Nowy numer 3/2021 Archiwum

Klucz do nowego życia

Pani Kinga nie spodziewała się, że po śmierci męża Michała uda się zrealizować jedno z ich marzeń.

Upalny sierpniowy dzień roku 2014 kończył się burzą. Pan Michał poszedł na pastwisko, żeby zagnać bydło do stajni. Długo nie wracał, więc pani Kinga z Berestu zaczęła się martwić. W końcu wyszła zobaczyć, co dzieje się z mężem. Znalazła go nieprzytomnego na łące. Mężczyzny nie udało się uratować. Zmarł porażony piorunem.

„Szalony” pomysł

Państwo Grucowie prowadzili gospodarstwo, mieszkali w starym drewnianym domu, który chcieli wyremontować, żeby zapewnić swoim czterem córkom lepsze warunki. Śmierć pana Michała zupełnie pokrzyżowała te plany… Tymczasem niedaleko Berestu, w Nowym Sączu, od dwóch lat działała już Fundacja Renovo, którą założyli dwaj młodzi mężczyźni Łukasz Koczenasz i Łukasz Ziemnik. Chcieli remontować ubogim, dotkniętym jakimś kataklizmem ludziom domy lub mieszkania. W 2014 r. mieli już za sobą pierwsze charytatywne akcje. Kiedy dowiedzieli się o tragedii pani Kingi z Berestu, postanowili porwać się na coś więcej niż remont. – Na początku, kiedy odwiedziliśmy panią Kingę, wydawało nam się, że wystarczy coś poprawić w ich starym domu, ale okazało się to już niemożliwe. Wtedy, półtora roku temu, zrodził się pomysł, żeby zbudować nowy dom – mówi Łukasz Koczenasz, prezes Renovo.

W dzień św. Mikołaja

6 grudnia 2016 roku pani Kinga i jej cztery córki – Klaudia, Weronika, Monika i Karolina otrzymały klucze do nowego domu, który pobłogosławił ks. proboszcz w Bereście Stanisław Kądziołka. Nowy dom powstał obok starego, drewnianego. Cały projekt zrealizowała sądecka Fundacja Renovo dzięki wsparciu sponsorów, samorządu miasta i gminy Krynica oraz wielu wolontariuszy i ludzi dobrej woli. Pani Kinga i jej córki wprowadziły się do domu, w którym na parterze znalazł się salon do rodzinnych spotkań, kuchnia i pokój pani Kingi. Dziewczynki zamieszkają na piętrze. Dwie z nich są bliźniaczkami, więc będą dzieliły jeden pokój. Pozostałe będą miały dwa osobne. W domu są dwie łazienki i niewielki taras.

Coś z niczego

– Wysiłek wielu ludzi nie poszedł na marne, udało się w półtora roku wybudować nowy, wspaniały dom. Nie przypuszczałem, że damy radę, bo musieliśmy zaczynać od podstaw, począwszy od projektów, pozwoleń na budowę aż po wykończenie domu łącznie z meblami – mówi Łukasz Koczenasz, prezes fundacji. Jak wspomina wiceprezes fundacji Łukasz Ziemnik, budowa przebiegała bez większych problemów. – Pomogały bardzo urząd miasta Krynica, stowarzyszenie Berest – Polany, OSP z Piorunki, Berestu, Polan, Mochnaczki Niżnej. Jeżeli kogoś pominąłem, to bardzo przepraszam. Wszystkim chcę serdecznie podziękować! Dla mnie osobiście budowa domu dla pani Kingi i jej córek była spełnieniem marzenia. Jestem dumny, że powstało coś z niczego. Spotkaliśmy dobrych ludzi, sponsorów i wolontariuszy, bez których to dzieło by nie powstało. Chciałbym też podziękować naszym żonom, mojej i Łukasza Koczenasza – Kamili i Anicie, że wspierały nas i były bardzo wyrozumiałe – mówi Łukasz Ziemnik.

Pomogli zachować wiarę

W dzieło wydatnie zaangażowała się „Gazeta Krakowska”. Odbyło się kilka dużych akcji charytatywnych, w tym bieg górski, w którym uczestniczyli biegacze z całej Polski. – Każdy z nich dołożył swoją cegiełkę i tak można było zrealizować nasze marzenie – dodaje prezes fundacji. Pani Kinga nie kryje wzruszenia. – Stary dom jest obok, więc mogliśmy codziennie obserwować, jak rośnie nowy. Jest w nim wiele przestrzeni, dziewczynki będą miały lepsze warunki do nauki, zabawy. Radości towarzyszy jednak smutek, bo nie ma przy nas męża Michała, ojca dziewczynek. Myślę, że towarzyszy nam swoją modlitwą. Dziękuję za wszystko Bogu i ludziom, z naszej parafii i obcym, że pomogli nam zachować wiarę i nadzieję – mówi mama Klaudii, Weroniki, Moniki i Karolinki.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama