Nowy numer 2/2021 Archiwum

Bochnia uczy się hiszpańskiego

W kursie uczestniczy 230 mieszkańców miasta, którzy przyjmą młodych pielgrzymów.

W Bochni podczas Światowych Dni Młodzieży zatrzyma się ok. 7 tys. Hiszpanów. 230 mieszkańców Solnego Grodu uczestniczy w darmowym kursie języka hiszpańskiego. Są to wolontariusze, pracownicy służby zdrowia, sanepidu i osoby, które przyjmą pielgrzymów.

– U mnie zatrzyma się czterech młodych ludzi, chciałabym się z nimi jakoś porozumieć. Te lekcje to rewelacja. Dla wielu z nas może to być początek przygody z hiszpańskim. Ja zamierzam kontynuować naukę – mówi pani Dorota z Bochni. Kurs rozpoczął się 4 maja. – Niektórzy przyjmują po 10–20 osób. Na pewno pielgrzymom będzie bardzo miło, jeśli ktoś z domowników przynajmniej się z nimi przywita, przedstawi resztę rodziny, powie, gdzie jest łazienka, poda login i hasło do internetu. Omawiamy też podstawowe słownictwo związane z jedzeniem – wyjaśnia Małgorzata Gardziel, nauczycielka hiszpańskiego, która prowadzi kurs. Zarówno dla niej, jak i kursantów to bardzo intensywny czas. Lekcje odbywają się w 10 grupach po dwie godziny tygodniowo. Na zajęcia przychodzą babcie z wnuczkami, matki z córkami, nieraz i całe rodziny. Katarzyna uczestniczy w kursie z mężem i synem. – Można się nauczyć bardzo wielu słówek. Hiszpański w wymowie jest dosyć łatwy – przekonuje. Kurs finansuje rodzina Potaszów z Bochni. – Przyjmujemy 50 osób w dwóch domach. To mój tata, który w latach osiemdziesiątych poszedł pieszo w słynnej pielgrzymce z Krakowa do Rzymu, stwierdził, że musi się wreszcie zrewanżować za tę gościnę, której wtedy po drodze przez 6 tygodni doświadczył. W związku z tym w domu jest pełne szaleństwo, żeby wszystko zorganizować. Od miesiąca cały czas z dwoma wolontariuszami robią, kują. Przerobili pomieszczenia w piwnicy na dodatkowe toalety i łazienki – opowiada Joanna Potasz, inicjatorka kursu, a zarazem prezes Fundacji „I like”, która prowadzi Gimnazjum Akademickie w Bochni, gdzie odbywają się lekcje hiszpańskiego w związku z ŚDM. Sama również uczestniczy w kursie. – Żeby poznać potrzebę drugiego człowieka, trzeba się z nim dogadać. Za każdym razem, gdy wyjeżdżałam z dziećmi do Włoch, one chorowały. Bezcenna w takich sytuacjach jest znajomość języka – przekonuje.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama