Nowy numer 3/2021 Archiwum

Recepta na życie

Parafialny oddział AK w Szczawnicy uhonorował Annę Węglarz i Helenę Salamon.

Co roku parafialny oddział Akcji Katolickiej w Szczawnicy wyróżnia osoby, które na co dzień dają przykład wierności wartościom chrześcijańskim i aktywnie włączają się w życie swojej parafii. W tym roku dyplom uznania odebrały dwie osoby: doktor Anna Węglarz i Helena Salamon.

Chory w domu

Pierwsza z wyróżnionych, Anna Węglarz, choć jest rodowitą szczawniczanką, od lat mieszka i pracuje w Zakopanem. Przed piętnastoma laty, w styczniu 2002 roku, z jej inicjatywy powstało Hospicjum Jezusa Miłosiernego w Zakopanem. Jest to stowarzyszenie zrzeszające głównie wolontariuszy. Służą oni ludziom dobiegającym kresu życia, zwłaszcza cierpiącym na chorobę nowotworową. – Stowarzyszenie, którego pani Anna jest prezesem, udziela chorym opieki medycznej, psychologicznej, społecznej i duchowej – mówi Halina Mastalska ze szczawnickiego oddziału AK. Jak dotąd, mimo usilnych starań nie udało się stworzyć w Zakopanem hospicjum stacjonarnego, funkcjonuje więc ono jako hospicjum domowe. Działając w zespołach, chorym i ich rodzinom bezpłatnie pomagają lekarz, pielęgniarka, kapłan, psycholog, rehabilitant, pracownik socjalny i wolontariusz.

Za życia i po śmierci

W działalności stowarzyszenia chodzi m.in. o zapobieganie bólowi i innym przykrym objawom choroby podopiecznych. Ważną sprawą jest też troska o uczynienie godnym ostatniego okresu życia chorego. Ponadto hospicjum wspomaga rodziny terminalnie chorych zarówno za życia, jak i po śmierci pacjentów. W każdy ostatni czwartek miesiąca w zakopiańskim kościele Matki Bożej Częstochowskiej, tzw. starym kościółku, sprawowana jest Msza św. m.in. w intencji rodzin, które straciły swoich bliskich. Mimo licznych zajęć pani Anna znalazła czas dla szczawniczan, by podzielić się z nimi swoją wiedzą i doświadczeniem. Zaproszona przez Parafialny Oddział Akcji Katolickiej, dwukrotnie prowadziła w swoim rodzinnym mieście kurs z cyklu „Jak opiekować się chorym w domu?”. Wkrótce poprowadzi cykl trzeci.

Jezu, ratuj!

Drugą osobą wyróżnioną przez szczawnicki oddział AK jest Helena Salamon. – Laudacja na cześć pani Heleny rozpoczyna się mottem – złotą myślą Alberta Einsteina: „Życie proste i skromne dobrze służy każdemu, zarówno pod względem fizycznym, jak i psychicznym”. Prostota i skromność – to znaki rozpoznawcze pani Heleny. Do tego dochodzą jeszcze pobożność i pogoda ducha. Takimi wartościami kierowała się pani Helena, wychowując troje swoich dzieci – wyjaśnia pani Halina. Niezwykła historia pokazująca siłę wiary pani Heleny wiąże się z jej synem Grzegorzem, który przed blisko siedemnastoma laty został kapłanem. Otóż – jak wspomina wyróżniona – syn we wczesnym dzieciństwie otarł się o śmierć. Mając 19 miesięcy, przeszedł rozlane zapalenie wyrostka robaczkowego. Zabiegiem ratującym mu życie miała być transfuzja krwi.

Wymodlona krew

Z powodu chorób związanych z układem krążenia mama nie mogła być dawcą. Na pomoc synowi ruszył do nowotarskiego szpitala ojciec ks. Grzegorza, ale autobus, którym jechał, z powodu oblodzenia drogi wylądował w rowie. – A czas naglił! Nie było innego ratunku dla dziecka, tylko żarliwa modlitwa mamy do Boga, powierzenie go opiece Matki Bożej i łzy na szpitalnym korytarzu. Pomoc została wymodlona! Cierpienie matki tak wzruszyło młodego lekarza zajmującego się jej dzieckiem, że sam oddał dla niego krew. Po latach pan doktor był honorowym gościem na prymicjach księdza Grzegorza. A pani Helena jeszcze nieraz swojego syna – najpierw kleryka, a później kapłana – wspierała, jakże mu potrzebną, gorącą modlitwą. Zresztą nie tylko jego, również swoje córki i całą rodzinę – mówi pani Halina, która zna tę historię. Dodać trzeba, że do dziś Helena Salamon ma otwarte serce dla cierpiących. W jej domu odbywają się przedświąteczne Msze św. dla chorych.

Plan działania

Wręczenie wyróżnień odbyło się podczas noworocznego już spotkania oddziału Akcji Katolickiej w Szczawnicy. – Pani Anna przygotowała dla wszystkich niespodziankę. Częstowała nas cukierkami, do których dołączone były zrolowane karteczki z wypisaną na nich myślą Brata Alberta – patrona obecnego roku. Dla siebie wylosowała maksymę: „Nisko siadać, mało jadać, dużo robić, mało gadać”. Godna to polecenia recepta na życie – mówi pani Halina.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama