Nowy numer 24/2018 Archiwum

Smutny Pan Jezus na Strzygańcu

Frasobliwy przegonił stąd diabła, ale nadal się smuci... Może dlatego tak bliski jest tym, którzy zapisali tu tysiące kartek cierpieniem, ale i wdzięcznością.

Wychowałam się tu, bliziutko pod kapliczką na dole, i dokładnie pamiętam wszystkie pielgrzymki, które tu dawniej przychodziły – mówi pani Zofia ze Strzygańca. – Zawsze po żniwach szła duża pielgrzymka ze Starego Sącza, a druga z Podegrodzia. Nie było tu jeszcze żadnej drogi, tylko taka ścieżynka. Z tej strony na całych polach rosło zboże. Nie było jak teraz. Wychodząc tu, wszyscy jeszcze na zboczach wzniesienia padali krzyżem na trawę. Tak witali Pana Jezusa, zanim doszli na miejsce. Cały plac był zasłany pielgrzymami. Później podchodzili bliżej i obowiązkowo szli na kolanach wokół kapliczki. Odprawiali Drogę Krzyżową, której stacje umieszczone były pod powałą, śpiewali i żegnali się z Panem Jezusem pieśnią „Bądźże pozdrowiony/ Na Strzygańcu zjawiony/ Błogosław nam Jezu drogi/ Na tej górze wielbiony” – opowiada parafianka z Brzeznej.

Zafrasowany w czerwonym płaszczu

Właśnie tu, na górze zwanej Strzygańcem, leżącej na granicy Brzeznej i Chochorowic, ponad trzy wieki temu stanął słup z maleńką kapliczką z Panem Jezusem Frasobliwym u szczytu. Towarzyszą Mu Maryja i św. Jan. Grupę figur umieszczono na tle obrazu malowanego na desce, przedstawiającego Trójcę Świętą. Kapliczkę wystawili w 1691 r. Bartłomiej i Maria Gałęziowscy z Brzeznej. Zafrasowany, w czerwonym płaszczu, którego tak upodobała sobie pobożność ludowa, stał się symbolem codziennych trosk ludzi i uosobieniem ich niedoli. O tym, że i On chciał być tu czczony, miało świadczyć cudowne zdarzenie. Swego czasu jednej z kobiet miał się tu objawić Pan Jezus w wielkiej jasności bijącej od słupa, zaobserwowanej także przez wielu innych. W pierwszej połowie XIX w. Regina i Marcin Fiutowie, przy zaangażowaniu całej parafii, wybudowali w tym miejscu niewielką kamienną kapliczkę, w której umieszczono cudowny wizerunek. W 1907 r. budowla została pokryta blachą przez Jakuba i Jana Fiutów. W 1958 r. do kapliczki dostawiono drewnianą przybudówkę pod pozorem budowy obory, która pełniła rolę prowizorycznego kościółka do czasu wybudowania obecnej świątyni, którą w 1996 roku konsekrował bp Życiński.

Koniec świata i nowa tradycja

– Ciotka, niezwykle pobożna, która codziennie chodziła do kościoła, a w niedzielę na dwie Msze św., nieraz mówiła, że ludzie przychodzili tutaj wypraszać łaski dla siebie. Kapliczką opiekowała się wtedy rodzina Fiutów, z której i ona się wywodziła. Przez wiele lat na strychu złożony był słup, na którym pierwotnie kapliczka była umieszczona. Rodzina tym, którzy tu przychodzili, po kawałeczku tego słupa dawała, aż w końcu go rozdała i dziś go już nie ma. Ludzie jak relikwie go brali – opowiada Stanisław Klag, który jest dzisiaj kościelnym w strzyganieckiej świątyni. Ciotka opowiadała też historie, które dziś wydają mu się niewiarygodne, ale tak wiele legend wokół tego miejsca narosło. Jak choćby ta związana z sosnami. Jeden z poetów widział w nich płaczące niewiasty, wierne towarzyszki Chrystusowego krzyża. Ludzie z dziada pradziada opowiadali, że kiedy uschną, nadejdzie koniec świata. Sosen miało być rzekomo osiem, dziś z tego czasu zostały dwie. – Ja tam nie wiem, czy było ich osiem. Pamiętam za to, że rosło ich tu swego czasu bardzo dużo. Raz jeden z właścicieli wyciął ich sporo pod budowę stodoły. Poza tym zrodziła się nowa tradycja, którą zapoczątkował jeden z księży, sadząc tu swoje drzewo. Dziś już jest pięć nowych sosen. Sadzili je katecheci, którzy kolejno opiekowali się tym kościołem – mówi pan Stanisław.

Pątnicy w soboty i niedziele

Choć dziś kapliczka z Panem Jezusem Frasobliwym stanowi boczny ołtarz kościoła, który do niego przyrósł, ludzie zawsze przed i po Mszy św. przychodzą do Niego. W każdy piątek odprawiana jest tu specjalna nowenna do Pana Jezusa Frasobliwego ze Strzygańca. Pięć tomów skoroszytów, wypełnionych tylko w ostatnich latach tysiącami kartek zapisanych cierpieniem i wdzięcznością, świadczy o żywym kulcie tego miejsca. – Ludzie proszą nie tylko o zdrowie ciała, ale i uzdrowienie duszy, nawrócenie. Tu namacalnie widać bezgraniczną ufność w Boże miłosierdzie i łaski, jakich Pan Jezus Frasobliwy udziela – mówi ks. Stanisław Kurcap, wikariusz w Brzeznej i rektor kościoła na Strzygańcu. Dawny ruch pielgrzymkowy ludzi, którzy tu tłumnie schodzili się dwa razy do roku, na odpust w drugi dzień Zielonych Świąt i na Podwyższenie Krzyż Świętego, dziś zmienił swój charakter, ale nadal jest żywy. Dwa razy w roku z kościoła w Brzeznej do kaplicy na Strzygańcu odprawiana jest Droga Krzyżowa. Wijącą się w górę stromą drogą idzie mnóstwo ludzi. Podobnie jest podczas procesji Bożego Ciała. Od ponad 20 lat 13 lipca przychodzi tu piesza pielgrzymka z Trzetrzewiny. Wierni niosą ze sobą figurę Matki Boskiej Fatimskiej. Inną liczną grupą pątników są mieszkańcy Świniarska, którzy podążają za krzyżem. Nie brakuje też pielgrzymów indywidualnych. – Najwięcej w soboty i niedziele – mówi kościelny, widząc, że ludzie wracają tu nawet po wielu latach. To urokliwe miejsce na początek wspólnej drogi w małżeństwie i rodzinie wybiera też coraz więcej młodych z bliższej i dalszej okolicy. Tylko w ubiegłym roku udzielono tu 25 ślubów.

Bóg wybrał to miejsce

Stanisław Klag podkreśla urok tego miejsca. – Oj, tego nie da się opowiedzieć, to trzeba widzieć w dzień i w nocy. Wystarczy podejść troszeczkę wyżej i widać panoramę Nowego Sącza i Starego Sącza. Kiedyś naliczyłem stąd 17 kościołów, nie tylko sądeckich, ale też w Cieniawie, Mystkowie, Gaboniu, Podegrodziu i Świniarsku. Pan Jezus czuwa nad nami z tej góry, chroniąc okolice – mówi kościelny, który na co dzień Frasobliwym się opiekuje. – Nie tylko ja, czuwamy nad tym miejscem wszyscy – zaznacza. – A Pan Jezus czuwa nad nami. – Nie musimy specjalnie promować Strzygańca. Pan Bóg wybrał sobie to miejsce, a ludzie dzielą się między sobą jego tajemnicą, opowiadając o łaskach, klimacie modlitwy, ciszy, ukojeniu i pociesze. Mamy tu wiele świadectw niezwykłych łask i dobrodziejstw, wystarczy popytać ludzi – mówi ks. Stanisław Posłuszny, brzezieński proboszcz. Miejscowi chcą, by spisać to, co ludzie tu jeszcze pamiętają i przekazują sobie z dziada pradziada. W związku z tym zebrała się tu grupa kilkunastu osób, która gromadzi wszelkie materiały na temat Strzygańca, zdjęcia, świadectwa, wszystko, co go dotyczy. – Zwracamy się z apelem o pomoc w zbieraniu wspomnień nie tylko miejscowych, ale i każdego, kto doświadczył tu łask. Wszystko jest dla nas cenne. Do każdego dotrzemy, jeśli będzie trzeba, tylko musimy wiedzieć do kogo – zachęca Grzegorz Sudo. Prosi, by zgłaszać się do nich przez parafię w Brzeznej. Ksiądz Posłuszny uważa, że warto, by temu miejscu przyjrzeli się także specjaliści. Istnieje wiele przekazów, które wymagają sprawdzenia. Jak chociażby ten dotyczący etymologii nazwy przysiółka, która zdaje się wywodzić od „strzygi” – kobiecego demona znanego ze starosłowiańskich mitologicznych wierzeń. Biskup Józef Życiński, dokonując poświęcenia tutejszego kościoła, mówił w homilii, że diabeł jeszcze nieraz będzie na Strzygańcu mieszał. – Gdzie Pan Jezus działa, tam i szatan mąci, ale ludzie mają świadomość swoich słabości i potrzeby Bożej łaski oraz miłosierdzia – mówi ks. Posłuszny, a Pan Jezus się zasmuci, ale i ramiona otwiera.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma