Nowy numer 3/2021 Archiwum

Łąkieckie zapusty przejdź do galerii

"Chytoj pocki na widelec, bo to jutro już Popielec" - zachęcało Stowarzyszenie z Nurtem Sanki, opowiadając, jak to "downi" bywało.

Łąkcieckie zapusty rozpoczęły się już wczoraj od środowej nowenny do Matki Bożej Nieustającej Pomocy i Mszy św., którą ks. Stanisław Szczygieł, proboszcz z Łąkty, sprawował w intencji członków Zespołu Ludowego "Łąkta" oraz Stowarzyszenia z Nurtem Sanki. Oba już od 11 lat promują i rozsławiają lokalne środowisko, dbając przy tym o miejscowe zwyczaje.

I wczoraj nie zabrakło okazji, by o nich przypomnieć. Niech nikogo nie dziwi, że w środę, nie w czwartek, dawniej bowiem zapusty trwały co najmniej trzy dni. Przygotowywano wtedy bardzo dużo jedzenia. Goszczono się tak długo, aż wszystko zjedzono. Zabawa w niektórych regionach trwała do samej Środy Popielcowej.

- Dawniej to sąsiedzi chodzili po domach, zbierali się, każdy coś przynosił, wspólnie piekli placki, częstowali się i gościli. Maścili kapustę słoniną, przynosili jajka i inne bogactwa natury - opowiadała pani Stanisława Wolak z Łąkty Górnej. - Przy tym było naprawdę wesoło. Jeden z drugim się bawił i tak oto zapusty odbywały się po sąsiedzku, we wspólnotach, a nieraz i w karczmach. Swego czasu taka karczma i w Łąkcie była - wspominała pani Stanisława.

Popis dał Zespół Pieśni i Tańca Łąkta wraz z kapelą CKSiT w Żegocinie. Odegrali scenkę w Karczmie u Jankiela - pokazali, jakie bywały hulanki oraz harce wiele lat temu. Prezentowali lokalne przyśpiewki, a także gwarę, która odzwierciedlała dawną rzeczywistość. Obecny był także Jankiel, który częstował lokalnymi trunkami.

Łąkieckie zapusty   Podczas zapustów łąkieckich można było popróbować wszelkiego rodzaju pierogów Tomasz Kępa Łąkieckie zapusty   ... a także lokalnych frykasów Tomasz Kępa Oczywiście potraw zapustnych mogli też spróbować ci, którzy na spotkanie przyszli. Między innymi wójt Żegociny, który wyraził ogromne zadowolenie z organizacji spotkania. Wśród potraw i przekąsek były pierogi z mięsem, z kiszką oraz z suszoną śliwką, a także łąkiecka kwaśnica, grochówka chłopska oraz nietypowa mikstura - eliksir młodości, który cieszył się niezwykłą popularnością.

Przybyli goście mogli także zakosztować pączków, rogalików, tradycyjnego chrustu oraz wielu rodzajów ciast i ciasteczek. Zainteresowaniem cieszył się także grzaniec lokalny którego mogli zakosztować wszyscy chętni i oczywiście pełnoletni. Do późnych godzin wieczornych trwały rozmowy i dyskusje wśród przybyłych gości.

Wszyscy przyklasnęli pomysłowi, by takie inicjatywy były kontynuowane i podtrzymywane. Bawili się młodzi, którzy dowiedzieli się jak to bywało wiele lat temu, i starsi, którzy wspominali tego typu wydarzenia ze swojego dzieciństwa.

Zdjęcia z zapustów zamieściliśmy TUTAJ.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama