Nowy numer 3/2021 Archiwum

Rzecz święta

Najpopularniejsze dziś kolędy to: „Jezusa narodzonego” oraz „Gdy się Chrystus rodzi”.

W gościnnych progach Domu Kultury w Tuchowie odbyły się 15 grudnia po raz 19. Eliminacje do Międzynarodowego Festiwalu Kolęd i Pastorałek w Będzinie. Na scenie zaprezentowało się 37 wykonawców: solistów, zespołów i chórów.

– Ciągle utrzymująca się na podobnym poziomie ilość wykonawców, stała, duża liczba dzieci i młodzieży, świadczy o tym, że ludzie chcą śpiewać, co w czasach, kiedy muzykę można mieć na zawołanie z telefonu czy odtwarzacza, nie jest takie oczywiste – mówi ks. prof. dr hab. Andrzej Zając, przewodniczący jury. Pozytywną w tym sensie robotę robią różnego rodzaju programy telewizyjne, które inspirują ludzi do śpiewania. Zdaniem Ewy Stanisławczyk, także oceniającej występy w Tuchowie, w przypadku kolęd nie można zanadto popuszczać wodzy fantazji. – Kolęda jest szczególnym, specyficznym utworem, który niesie w sobie prostą, ale głęboką treść. Jeśli w aranżacji czy wykonaniu zrobimy z niej utwór muzyki rozrywkowej, zabawowy, to może przestać być kolędą – mówi. Ale twórcze poszukiwania są ważne i pożądane. Właściwie zasadniczy wniosek co do kolęd jest jeden: tradycja rzecz święta. – Gramy i śpiewamy, bo lubimy, bo przynosi nam to radość, bo tak robili też nasi ojcowie, bo w domach także są zwyczaje wspólnego śpiewania, muzykowania. Wreszcie to jest także coś, co buduje wspólnotę – mówi Magdalena Bulanda z zespołu „Lipniczanie” z Lipnicy Wielkiej. Zespół występem w Tuchowie wyśpiewał sobie przepustkę na finał do Będzina. – Wola śpiewania w narodzie jest, powstają i śpiewa się wiele nowych utworów, ale sądzę, że warto w kontekście konkursu zwrócić uwagę na kolędy tradycyjne, których pojawia się coraz mniej. Jeżeli odetniemy się od tradycji, to jaka będzie nasza przyszłość? – pyta dr Jan Gładysz, muzyk, szef tuchowskich eliminacji. Co jest na topie, co się śpiewa? – Z tradycyjnych słyszałem przede wszystkim „Jezusa narodzonego” oraz „Gdy się Chrystus rodzi”. Innych tradycyjnych kolęd zbyt dużo nie było. Ale, żebyśmy się rozumieli, to, że powstają nowe utwory, współczesne kolędy, nowe aranżacje, jest rzeczą pozytywną, bo to oznacza, że Boże Narodzenie jest czasem bardzo twórczym – dodaje. Z Tuchowskich eliminacji do finału w Będzinie dostali się: Zespół folklorystyczny „Kiyrpecki” z Łącka, Chór mieszany „Zew gór” z Łącka, solista Piotr Majewski z Tarnowa oraz Zespół regionalny „Lipniczanie” z Lipnicy Wielkiej.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama