Nowy numer 2/2021 Archiwum

Co dzień z ludźmi

Matka Boża Bolesna czyni cuda, chroni, darzy wstawiennictwem, ale też po prostu współodczuwa i pomaga przyjąć Bożą wolę.

Beata Jonarska uczy w I LO w Limanowej. – Jest to szczególna figura uosabiająca cierpienie, ale i miłość matczyną. To w jej oczach widzimy tę miłość i czułość, a równocześnie cierpienie, ale takie, z którym się godzimy. Ta postawa Matki Bożej od momentu zwiastowania, kiedy wypowiada „fiat”, do momentu śmierci Jezusa, kiedy trzyma Jego ciało, to cierpienie, ale i jednocześnie pogodzenie z Bożą wolą – tłumaczy.

Może dlatego tak lgną ludzie do tego sanktuarium, bo zwyczajnie jest im tu lżej na duszy. Bo mają komu powierzyć swe zmartwienie, bo nawet jeśli cud się nie zdarzy, to z limanowską Matką łatwej znieść cierpienie czy dramat. Zwłaszcza że z Matką Bolesną żyje się tu na co dzień. – Jadąc z wioski, załatwiając sprawy w urzędach, biorąc naukę w szkołach czy robiąc zakupy, zawsze wstępowało się i nadal wstępuje się do Matki. Dzięki temu Ona jakby towarzyszy nam wszystkim w codzienności, nie od święta – mówi Alicja Majda z Kaniny. Klaudia Hebda, nastolatka z Siekierczyny, przyznaje, że sama otrzymała tu wiele łask. – Były trudne chwile, jak choćby ta, gdy mój dziadek był chory na raka, cierpiał bardzo, ale Maryja pomogła. Odszedł, ale nie cierpiał. Osobiste sprawy, jak choćby z chłopakiem, powierzone tu Maryi, dobrze się rozwiązywały. Zawsze pomogła. Czasem nawet miałam wrażenie, że uśmiechnęła się z tej Piety, tak po prostu – mówi. 18 września kard. Stanisław Dziwisz przewodniczył w Limanowej obchodom 50. rocznicy koronacji limanowskiej Piety. – Podziwiam waszą pobożność i przywiązanie do tego sanktuarium, do którego przychodzi mnóstwo ludzi, o czym słyszałem, a dziś mam okazję się przekonać – mówił w słowie wstępnym. Pietę koronował w 1966 roku abp Karol Wojtyła. Znowu uczynił to jako Jan Paweł II w 1983 roku na krakowskich Błoniach. Trzeci raz zaznaczył się w dziejach sanktuarium w 1999 roku. – To, że św. Jan Paweł II zatrzymał się w Limanowej w drodze do Starego Sącza, dziś jestem przekonany, stało się dlatego, że Matka Boża tak pokierowała wypadkami, że było to możliwe – mówił kardynał. Metropolita krakowski przywiózł dar dla Matki Bożej Bolesnej, którym jest różaniec św. Jana Pawła II. Niewielka, mierząca 90 cm figura Matki Bożej trzymającej na kolanach martwe ciało Jezusa, jak mówi kustosz sanktuarium ks. prał. Wiesław Piotrowski, przybyła do Limanowej w 1585 roku prawdopodobnie z Węgier. Umieszczona została w Mordarce. Stamtąd trafiła do limanowskiego kościoła. Od początku otoczona była niezwykłą czcią. W 1963 roku jej czciciele zwrócili się do bp. Jerzego Ablewicza o koronację. Badając sprawę, kościelna komisja przesłuchała 88 świadków, którzy zaświadczyli o cudowności, otrzymanych łaskach, kulcie i czci Matki Bolesnej. Późniejszy bp Piotr Bednarczyk naliczył wówczas w okolicy 72 kaplice, które miały wizerunek Limanowskiej Pani. Koronacja odbyła się w 1966 roku, roku Milenium Chrztu Polski. – Podobnie jak przed 50 laty, gromadzimy się jako wspólnota tarnowskiego Kościoła, aby podziękować Bogu za dar Bogurodzicy czczonej w tym sanktuarium. (…) Odnawiając świadomość chrzcielną w 1050. rocznicę Chrztu Polski, prośmy także Panią Limanowską, by pomogła nam strzec skarbu naszej wiary oraz chrześcijańskiej tradycji i moralności – apelował do wiernych w czasie uroczystości bp Andrzej Jeż. Po Mszy św. zawierzył diecezję tarnowską Matce Bożej Bolesnej z Limanowej.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama