Nowy numer 3/2021 Archiwum

Make-up i żółte parasole

W Czchowie odbyły się nietypowe rekolekcje dla przewodniczek DSM. Było solarium, detoks oraz warsztaty z makijażu.

Już nie możemy doczekać się warsztatów z make-upu. Czasem delikatnie trzeba zakryć jakieś mankamenty, oczywiście wszystko z umiarem. Tak żeby tynk nie sypał się z twarzy – mówiła Zuza Baran z Krynicy, która wzięła udział w nietypowych rekolekcjach dla przewodniczek Dziewczęcej Służby Maryjnej. Odnowa duchowa i cielesna rozpoczęła się w piątek wieczorem od duchowego solarium, czyli adoracji Najświętszego Sakramentu.

– Pan Jezus działa jak słońce. Wystarczy tylko do Niego przyjść i posiedzieć, nawet jeśli nie mamy pomysłu, co Panu Bogu powiedzieć. Wystarczy wystawić się na Jego promienie, a samo przebywanie z Nim już przemienia nasze serca i nas opala – tłumaczy ks. Marcin Baran, zastępca dyrektora Wydziału Duszpasterstwa Młodzieży tarnowskiej kurii, który poprowadził rekolekcje. Był także detoks, czyli sakrament pokuty i pojednania, praktyczna lekcja Różańca oraz spotkanie z makijażystką i charakteryzatorką Adrianną Winkowską. – Formacji duchowej towarzyszą atrakcje typowo kobiece, bo to są przede wszystkim kobiety. Dzisiaj świat potrzebuje prawdziwych kobiet. Fajne jest to, że one na te wszystkie nabożeństwa czy zajęcia przychodzą w sukienkach czy spódnicach. Dzisiaj dziewczyny chcą być fajnymi kumpelkami, takimi do poklepania. Świat próbuje neutralizować różnice pomiędzy kobietami a mężczyznami, a oni potrzebują kobiet czułych i delikatnych – uważa ks. Marcin. Dziewczęta wyglądają pięknie i nie żałują, że przyjechały. – Zawsze jestem otwarta na takie inicjatywy, bo to pogłębia moją wiarę. Poza tym relaksujemy się tutaj. To okazja do spotkania koleżanek z kursu dla przewodniczek. Nauczyłam się też tutaj robić różańce, o czym zawsze marzyłam – mówiła Klaudia Święch z Gosprzydowej. – Co roku blisko setka dziewcząt kończy kurs dla przewodniczek DSM, choć zaczyna go więcej osób. Niektóre z nich w trakcie rezygnują, ponieważ okazuje się to dla nich za trudne, nie dają rady pogodzić swoich obowiązków z tym dodatkowym – wyjaśnia józefitka s. Marcina Kapustka, diecezjalna opiekunka DSM. Na kursie tempo jest duże, podczas 4 weekendowych spotkań z Maryją dziewczęta poznają zadania DSM, ok. 30 metod pracy w grupach, uczą się zabaw i tańców, które później animują na spotkaniach, dowiadują się, jak radzić sobie w trudnych sytuacjach, kiedy np. maryjki rozrabiają. Uczą się pisać konspekty, układać modlitwę wiernych, czytać Ewangelię, czytają fragmenty podręcznika o stopniach DSM. Na ostatnim spotkaniu piszą swoje świadectwo spotkania z Jezusem. – Podczas rekolekcji jest inaczej. Nie ma tu tylu wiadomości, ale przede wszystkim czas na odnowienie przyjaźni z Jezusem i Maryją, odprężenie, czas dla siebie – mówi s. Marcina i zapowiada, że od przyszłego roku takie rekolekcje będą obowiązkowe dla przewodniczek. – Chcemy, aby po zakończonym kursie przewodniczki nadal mogły kontynuować swoją formację. Make-up to inaczej zrobić coś wzwyż, dla swojego wzrostu, rozwoju. Zanim nałożymy makijaż, trzeba oczyścić, coś z siebie zmyć, przyznać się do tego, jacy jesteśmy, i dopiero potem zacząć życie od nowa. Naświetleni, oczyszczeni w spowiedzi, obdarzeni łaską Pana Boga, wyjeżdżamy stąd inni i obyśmy tacy pozostali – mówi ks. Marcin Baran i opowiada przed wyjazdem dziewczętom bajkę o żółtych parasolach, o tym, jak w jednej z miejscowości w Anglii ludzie przez cały czas chodzili z czarnymi parasolami. Tylko jeden człowiek, ale jakiś dziwny, uśmiechnięty, pojawiał się na ulicy z żółtym. Wszyscy patrzyli na niego jak na dziwaka. Kiedyś dostrzegła go jedna dziewczynka, zafascynował ją tym, że się uśmiecha w tym ponurym świecie, ale wstydziła się do niego podejść. Pewnego dnia, wychodząc ze szkoły, zapomniała parasola, ale obok przechodził ten człowiek i powiedział, że ją odprowadzi. Weszła pod parasol, rozglądając się, czy nikt jej nie widzi, a tam, pod parasolem wciąż świeciło słońce, śpiewały ptaki i unosił się zapach kwiatów. – Ważne, żeby dziewczęta wróciły do domu inne, może bardziej uśmiechnięte, żeby wyróżniały się w szarym tłumie, żeby nie wstydziły się tego, że były na rekolekcjach, ale zabrały jeszcze kogoś pod żółty parasol – tłumaczy rekolekcjonista.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama