Nowy numer 49/2020 Archiwum

Dowód życia

Dobrze tu wiedzą, ile kosztuje wolność, dlatego traktują ją jako zadanie. Znają też smak powiedzenia, że zgoda buduje.

Nieciecza, z której śmieją się w Polsce, że ma stadion w kukurydzy, leży po drugiej stronie Dunajca, dokładnie naprzeciwko Przybysławic. Liczy tylu mieszkańców, ile cała parafia przybysławicka, do której należy także Pasieka Otfinowska. Przybysławice to mała parafia, w dodatku za rzeką. W stanie wojennym miejscowi wybudowali sobie świątynię.

Budową kierował późniejszy pierwszy proboszcz, ks. Michał Dziedzic, wówczas jedyny wikariusz w Otfinowie, który miał samochód. Na budowie stanęli obok siebie mieszkańcy Przybysławic i Pasieki Otfinowskiej. Wsparcie finansowe zapewnił Klub „Przybysławice” z Chicago, który za rok będzie miał 90 lat. Innego budowania podjęli się mieszkańcy 12 lat temu. Po tym jak samorząd zlikwidował im szkołę, zdecydowali się wziąć sprawy w swoje ręce. – To był 2005 rok. Do szkoły chodziło 138 uczniów. Likwidacja naszym zdaniem była bezpodstawna – wspomina Wiesław Głowa, prezes stowarzyszenia Rozwój Wsi Przybysławice i Pasieka Otfinowska, które wzięło na siebie prowadzenie szkoły. Stowarzyszenie stworzyli rodzice z obu miejscowości. Znów stanęli ramię w ramię. I znów się udało. – W Przybysławicach mamy gimnazjum i podstawówkę, a w Pasiece prowadzimy przedszkole. Chodzą tu nie tylko nasze dzieci, ale dowożeni są też uczniowie ze Zdrochca, Biskupic czy Marcinkowic – informuje dyrektor szkoły Tadeusz Seremet. Wyniki nauczania lokują szkołę dość wysoko w lokalnej hierarchii. Stowarzyszenie troszczy się o wyposażenie placówek. – Dajemy sobie radę finansowo, choć było kiedyś duże ryzyko. Dziś zrobilibyśmy to samo – zapewnia prezes Głowa. 11 listopada bp Stanisław Salaterski poświęcił obelisk upamiętniający 1050. rocznicę chrztu Polski. W 1914 roku Jakub Woźniak z Przybysławic pisał, że wojenny los tej wsi jest typowym przykładem strat i klęsk, jakie poniosły niemal wszystkie wsie na linii frontu. – Mimo zniszczeń nie było przygnębienia. Ludzie cieszyli się wolnością i wzięli się za odbudowę – przypomniał burmistrz radłowski Zbigniew Mączka. A mogło być różnie. Wtedy i dziś. Mogli, jak zdarzyło się to w wielu małych wsiach, po prostu zgasić światło, wystudzić nadzieje, zdecydować się na wegetację. Nie zrobili tego. – Chwała Bogu, że są szkoła i stowarzyszenie, bo dzięki temu miejscowość jakoś się trzyma – mówi ks. Piotr Bodziony, proboszcz parafii. Jego zdaniem największym wyzwaniem duszpasterskim jest młodzież. – Do bierzmowania są, potem wyjeżdżają do szkół średnich, na studia. Wielu młodych jest poza granicami, pojechali za pracą – przyznaje duszpasterz. Choć wyjazdy są powszechne, życie nie uleciało z parafii przybysławickiej, a posadowienie obelisku jest tylko jednym z wielu dowodów. – Od chrztu Polski i chrztu indywidualnego każdemu z nas towarzyszą ideały, które porządkują nasze życie, wyzwalają w nas bohaterów i świętych – mówił bp Stanisław Salaterski.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama