GN 48/2020 Archiwum

Tu mi jest lepiej

Tarnowianin z urodzenia, a co ważniejsze – z wyboru. Ksiądz katolicki i wybitny naukowiec. Jaki jest Michał Heller?

Na 80. urodziny naukowca w wydawnictwie Copernicus Center Press ukazała się książka „Wierzę, żeby rozumieć”, która jest wywiadem rzeką z ks. Michałem Hellerem.

– Michał do tej pory unikał opowiadania o swoim życiu i to, że udało nam się go do tego namówić, jest sporym osiągnięciem i wydarzeniem – mówił Wojciech Bonowicz, który z ks. Zbigniewem Lianą i prof. Bartoszem Brożkiem przeprowadził wywiad. Heller opowiada o dzieciństwie na Syberii, powołaniu kapłańskim i czasach seminaryjnych, kłopotach młodego wikarego, pracy nad modelami kosmologicznymi, teologii i wielu innych kwestiach. Popularność Stephena Hawkinga bierze się chyba stąd, że jest zarazem naukowcem i osobą niepełnosprawną. – Pewna moja popularność bierze się z tego samego, tylko moim „kalectwem” jest to moje „księżostwo” – mówi. Ksiądz zajmujący się naukami ścisłymi postrzegany był trochę jako dziwadło. – W latach 70. XX wieku odczułem, że opinia środowiska jest taka, że zajmowanie się naukami przyrodniczymi to strata czasu. Gdy jednak Jan Paweł II zaczął zapraszać nas do Castel Gandolfo, opinia diametralnie się zmieniła – wspomina ks. Heller. Bywając w świecie, pozostał w Tarnowie. – Nie przeniosłem się do Krakowa, bo po prostu to jest moje miejsce. Wolę Tarnów. Tu mi jest lepiej – mówi. Do innych niezmiennych rzeczy należy też pytanie, które pada w każdym prasowym wywiadzie: „Czy można pogodzić naukę z wiarą?”. – Denerwuje mnie stereotyp opozycji między nauką a wiarą. Chyba w ponad 90 proc. wywiadów mnie o to pytają. Jednym z celów mojej działalności jest to, żeby ten stereotyp zwalczać. Nie ma sprzeczności między silną wiarą a dużą wiedzą. Ale już słaba wiara i niewielka wiedza nie będą ze sobą korespondować – mówi. W książce ks. Heller wyznaje, że lubi podróże. Nawet te wirtualne, bo czasem bawi się symulatorami lotu. – Czy mając zdrowie, czas i pieniądze, poleciałbyś w kosmos? – pyta Bonowicz. – Tak, ale gdzieś blisko, na orbitę albo na stację Alfa. Chciałoby się zobaczyć, jak to z góry wygląda – przyznaje ks. Heller. A kto chciałby zrozumieć, jaki jest Heller, powinien poświęcić parę wieczorów na lekturę tej niezwykłej książki.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama