GN 2/2021 Archiwum

Twarzą w twarz z Bogiem

Kilkadziesiąt osób z Jurkowa, Mielca i Nowego Sącza pojechało na duchowy odpoczynek do niewielkiej miejscowości w Burgundii.

Młodzi uczestniczyli przez tydzień w spotkaniach modlitewnych w Taizé, codziennie modlili się na Eucharystii i podczas wspólnych nabożeństw ekumenicznych. W drodze do Tai- zé zwiedzili Pragę, we Francji zobaczyli jeszcze Ars i Cluny, a wracając, zdobyli Wiedeń.

Patryk

Do wyjazdu zachęcił mnie ksiądz. „Poznasz ludzi z całego świata, wzmocnisz wiarę, przeżyjesz niezwykłe rekolekcje” – mówił. Obietnice się spełniły. Zobaczyłem ogrom ludzi, a jednocześnie nie czułem się tam obcy, wszyscy byli dla siebie mili, chcieli ze sobą rozmawiać.

Nawet jak się kaleczyło po angielsku, to i tak chętnie z tobą gadali i nikt nie chciał cię spławić. Niezwykłym doświadczeniem było dla mnie przyjmowanie Komunii św. pod dwiema postaciami, kiedy mogłem wziąć do ręki Ciało Pańskie i zanurzyć je we Krwi. Wielkie wrażenie robi śpiew kanonami, które w Taizé brzmią jeszcze piękniej niż gdzie indziej. Będąc tam, postanowiłem popracować nad moją modlitwą, żeby nie była recytowaniem wyuczonych formuł, ale żywą rozmową z Bogiem.

Kacper

Mnie też namówiono do wyjazdu do Taizé. Pojechałem tam pierwszy raz i nie żałuję swojej decyzji. Zaskoczyła mnie różnorodność kultur i ludzi, którzy tam przebywali. Wrażenie robiła na mnie otwartość i życzliwość młodych, dla których nie było ważne, skąd jesteś, jakiego koloru masz skórę, ile masz lat. Każdy był dla innych miły, nie było problemu z nawiązaniem znajomości. Spotkałem tam też ludzi, którzy nie wierzyli w Boga, ale przyjechali zachęceni atmosferą tego miejsca. Wielką wartością były dla mnie chwile ciszy podczas wspólnej modlitwy. Mogłem sobie przemyśleć wiele spraw z mojego życia lub po prostu posiedzieć twarzą w twarz z Bogiem i czuć Jego bliskość. Będę szukał takiej ciszy w mojej codziennej modlitwie.

Michał

Rok temu nie udało mi się pojechać, ale był mój brat i on zachęcił mnie do wyjazdu. Trochę bałem się z powodu bariery językowej, że będzie nuda i wszyscy będziemy na siebie jedynie patrzeć, ale było zupełnie inaczej. Szokiem dla mnie była otwartość ludzi, wspólnota ponad podziałami. Taizé łączy ludzi i zapominasz tam o tym, co cię różni od innych. Miałem okazję rozmawiać z Koreańczykiem, który nie wierzył w Boga, ale po krótkim pobycie w Taizé postanowił tam zostać dłużej, bo poczuł coś niezwykłego – mam nadzieję, że spotkał tam Boga i uwierzył w Niego. To były kolejne rekolekcje, które przydadzą się do osobistej formacji i pracy animatora młodych przygotowujących się do bierzmowania.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama