Nowy numer 2/2021 Archiwum

Zapach chleba

Z mieszkańcem Betlejem, dyrektorem biura pielgrzymkowego Trinity-PL Vaskainem G. Nassarem rozmawia Grzegorz Brożek.

Grzegorz Brożek: Co Pan robi w diecezji tarnowskiej?

Vaskain Nassar: Mam tu wielu przyjaciół. Poza tym przygotowujemy kolejną pielgrzymkę diakonów z waszego seminarium do Ziemi Świętej. Wręczamy też bilet pani, która wygrała pielgrzymkę w konkursie organizowanym przez Studium Biblijne.

Jak w Betlejem przeżywacie Boże Narodzenie?

Chrześcijańscy mieszkańcy 24 grudnia gromadzą się po południu na placu Żłóbka przed bazyliką. Przychodzą skauci. Czekamy na patriarchę i za nim wchodzimy do kościoła na krótką modlitwę. Wracamy do domów na lekki posiłek i wracamy do bazyliki na Pasterkę. Świętowanie polega u nas na wzajemnych odwiedzinach: rodziców, brata, siostry, kuzynów, dalszych kuzynów, ciotki, wujków. Nie ma długich przygotowań, zakupów, gotowania, sprzątania, tej komercyjnej otoczki. Odwiedziny to po prostu odwiedziny. Posiedzieć, porozmawiać, odnowić więzi. Tak świętujemy. Trwa to tydzień. Jednak Boże Narodzenie znacznie się w Betlejem przeciąga, bo kolejno świętują katolicy, grecki Kościół ortodoksyjny, Ormianie. W Betlejem jednak Boże Narodzenie trwa cały rok. Nasza wiara pochodzi z krzyża, ale Dobra Nowina narodziła się w Betlejem. To jest wyjątkowe miasto.

Otoczone 8-metrowym murem…

Tak, to znak czasów, ale jest bardzo bezpieczne i przyjazne. Chociaż czasy dla chrześcijan, mieszkańców Ziemi Świętej są trudne. Widzę dziś silne ruchy, dążenie do wypchnięcia chrześcijan z tamtego terenu za pomocą ekonomii. Nas jest mało. Żydzi czy muzułmanie nie chcą dawać pracy chrześcijanom, nie chcą robić z nami interesów, więc wielu z nas jest zmuszonych do emigracji zarobkowej. Moja firma Trinity-PL jest chrześcijańskim biurem, więc nocujemy pielgrzymów np. w hotelach prowadzonych przez chrześcijan, zatrudniających ludzi wierzących w Chrystusa, chrześcijańskich kierowców, wytwórców pamiątek etc. Jeden hotel potrafi dać utrzymanie ponad 100 rodzinom. Działalność biznesowa łączy się w tej perspektywie trochę z potrzebą ochrony chrześcijan w Ziemi Świętej, która jest bardzo ważna.

Dużo Polaków odwiedza Ziemię Świętą?

Znaczna liczba. To naturalne, że człowiek wierzący, czytający Pismo Święte, modlący się nim, w którymś momencie ma potrzebę postawienia nogi na ziemi nazywanej Piątą Ewangelią. Moim zdaniem to niemal konieczne, bo wtedy rozumie się więcej. Odwiedzając Betlejem, Ziemię Świętą, można poznać zapach historii, kościołów, kultury. Bibliści, prowadząc pielgrzymki z Pismem Świętym w dłoni, pokazują, że jesteśmy w kraju Starego Testamentu, z którego zrodziła się Ewangelia, rzucająca światło na nasze życie. Ze zrozumieniem Biblii jest jak z chlebem – niewiele wiesz o chlebie, jeśli nie przejdziesz koło piekarni i nie poznasz jego zapachu.

Czy Betlejem pachnie?

Oczywiście, bo Betlejem to przecież po hebrajsku „Dom Chleba”.

grzegorz.brozek@gosc.pl

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama