Nowy numer 2/2021 Archiwum

Jak Kuba innym, tak Bóg Kubie

Do akcji Caritas pomagającej Syryjczykom i Libańczykom włączyły się parafie, stowarzyszenia, zakony i osoby indywidualne z diecezji tarnowskiej.

Akurat temat kazania pasował, żeby powiedzieć o akcji Rodzina Rodzinie. Rozmawialiśmy na ten temat także na spotkaniach Akcji Katolickiej i oddziału Caritas w naszej parafii – mówi ks. Stanisław Szałda, proboszcz z Lisiej Góry, który sam dołączył do tego przedsięwzięcia i opiekuje się jedną z syryjskich rodzin. Za jego przykładem poszły parafialny oddział Akcji Katolickiej i Caritas.

– Członkowie AK byli na spotkaniu w Gródku z ks. Waldemarem Cisło, który opowiadał wiele na temat sytuacji w Syrii. To wszystko zadziałało. Nikogo nie trzeba było specjalnie namawiać. Każdy, kto choć trochę orientuje się w tamtejszej sytuacji, wie, że dzieje się tragedia. Nam tylko się wydaje, że czegoś nam brakuje – dodaje. Uważa, że program Rodzina Rodzinie jest jeszcze zbyt mało nagłaśniany. Powinno się mówić o nim więcej, tak by włączyli się też inni. – Nie chodzi tylko o pieniądze, ale także o modlitwę, która jest tam potrzebna, żeby wojna ustała – zauważa ks. Szałda. Do programu włączyły się również siostry służebniczki z prowincji tarnowskiej. – Pomoc ubogim jest związana z naszym charyzmatem, zwłaszcza jeśli chodzi o dzieci. W tych krajach jest bardzo dużo dzieci pozbawionych domów czy perspektyw na normalne życie, dlatego nasza matka prowincjalna zachęcała, żeby nasze domy zakonne w miarę możliwości włączyły się w tę akcję – mówi s. Maria z Tylicza, gdzie służebniczki prowadzą ochronkę i zaopiekowały się dwiema syryjskimi rodzinami. Podobnie zrobiły koła koronkowe działające przy parafii w Lubzinie, których w ubiegłym roku powstało kilkanaście. – Inicjatorką akcji była jedna z pań. Wiedziałem o tej akcji, więc na jednym z comiesięcznych spotkań zaproponowałem, żeby przyłączyć się do programu. Misją kół jest modlitwa, ale i miłosierdzie realizowane czynem – wyjaśnia ks. Sylwester Taraszka z Lubziny, który opiekuje się kołami. – Kiedy tu możemy spokojnie żyć, bez stanu zagrożenia wojną, warto pomyśleć o tych, którzy może nawet i oka nie zmrużą ze strachu o własny los. Gdy słyszy się o tym, co dzieje się w Syrii czy Libanie, to aż serce się kraje i otwiera do tego, by pomagać – zauważa ks. Piotr Mamak, proboszcz parafii MB Szkaplerznej w Tarnowie. Tu w program Rodzina Rodzinie włączyło się kilka osób i oddział Stowarzyszenia Rodzin Katolickich. – Od grudnia opiekujemy się dwuosobową rodziną, 85-letnią wdową i jej siostrą. Podjęliśmy się nie tylko zobowiązania finansowego, ale także modlitwy za tę rodzinę – mówi Marta Łabno ze SRK przy parafii MB Szkaplerznej w Tarnowie. – Jest to droga łączenia wiary, nadziei i miłości we wspólnym działaniu. Bóg w tym momencie przez nas działa dla kogoś, kto tej pomocy szczególnie potrzebuje. Kiedy my będziemy widzieć innych, Bóg będzie pamiętał o nas – uważa Jacek Snopkowski, prezes miejscowego oddziału SRK. Więcej na temat programu Rodzina Rodzinie i możliwości wsparcia syryjskich i libańskich rodzin można znaleźć na stronie www.rodzinarodzinie.caritas.pl.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama