Nowy numer 3/2021 Archiwum

Nie zabiegaliśmy o to

Są profesjonalni, skuteczni i bardzo kompetentni. Pacjenci i podopieczni cenią ich wielką życzliwość i wszechobecny uśmiech.

Ośrodek Opiekuńczo-Lecznicy dla Dzieci i Młodzieży Niepełnosprawnej Caritas Diecezji Tarnowskiej w Jadownikach Mokrych uhonorowany został Totusem okolicznościowym. Nagroda Totus bywa nazywana katolickim Noblem Kościoła w Polsce. – Czujemy się wyróżnieni, ale jesteśmy też bardzo zaskoczeni tym wyróżnieniem – przyznaje Adriana Błaszczyk, kierownik ośrodka. Sami nie starali się, nie ubiegali o żadne nagrody. W tym roku placówka obchodzi 15-lecie istnienia.

– Mamy świadomość, o czym wspomniał też kardynał Nycz, że na przyznanie nagrody miała wpływ chęć dostrzeżenia tego dzieła życia abp. Józefa Kowalczyka, z którego inicjatywy powstała nasza placówka – przyznaje ks. Marek Kogut, dyrektor ośrodka. Dom w Jadownikach Mokrych jest prawdopodobnie jedyną tego typu placówką w Polsce, która prowadzi tak wszechstronną działalność. – Mamy tu obecnie siedem podmiotów: dom pomocy dla dzieci, trzy szkoły specjalne, turnusy rehabilitacyjne, zakład rehabilitacji leczniczej i placówkę wsparcia dziennego dla dzieci z okolicy – mówi Aneta Skowron, olifrenopedagog z ośrodka. W grudniu ruszają jeszcze warsztaty terapii zajęciowej. – Rocznie korzysta z naszego ośrodka kilka tysięcy potrzebujących – przyznaje Adriana Błaszczyk. Placówka jest znana w całej Polsce, a nawet szerzej. – Zdarza się nam, że na turnusy rehabilitacyjne przyjeżdżają pacjenci z Europy, i to nie Polacy z zagranicy, ale na przykład Norwegowie – dodaje pani Adriana. Popularność jadownickiej oferty jest tak wielka, że zapisy na turnusy mają na dwa lata do przodu. Ksiądz Marek mówi, że zwykle zachęcają pacjentów, by dzielili się swoją opinią z innymi, jeśli dobrze spędzili tu czas. – Ostatnio nie chcą tego robić, bo mówią, że ośrodek jest tak popularny i oblegany, że sami będą mieć w końcu problem, żeby się tu znów dostać – śmieje się ks. Marek. Dlaczego placówka z małych Jadownik Mokrych znana jest w całej Polsce? – Była o tym mowa w uzasadnieniu przyznania nagrody. Profesjonalizm – twierdzi pani Adriana. Istotnie, świetnie wyposażone gabinety i pracownie robią wrażenie. Najważniejsi w Jadownikach zawsze byli ludzie. – Zatrudniamy 100 osób. Ponad połowa z nich to wybitni fachowcy – przyznaje ks. Marek. Jak rehabilitanci, to z dodatkowymi certyfikatami, czasem bardzo rzadkimi. – Był czas, że mieliśmy trzech rehabilitantów (na czterech takich w Małopolsce) z jednym z certyfikatów usprawniania małych dzieci – dodaje kierowniczka ośrodka. Pedagodzy mają zawsze skończone dodatkowe studia podyplomowe, nieraz nawet kilka. Ksiądz Kogut jest dumny z kompetencji i kwalifikacji całej kadry ośrodka. – Zawsze jednak mówię, że najważniejsze jest to, jaką postawę zachowujemy wobec podopiecznych i pacjentów – przyznaje. Maria Oleksy z cierpiącym na dziecięce porażenie mózgowe synem Łukaszem jest w Jadownikach nie pierwszy raz. – Tu jest po prostu cudowny klimat ośrodka, rodzinna atmosfera, życzliwość. Każdego dnia wita nas uśmiech ludzi tu pracujących. To daje radość, pozwala psychicznie odetchnąć – mówi. Ci, którzy nie korzystają z bazy zabiegowej czy leczniczej ośrodka, nie są jego pacjentami, także mogą spędzić tu ciekawie czas. To nie są zakopiańskie Krupówki ani sopocki „Monciak”, ale jest bardzo ciekawie. Jest tu bogate w zbiory muzeum św. Jana Pawła II, dostępny kryty basen, sauna i grota solna, możliwość jazdy konnej. Można wypocząć w ogrodzie hortiterapii, poćwiczyć na siłowni pod chmurką, skorzystać z zaplecza gastronomicznego ośrodka, wypożyczyć rowery, przyrządzić grilla. – Staramy się otwierać możliwie szeroko na potrzeby środowiska, na społeczność – przyznaje ks. Kogut. To otwarcie zauważyła także kapituła przyznająca Totusa. Szymek z 6 klasy szkoły specjalnej oglądał transmisję wręczenia nagrody. Cieszył się dwa razy. Raz w czasie przekazu na żywo, drugi raz, gdy z tatą obejrzał wydarzenie w internecie, w serwisie VOD. – Wszyscy się cieszyliśmy. To dla nas duża sprawa, że ktoś zechciał w ten sposób dostrzec i nagrodzić naszą pracę – mówi Aneta Skowron. To, jak mówią, jest kolejnym impulsem, by jeszcze bardziej być z chorymi – i dla nich.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama