Nowy numer 2/2021 Archiwum

Przedsionek nieba

Jedna z największych w Małopolsce drewnianych świątyń stoi w Skrzyszowie koło Tarnowa.

Położony malowniczo na niewielkim wzniesieniu kościół zachwyca wielu ludzi. Najpierw tych, którzy szukając relacji z Bogiem, przychodzą tu na modlitwę. Potem także tych, którzy szukają oddechu wieków, skarbów sztuki.

– Tutaj, w babińcu, na belce ponad drewnianymi drzwiami, widać wyraźnie napis, który ma dla nas szczególne znacznie, identyfikuje bowiem budowniczego kościoła cieślę Jana z Czchowa, jak i 1517 rok postawienia świątyni – pokazuje Andrzej Mucha, kościelny, który o tej skrzyszowskiej świątyni wie wszystko. Budowlę tę fundował hetman wielki koronny Jan Amor Tarnowski, który był podówczas właścicielem Skrzyszowa. Wieś zakupił jego przodek Spycimir Leliwita już w 1331 roku. W tym też czasie datowane jest powstanie tu parafii. Dzisiejszy kształt kościoła nie przypomina tego sprzed 500 lat. – Pierwsza świątynia była mała. Później wiele razy ją przebudowywano – mówi ks. Zdzisław Gniewek, proboszcz parafii. W 1770 roku wzniesiono zakrystię oraz otaczające kościół soboty. Sześć lat później dobudowano bardzo dużą kaplicę od północy. W latach 1893–1894 zostały wybudowane dzisiejsza nawa główna, duża kaplica od południa i imponująca wieża. Z maleńkiego kościółka powstał naprawdę duży kościół. – Skala tej świątyni, w połączeniu z faktem, że to budowa drewniana, to jest właśnie rzecz, która ewidentnie robi olbrzymie wrażenie i czyni kościół wyjątkowym – mówi ks. dr Piotr Drewniak, diecezjalny konserwator zabytków. Andrzej Mucha mówi, że tutaj, i jest to odczucie wielu ludzi, czuć duszę tej budowli. – Ma wyjątkowy klimat. Nie tylko chodzi o to, że mamy doświadczenie wieków, ale też czujemy wręcz sacrum, które czasem w nowoczesnej architekturze kościelnej nie jest tak namacalne jak tu – mówi. Skrzyszowiacy mają mocne poczucie tożsamości. Identyfikują się z tą świątynią, bo jest ich. – Kościół zrasta się z historią miejsca i ludzi. Jest przejawem wiary i obyczajów, ale również poczucia piękna i zmieniającej się kultury na przestrzeni kilku stuleci. Jest też miejscem integrującym dziesiątki pokoleń tutejszych mieszkańców – pisze Magdalena Siedlik w szkicu o kościele. Może dlatego ludzie od lat nie szczędzą środków materialnych i wysiłku, by ich kościół wyglądał po prostu pięknie. – Dzięki ofiarności parafian i pozyskiwanym dotacjom świątynia na zewnątrz i większość wyposażenia zostały już odnowione – mówi ks. Gniewek. Prace konserwatorskie z pietyzmem prowadzi od początku pracownia Pawła Dziurawca z Tarnowa. Pracy dotąd było niemało, bo w środku kościoła jest aż 6 ołtarzy, poza tym liczne obrazy i rzeźby. Wiele z nich bardzo cennych, pochodzących z okresu budowy, jak choćby obraz św. Stanisława Biskupa i Męczennika, patrona parafii. Był elementem tryptyku, którego skrzydła są dziś w Muzeum Diecezjalnym. – Trzeba odnowić jeszcze polichromię, figury Matki Bożej i św. Barbary. Sukcesywnie, w miarę możliwości, będziemy się starać to wykonać – mówi ks. Gniewek. W roku jubileuszu świątyni wspólnota dzięki swojej ofiarności i pracy ma miejsce, które na Eucharystii daje jej poczucie, że jest w przedsionku nieba. – Mamy Opatrzności za co dziękować – przyznaje ks. Zdzisław.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama