Nowy numer 2/2021 Archiwum

Góra Ja(m)na

Tydzień trwała na Jamnej sesja o zmarłym o. Janie Górze. Żeby zachować dzieło, które zaczął.

Jej moderatorem był o. Nikodem Brzózy OP z Poznania, najbliższy współpracownik o. Jana, którego pierwsza rocznica śmierci przypadnie w grudniu.

– Ojciec Góra to jest nasza tożsamość. Dla pokolenia 45+ to jest pół życia, najbardziej twórcza, kiedy odnajdowaliśmy swoją tożsamość, szukaliśmy miłości. My chcemy zebrać to, co nam zostawił i kontynuować to – mówi o. Nikodem. Ojciec Góra był wyjątkową postacią, która odegrała ogromną rolę w życiu wielu tysięcy ludzi. Nie wszystkim styl Góry się podobał. Niektórzy widzieli w nim showmana. – Ja zaś widziałem, szczególnie w okresie „późnego” Góry, że on był zwrócony i szalenie skoncentrowany na Bogu. Jak gdzieś pojechaliśmy, to pierwsza myśl była, gdzie odprawić Eucharystię albo wspólnie przeczytać Pismo Święte. Poza tym bardzo interesował się człowiekiem. W każdym widział osobę. W każdym potrafił dostrzec i wydobyć coś fajnego i dobrego. Dlatego ludzie go kochali – mówi Brzózy. Celnie o Górze pisał ks. Tischner: – „Jest jaki jest. Jeden taki musi być”. Tischner już nie mówił, więc mi to napisał. Góra był charyzmatyczny i wyjątkowy. Nie da się odrzucić tego, co zostawił, czyli Lednicy i Jamnej – mówi.
Jamna odegrała w życiu Jana Góry ogromną rolę. – On był taką osobą bez ziemi. Jeździł z młodymi po górach, ale chciał pokazać im i stworzyć dla nich dom. Ten dom zrobił tu i nazwał go ResPublica Dominikana – mówi o. Nikodem. Każdy mógł tu przyjechać. Żyło się na Jamnej po benedyktyńsku. Była modlitwa i praca. Na zmianę. I odpowiedzialność. – Jamna z człowieka, który fruwał po świecie, uczyniła z Góry człowieka „uziemionego”. Rozumiał dobrze, że ziemia wychowuje człowieka. Dom prawdziwy znalazło tu wielu potłuczonych przez życie młodych ludzi – dodaje dominikanin. Jamna pojawiła się w życiu Góry w 1992 roku. Dlaczego akurat tu? Być może dlatego, że topograficznie, ale i duchowo był stąd, bo wspomnieniami sięgał do dzieciństwa, kiedy odwiedzał swego wuja plebana w Paleśnicy, który prowadził osiadły tryb życia. Co dalej z Jamną? – Będzie miała status klasztoru, ale otwartego cały czas na młodych i innych, którzy tu przychodzą, bo trudno wyobrazić sobie klasztor, który kisi się sam w sobie – mówi o. Nikodem Brzózy.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama