Nowy numer 3/2021 Archiwum

Zaślubiny z Bogiem

Po raz pierwszy w diecezji tarnowskiej 22 stycznia odbędzie się obrzęd konsekracji dziewic, wdów i wdowca.

tekst i zdjęcia beata.suwara@gosc.pl Od trzech lat spotykały się w każdą niedzielę na około dwie–trzy godziny. Rozważały Biblię, pisały prace. Jeden z księży powiedział, że przerobiły więcej tematów niż on w seminarium. Do tego codzienna adoracja Najświętszego Sakramentu i uczestnictwo w Mszy św. – W miarę naszych możliwości pościmy w środy i piątki – o chlebie i wodzie albo (tak jest w zwyczaju): dwa posiłki lekkie, a jeden obfity. Staramy się być godne tego, co sobie przyrzekłyśmy: służby Panu Jezusowi – mówi pani Emilia Wajsbard z Dąbrowy Tarnowskiej, która prowadziła grupę wdów w przygotowaniu do konsekracji.

Duch Święty pomaga

Jak zrodził się pomysł poświęcenia się Bogu na wzór życia zakonnego? – Wszystko to było bardzo dziwne – opowiada pani Emilia. – Inicjatorką założenia niewielkiej wspólnoty wdów konsekrowanych w Dąbrowie była pani Krystyna. Kiedyś podeszła do mnie i powiedziała, że po rozmowie z Duchem Świętym wybrała mnie jako tę, która będzie ich prowadzić. Przyznam szczerze, że dziewczynę zobaczyłam pierwszy raz w życiu, chociaż potem się okazało, że pochodzimy z tej samej miejscowości. W pierwszej chwili się nie zgodziłam, uznając to za szaleństwo – przyznaje wdowa. Najpierw były cztery, potem dołączyły jeszcze dwie panie. Przez trzy lata pod kierunkiem pani Emilii przygotowywały się do dnia konsekracji. – Wcale nie jestem bardziej święta ani mądrzejsza od nich – zastrzega. – Jeśli całym sercem chce się coś zrobić, to Duch Święty pomaga i nas otwiera. Tylko przez Jego natchnienie mogłam się przysłużyć – przekonuje. Sama od 15 lat chodzi na cotygodniowe spotkania biblijne, czyta dużo książek, żywotów świętych, interesuje się sprawami Kościoła. Wie też, za co trzeba się modlić. Zresztą każda z pozostałych pięciu pań należy do jakiegoś stowarzyszenia: Rycerstwa Niepokalanej, które działa tu bardzo prężnie, Odnowy w Duchu Świętym, Grupy Modlitewnej o. Pio czy Akcji Katolickiej.

Biblia i adoracja

Nie było też tak, że z nikim niczego nie konsultowały. W wielu sprawach pomocą służył miejscowy proboszcz ks. Stanisław Cyran i ks. Zbigniew Krzyszowski, wikariusz biskupi ds. życia konsekrowanego w diecezji tarnowskiej. Porady, jak się przygotować i co należy zrobić, szukały również u ks. Tomasza Rusieckiego z Kielc, gdzie wdów konsekrowanych jest sporo. – Dzwoniłam także do Episkopatu Polski, do abp. Gądeckiego, do ks. Arkadiusza Okroja, który jest przewodniczącym Podkomisji KEP ds. Indywidualnego Życia Konsekrowanego. Byłam w kontakcie z naszym biskupem. To on wyraził zgodę – mówi pani Emilia. – Korzystałyśmy także z czytań naszych sióstr szarytek, chociaż nie wiedziały o tym, że będziemy konsekrowane – przyznaje. Panie są dobrze przygotowane, pilne, zdyscyplinowane i rozmodlone. Są głodne nie tylko wiedzy, ale i obecności Boga w ich życiu, trwania na adoracji, rozmyślania. – Na pewno rozmodlenie pomogło w wyborze tej drogi – mówi wdowa. – Od ośmiu lat w naszym kościele mamy wieczystą adorację Najświętszego Sakramentu. Za poprzedniego proboszcza była jednodniowa, w czwartki. Kiedy adoruje się w ciszy, doświadcza się czegoś takiego, czego nie jest się w stanie przeżyć w domu. Kiedy z powodu choroby nie byłam trzy dni w kościele, wydawało mi się, jakbym nie chodziła już tam z rok. Czuje się ogromną tęsknotę, żeby pójść i spotkać się z Panem Jezusem – wyznaje. Uważa, że właśnie od adoracji Najświętszego Sakramentu, która powinna być w każdej parafii choć przez jeden dzień, i czytania Pisma Świętego powinno się rozpocząć nową ewangelizację.

Na luzie

– Wiadomość o terminie uroczystości konsekracyjnej spadła na nas jak grom z jasnego nieba. Przeżywam to jak mała dziewczynka. Jestem nie tą samą osobą. To zmieni całe moje późniejsze życie – uważa pani Emilia. Ale czy można zrobić jeszcze coś więcej? – Jeśli człowiek decyduje się na służenie Bogu, to trzeba się oddać całkowicie. Chciałabym sprzedać dom i przenieść się do małego mieszkanka, gdzie będę miała czas tylko na modlitwę, rozmyślanie i pisanie, nic więcej – dodaje. Od kiedy panie poznały datę konsekracji, ustaliły intensywny program działania: codzienny Różaniec w ich intencji, w piątki i środy post o chlebie i wodzie, w piątek uczestnictwo w Godzinie Miłosierdzia, codziennie od 5.00 do 6.00 ado- racja w ciszy, codzienne rozważanie Pisma Świętego na dany dzień, modlitwa do Ducha Świętego za biskupa, księdza prowadzącego i proboszcza, w jeden dzień w tygodniu 15-minutowa adoracja krzyża, kontynuacja rekolekcji, w których uczestniczą, spowiedź generalna, spotkanie w każdą niedzielę, a może także w inny dzień, jeżeli będzie taka potrzeba. Będą również „wzdychać, a nawet płakać nad swoją nędzą, a także prosić o wzmocnienie sił duchowych i fizycznych”. – Dziewczyny są chore na grypę, ale muszą w domu to robić. Ksiądz proboszcz mówi, że jestem przeoryszą, ale ja się nią nie czuję, wszystko robimy na luzie, nikt tu nikogo z niczego nie rozlicza, każda z nas jest odpowiedzialna za to, co czyni, w swoim sumieniu – zaznacza pani Emilia.

Stare nowe

– Wdowy, które podejmowały się oddania swego życia na wyłączną służbę Bogu, obecne były we wczesnych gminach chrześcijańskich, jeszcze nim powstały pierwsze zakony. To jedna z najstarszych form życia konsekrowanego – wyjaśnia ks. Zbigniew Krzyszowski, wikariusz biskupi ds. życia konsekrowanego w diecezji tarnowskiej. Tak było do Soboru Laterańskiego II. To wtedy stan wdów konsekrowanych ustał, a one same zostały włączone do zakonów. O roli wdowieństwa w Kościele przypomniał Pius XII w homilii wygłoszonej 16 września 1957 roku. Z kolei Sobór Watykański II zalecił przywrócenie praktyki indywidualnych form życia konsekrowanego, bez włączania się we wspólnotę. Istnieją obecnie trzy takie formy – dziewice, pustelnicy i właśnie wdowy. – Już przez chrzest zostaliśmy konsekrowani, staliśmy się dziećmi Bożymi i zostaliśmy powołani do życia w przyjaźni z Bogiem. Konsekracja jest stanem wyższym w dążeniu do życia w świętości, jest zobowiązaniem do miłości Boga, nawiązaniem szczególnej więzi z Nim, wyrażeniem świętego zamiaru życia w czystości – tłumaczy kapłan. Całkowite oddanie się Panu Bogu na służbę, codzienna modlitwa brewiarzowa, częsta spowiedź, codzienny rachunek sumienia, podejmowane pokuty, uczynki miłosierdzia, stała formacja duchowa – to wszystko sprawia, że nie tylko człowiek otwiera się na działanie Boga, ale i Bóg działa na niego w większym stopniu.

Drożdże w cieście

– To znak czasu, że ta forma życia konsekrowanego odradza się. Osoby te są jak drożdże w cieście, chcą żyć w świecie, ale przy tym pragną, by Kościół przyjął ich święty zamiar dążenia do wyższej doskonałości. Choć nie są zakonnicami czy zakonnikami, prowadzą życie na wzór życia zakonnego – zauważa wikariusz biskupi ds. życia konsekrowanego. – Są znakiem sprzeciwu wobec świata, który pod wpływem liberalizmu zatracił poczucie granic. Jedynym hamulcem współczesnego człowieka jest prawo, poza tym robi, co chce, nie chce podejmować żadnych zobowiązań. Osoby konsekrowane poprzez swoje zobowiązania, posty i dążenie do uświęcania siebie i świata pokazują, że i tak można żyć – dodaje ks. Krzyszowski. Kościół cieszy się nimi, bo są jego dodatkowym zapleczem modlitewnym i oparciem. – Ich modlitwa jest bezcenna dla Kościoła – podkreśla kapłan, zauważając ogromny zapał tych starszych kobiet, ich chęci podjęcia się zobowiązania do uświęcania się.

Narzeczone Jezusa

Ksiądz Zbigniew Krzyszowski widzi, że takich osób w Kościele jest więcej. Kościół stoi na takich kobietach, to one zawsze są obecne na Mszach św., są motorem większości stowarzyszeń czy róż Żywego Różańca. – Potrafią być bezpardonowe; jeśli mają cel, to dążą do niego bardzo konsekwentnie – dodaje. „Stare kobiety lubią być w kościele – pisał w jednym z wierszy Janusz Stanisław Pasierb – są najwierniejszą publicznością Pana Boga/ nie od święta ale na co dzień/ stare panny i samotne wdowy/ przychodzą rano w południe wieczorem/ klęczą ślęczą w półmroku cierpliwie (...)/ one czuwają panny wierne/ w niemodnych kapeluszach gubiąc zniszczone/ torebki/ świat widzi w nich staruszki siedzące w kościele/ czasem proboszcz ofuknie je w konfesjonale/ nawet wikary nie ma dla nich czasu/ tylko Jezus który jest wiecznie młodzieńcem/ widzi w nich ciągle swoje narzeczone/ widzi w nich zawsze te piękne dziewczyny/ które w czerwcowe wieczory stroiły/ w klonowe wieńce/ w peonie i w jaśminy w girlandy i wstążki/ feretrony na Boże Ciało na procesję”.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama