GN 47/2020 Archiwum

To był dobry rok

– Robota jest dobra, czysta. W oczy się nie kurzy, w ręce pluć nie trzeba – śmieje się Jan Hudak.

Za kilka miesięcy spływu przełomem Dunajca dziękowali w Tuchowie pienińscy flisacy. – Tradycyjnie zaczynamy sezon spływu Mszą św. na przystani – zawsze z Panem Bogiem. A od 8 lat pielgrzymujemy po zakończeniu sezonu do wybranego sanktuarium, by podziękować za minione 7 miesięcy pływania po Dunajcu.

Ostatni rok był bardzo dobry. Jeśli chodzi o liczbę turystów wręcz rekordowy, bo flisacy przewieźli 336 tys. osób, o 50 tys. więcej niż w 2009 r. – mówi Jan Sienkiewicz, prezes Stowarzyszenia Flisaków Pienińskich. W pielgrzymce wzięło udział ponad 200 osób, flisaków i ich rodzin. Na co dzień pływa po Dunajcu nieco ponad 500 flisaków, którzy prowadzą 250 łodzi. – W najlepszych dniach tego roku zdarzało się, że niektórzy 3 razy schodzili na wodę – przyznaje prezes Sienkiewicz. Jednak prawdziwym problemem flisaków jest martwy sezon zimowy. – Trwa on 5 miesięcy. Tak samo jest w budowlance czy rolnictwie, więc wielu pozostaje bez konkretnego zajęcia – mówią flisacy. Młodzi często wyjeżdżają za granicę, starsi szukają zajęcia na miejscu. – Górale są jednak ludźmi zaradnymi, więc jakoś żyjemy – mówi flisak Jerzy Regiec. Flisacy chwalą sobie pracę, którą wykonują. – Jest dobra, czysta. W oczy się nie kurzy, w ręce pluć nie trzeba – śmieje się flisak Jan Hudak. Tradycja w spływie rzecz święta. Także dzięki temu, że tak samo wygląda od wielu lat, spływ jest wyjątkiem na skalę światową. – Zwyczajem jest, że każdy flisak to kawaler. Mój dziadek był kawalerem, potem ojciec, teraz ja – żartuje Andrzej Regiec. Humor na tratwie flisackiej to także tradycja, podobnie jak opowieści o legendach i górach. Prowadzić łodzi też nie może byle kto. Flisacy pochodzą tylko z 5 miejscowości: Sromowiec Niżnych i Wyżnych, Krościenka, Szczawnicy i Czorsztyna. – Mimo wszystko, że praca od świtu do nocy, sezonowa, to jednak młode pokolenie się garnie do tego zawodu – przyznaje Jerzy Regiec. Problemu z naborem nie mają, ale żeby zostać flisakiem, trzeba uczyć się 3 lata. – Chodzi o to, że to wspaniała i piękna przygoda, ale zarazem bezpieczna dzięki temu, że flisacy są ludźmi z doświadczeniem – przyznaje Jan Hudak. Nowy sezon spływu Dunajcem rozpocznie się 1 kwietnia 2017 roku.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama