Nowy numer 49/2020 Archiwum

Piękniejsza niż marzenia

Osiem lat temu jeszcze nie istnieli. Dziś są najlepszą dętą orkiestrą parafialną w Małopolsce.

Zaczęło się tak. Był rok 2008. – Myśl o założeniu orkiestry zrodziła się przy okazji 75-lecia parafii – mówi ks. Jan Wieciech, proboszcz wspólnoty i „ojciec założyciel” zespołu. Henryk Łątka, muzyk od 40 lat grający na trąbce, kiedyś w składzie sanktuaryjnej orkiestry dętej z Tuchowa, wspomina, że po pogrzebie swojej mamy spotkał się z proboszczem ks. Janem i ten powiedział mu, że chce zakładać orkiestrę dętą.

– Pamiętam, że powiedziałem księdzu od razu, iż być może nie zdaje sobie sprawy z trudności: skąd wziąć ludzi, skąd wziąć (niemałe) pieniądze – mówi. Ksiądz Wieciech miał jednak plan i był konsekwentny. W lutym 2009 r. na pierwszym spotkaniu organizacyjnym było 7 osób, które grały na instrumentach. Kiedy Bogdan Stefan podjął się funkcji kapelmistrza, pytał Henryka Łątkę, ilu przyszłych członków orkiestry korzysta z nut. Było ich na początku dwóch... Ale to było 8 lat temu. Dziś jest zupełnie inaczej. W czerwcu w 39. Małopolskim Przeglądzie Orkiestr Dętych „Echo Trąbity“ w Nowym Sączu w kategorii orkiestr parafialnych zdobyli drugi raz w historii pierwsze miejsce. Otrzymali także nagrodę za najlepszą prezentację i grę w marszu, choć występowały także orkiestry mundurowe. W orkiestrze dziś gra 35 osób, choć był czas, że muzyków było i 60. – 70 proc. obecnego składu orkiestry zaczynało od zera tu, przy kościele, w ramach parafialnej szkoły muzycznej – mówi Bogdan Stefan. Przeszło przez tę szkołę, będącą indywidualnymi lekcjami gry na instrumencie, ponad 200 osób. Panu Stefanowi pomagali Marcin Harańczyk, Sebastian Kras i Paulina Kloch. – Na swojej pierwszej Komunii św. śpiewałam, więc wyszło, że mam chyba słuch i proboszcz zaprosił mnie do szkółki – wspomina saksofonistka Ewelina Serwin. Chodziła rok, ucząc się gry na klarnecie. – Miałam 10 lat, nie przykładałam się za bardzo, ale rozbudziło to we mnie zainteresowanie muzyką i wylądowałam w szkole muzycznej w Tuchowie – mówi. Stamtąd znów trafiła do orkiestry, ale na saksofon. Szymon Dynarowicz, który pełni funkcję organisty, także został nie tyle wypatrzony, co „wysłuchany” na swojej I Komunii św. Na ognisko muzyczne chodził na fortepian, w orkiestrze wybrał klarnet. Dziś nikt nie ma problemu z nutami i grą na instrumentach. – Tak naprawdę dzisiaj trudniej dostać się do orkiestry. Kiedyś kto przychodził, ten grał. Dziś trzeba prezentować jakiś poziom, a nowi uczą się rok, a nawet dwa lata zanim zaczną grać w składzie – mówi Henryk Łątka. Pan Henryk pamięta, że marzeniem proboszcza było, by powstał mały zespół, który mógłby grać w czasie Bożego Ciała, ważniejszych świąt. Rzeczywistość przerosła marzenia. – Repertuar religijny jest naszym fundamentem, ale dziś żaden zespół nie może funkcjonować, nie poszerzając listy granych utworów o patriotyczne, wojskowe marsze, aranżacje przebojów muzyki popularnej. My wszystko mamy w repertuarze, bo dziś występujemy nie tylko w kościele – mówi kapelmistrz. I mają sukcesy. – Nie gramy po to, żeby stawać w konkursach, bo gramy dla przyjemności, z serca, z pasji, ale na konkursach weryfikujemy swój poziom, widzimy i słyszymy, ile i czego nam brakuje – wyjaśnia Bogdan Stefan. Szymon Dynarowicz przyznaje, że na początku istnienia każda udana harmonia wprawiała muzyków w zadowolenie. – Dziś raczej samozadowolenia w nas zbyt wiele nie ma. Pracujemy, żeby było naprawdę dobrze, bo jak coś robić, to na serio – mówi. Orkiestra towarzyszy wspólnocie parafialnej w czasie liturgii. Także poza nią. – Młodzi mają, gdzie rozwijać pasję, zainteresowania, a to chroni wielu przed zejściem na złą drogę – uważa Henryk Łątka. Ewelina Serwin twierdzi, że jako dziewczynka była mocno roztrzepana. – Tu nauczyłam się panować nad sobą, skupienia, uwagi, także współpracy z innymi – mówi. – Wspólne granie z pasji, z serca, w całkowitym wolontariacie daje nam radość i prawdziwą satysfakcję – podkreśla Szymon. Z orkiestry dumni są parafianie. Najbardziej zadowolony jest proboszcz ks. Jan Wieciech. Mówi jednak mniej niż muzycy: – Po prostu dziękuję Bogu za to dzieło i ludziom za ciężką pracę i serce.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama