Nowy numer 2/2021 Archiwum

Przestrzenie dla koneserów

Takie właśnie są w tym regionie.

Pogórza to teren mniej więcej między linią autostrady wschód–zachód a linią drogi nr 28, czyli Gorlice, Nowy Sącz i Limanowa. Ten pas ciągnie się od Przemyśla po Cieszyn – tłumaczy Bartłomiej Janusz, pochodzący z Dębicy przewodnik beskidzki. Zalicza się do nich m.in. Pogórze Ciężkowickie i Pogórze Rożnowskie. – One są niezauważane przez turystów, którzy jadą w Tatry lub w Beskidy, do Krynicy czy w Pieniny – przyznaje Piotr Firlej, właściciel Centrum Usług Turystycznych w Tuchowie, promotor wędrówek po Pogórzu Karpackim, prowadzący imprezę promocyjną „Korona Pogórzy”.

Masa skarbów

Tegoroczna Korona miała swoją bazę w Mogilnie w gminie Korzenna. Z trzydniowej imprezy skorzystało wielu turystów z całego regionu. – W sobotę grupa się podzieliła, odbyliśmy trzy wycieczki. Na Pogórzach jest mnóstwo atrakcji. Pierwsza trasa zawierała i lot samolotem (z lądowiska Wiesława Szewczyka w Jankowej), i rejs po jeziorze. Druga grupa była m.in. we wsi, która ma dwa zamki: jeden królewski, drugi rycerski. Trzecia wreszcie przyglądała się podkowcom – mówi Piotr Firlej. Na małym wycinku Pogórza atrakcji może być zatrzęsienie. – Tylko na terenie naszej gminy mamy znakomitą sakralną architekturę drewnianą, kapliczki, wspomniane lądowisko w Jasiennej dla ultralekkich samolotów Wiesława Szewczyka, mamy na Bukowcu rezerwat Diable Skały, tam też są jaskinie, rezerwat cisów w Mogilnie, a zatem atrakcje przyrodnicze – pokazuje Krzysztof Ogorzałek z Centrum Kultury w Korzennej.

Coś dla odkrywców

Pogórza są dziś niszowe. Przyjeżdża tu mało ludzi, jednak ci, którzy zaglądają, nie są masowymi turystami, ale koneserami, którzy dostrzegają wartość w tym, co jest – twierdzi Marianna Konieczna, przewodnik beskidzki z Krakowa. Stoimy pod Domem Kultury w Mogilnie. – Tu jest Rosochatka i Jodłowa Góra, to jest granica Pogórza i Beskidu Niskiego, jedno z moich ulubionych miejsc – dodaje. Na Pogórzach, jak mówią przewodnicy, jest się autentycznym odkrywcą, bo tu turysta samodzielnie odsłania rzeczy często mało lub wcale nie znane. – Góry polskie są świetnie opisane. Wystarczy poczytać, by wszystko wiedzieć – sugeruje, śmiejąc się, Karolina Bąk, przewodniczka beskidzka pochodząca z Olszyn. O Pogórzu nie ma tyle literatury. – Poza świetną „Jej wysokość Brzanką” Firleja. Dlatego te tereny są dla odkrywców, tu trzeba się zaszyć – dodaje pani Marianna. Poza tym do zalet Pogórzy należy to, że jest cicho i przestrzennie. – Tu nie ma tłumów. Spacerując szlakami, można przez cały dzień być samemu. Sam na sam z przyrodą, kulturą, historią. To daje niesamowite wrażenia – mówi Marianna Konieczna.

Strząśnij kurz

– Podobają mi się takie zakątki i momenty jakby przeniesione wprost ze skansenu. Stojące na uboczu chaty kryte jeszcze strzechą, koń ciągnący wóz z sianem. Takie warunki są współcześnie trudne do życia, ale stanowią relikt przeszłości, symbol czasów, kiedy życie było inne, czasem lepsze, czasem prostsze. Tutaj są to rzeczy autentyczne, prawdziwe – mówi Bartłomiej Janusz. Pogórza przykrywa niestety, jak w palimpseście, nadpisana warstwa. To nie najlepsze drogi, zaśmiecone jeziora, słaby marketing i reklama, nierozwinięta jeszcze baza turystyczna. Wszystko to składa się na wrażenie, że tu nie ma nic ciekawego. – Brakuje nam profesjonalizmu w podejściu do potencjału turystycznego, który jest okazały – przyznaje Piotr Firlej. Sami musimy najpierw strząsnąć kurz, który przysiadł na naszej świadomości, i w naszych oczach, mieszkańców tych stron, czyni Pogórza nieatrakcyjnymi. Wtedy zobaczymy nowe szaty króla i jego koronę. Koronę Pogórzy.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama