Nowy numer 3/2021 Archiwum

Święty pośpiech

Ewangelista napisał, że Maryja po zwiastowaniu niezwłocznie udała się w góry, by nawiedzić Elżbietę. W Proszówkach też na Nią czekają w coraz lepiej wyposażonej świątyni.

We wrześniu 2013 roku biskup Andrzej Jeż święci w Proszówkach plac pod budowę kościoła. Wiosną 2014 roku zostaje wbita pierwsza łopata i świątynia zaczyna rosnąć. Tak szybko, że w listopadzie tegoż roku bp Jeż wmurowuje w surowy jeszcze mur kościoła podwójny kamień węgielny. Jedna część pochodzi z murów jasnogórskiego klasztoru, a druga z bocheńskiego sanktuarium Matki Bożej. Bo nowy kościół będzie miał za patronkę Matkę Bożą Pięknej Miłości. Od tego czasu zdążono wiele zrobić we wnętrzu świątyni.

– Kościół jest przykryty, wytynkowany w środku, pomalowany; wykonaliśmy pierwsze wylewki, zamontowaliśmy drzwi i okna. Zaczęliśmy też budować plebanię. Mamy nadzieję, że przed zimą będzie przykryta. A wszystko dzięki życzliwości i hojności parafian oraz darczyńców z diecezji – mówi Henryk Kołdras, przewodniczący komitetu budowy kościoła w Proszówkach. W międzyczasie na horyzoncie pojawia się ks. Mieczysław Kamionka, pracujący w Osterode w Niemczech. – W jego parafii likwidowano kaplicę. Dzięki uprzejmości ks. Mieczysława i jego parafian udało się pozyskać do naszego kościoła nowe organy (mają zaledwie 20 lat), ławki, ołtarze i chrzcielnicę. Sam instrument jest mechaniczny, ma 15 głosów. Jak mówią specjaliści – będzie nam służył długie lata. Odnowiliśmy go, oczyściliśmy, cieszymy się, że będziemy mieli profesjonalny instrument – mówi ks. Stanisław Kania, budowniczy kościoła w Proszówkach. Organy poświęcił 9 października bp Leszek Leszkiewicz. Tym samym kościół w Proszówkach jest jedynym w diecezji, który w czasie budowy ma już tak konkretne wyposażenie. Za co to wszystko, i to w tak krótkim czasie? Krystyna Chuda prowadzi księgowość budowy. – Datki są spore, nie tylko od parafian, ale i od tych, którzy macierzyste Krzyżanowice czy Proszówki opuścili. Pamiętają o swojej ojcowiźnie i wspierają nas jak mogą. Ludzie chętnie pomagają, bo wszyscy się cieszą, że będą mieć w Proszówkach kościół. To było wielkie pragnienie także poprzednich pokoleń. Owszem, wiele nas łączy z macierzystą parafią w Krzyżanowicach, gdzie byliśmy ochrzczeni, przyjmowaliśmy inne sakramenty. Jesteśmy za to wdzięczni, tych więzi nic nie zmieni – mówi pani Krystyna.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama