Zdecydowaliśmy się wesprzeć diecezjalny komitet przygotowań do ŚDM z paru powodów. Zwolenniczką tego pomysłu była moja córka Magdalena, która w światowych spotkaniach wzięła udział w Sydney, Madrycie i Rio – mówi właściciel firmy Stanisław Jarosz. Pani Magda przyznaje, że pierwszy raz pojechała trochę przypadkowo. – Nie bardzo wiedziałam, czego się spodziewać. Okazało się, że to przygoda życia. Także w sensie duchowym. Poznaliśmy kraj, mieszkaliśmy u polskich rodzin, poznałam przyjaciół i doświadczyłam radosnego Kościoła, wspólnoty otwartych, wierzących młodych ludzi. To daje siłę – wspomina. Do Krakowa także jedzie. Poza względami rodzinnymi Stanisław Jarosz ma inne powody wspierania ŚDM.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








