Nowy numer 3/2021 Archiwum

Czarny to nie żałoba

Jak jest w klasztorze? Niektórzy sądzą, że obowiązkowo smutno i ponuro...

W Zgromadzeniu Sióstr św. Józefa 21 luty był dniem otwartych drzwi. – Nasze zgromadzenie przeżywa Rok Powołaniowy. Jedną z inicjatyw jest organizacja dni otwartych drzwi, aby ci, którzy są ciekawi, mogli wejść, zobaczyć, jak żyjemy, mieszkamy. Pomysł z otwarciem klasztoru zbiegł się z apelem papieża Franciszka, który prosił księży oraz siostry, by otwierali klasztory i plebanie – mówi s. Marcina Kapustka, józefitka.

21 lutego kilkaset osób przewinęło się przez tarnowski klasztor. – Mieliśmy kilkanaście zgłoszonych klas, a poza tym kilka grup pozaszkolnych oraz osoby indywidualne – informuje s. Marcina. W czasie wycieczki ciekawi życia klasztornego nawiedzali kaplice, ale także zaglądali od środka do okna życia, przedszkola prowadzonego przez siostry, kuchni, kapitularza, oratorium i klauzury, oglądając, jak siostry mieszkają. – Wyobrażałam sobie, że klasztor jest miejscem ponurym, cichym – bo nie wolno rozmawiać, szarym i smutnym. Może to obrazy z filmów? Okazało się, że klasztor to zwyczajne miejsce – przyznaje Jagoda Florek z tarnowskiej szkoły im. Jana Szczepanika. O godzinie 9 stawiły się dwie klasy z tej placówki. – Dużo zajęć mamy poza szkołą, tak żeby móc dotknąć, sprawdzić, doświadczyć. To najlepsza nauka – mówi Ewa Oćwieja-Pytel, katechetka. Co można sprawdzić w klasztorze? – Korzystamy z okazji, by zderzyć to, co nam się wydaje, z rzeczywistością – dodaje ks. dr Wojciech Maślanka, katecheta ze „Szczepanika”. O klasztorach i życiu zakonnym niewiele wiemy. – Wielu z nas było ciekawych. Myślę, że w głowie każdej dziewczyny pojawia się, choćby na krótko, myśl o klasztorze. Taka wycieczka daje jakieś pojęcie o tym, jak tu jest – przyznaje Marysia Grzyb, gimnazjalistka z Tarnowa. Józefitka s. Zachariasza Kalinowska w zakonie jest od 22 lat. – Kiedy szłam do klasztoru, mój tata bardzo to przeżywał, aż babcię ściągnął z Wrocławia na odsiecz. Babcia jednak nic nie wskórała. Jednym z argumentów był styl życia sióstr – że żyją w zamknięciu, że się zmarnuję. Tata zmienił zdanie, gdy przyjechał na dzień rodzin do nowicjatu i zobaczył, jak żyjemy. Czarny kolor naszych habitów wcale nie oznacza żałoby – uśmiecha się s. Zachariasza.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama