuwania. – Wspólnie się pomodlimy, będziemy adorować Jezusa Eucharystycznego. Potem mamy obrzęd Komunii św., krótki spektakl. Na koniec zapraszamy wszystkich na poczęstunek do domu ludowego – opisuje punkty programu animatorka Marlena Ligęza. Poczęstunek był, jak mówi młodzież, wypasiony. Na gorąco boef strogonow. Dalej ciasta i napoje. – Na Face- booku mamy grupę, więc skrzyknęliśmy się i załatwiliśmy warzywa i inne składniki do potraw. Każdy przyniósł, co było trzeba. Na resztę złożyliśmy się w grupie po 15 zł. Chcieliśmy, żeby było godnie – kiwa głową Michał Kmak. – Spotkania w dekanatach budzą zdrową zazdrość. Nam dodały odwagi, pobudziły do działania. Skoro udaje się gdzie indziej, to postanowiliśmy sprawdzić, czy u nas nie chwyci – dodaje drugi Michał. W Stróżnej chwyciło, bo wszędzie można. Trzeba tylko chcieć.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama