Nowy numer 2/2021 Archiwum

Co za zakrętem?

Czy jest tak dobrze, jak chcielibyśmy, czy też mimo wszystko niezbyt kolorowo, jak podejrzewamy?

Biskup Leszek Leszkiewicz z odpowiedzialnymi za duszpasterstwo młodzieży w diecezji odbywa spotkania w 11 okręgach, by poznać sytuację i stan duszpasterstwa młodzieży. W zasadzie został on już trochę przebadany ankietami przeprowadzonymi wśród młodych, jak i wśród księży opiekunów. Co z nich wynika? – Że w związku ze Światowymi Dniami Młodzieży w 52 proc. współpraca młodzieży i duszpasterzy z innymi księżmi z dekanatu była dobra lub bardzo dobra. 22 proc. powiedziało nam, że proboszczowie otwarli się na młodzież – informuje Anna Szczepanek z Biura Wolotnatariatu ŚDM. Ale też 22 proc. ankietowanych zadeklarowało, że zabrakło współpracy proboszczów.

– To dotyczy jednak głównie parafii, tzw. pojedynek, na których proboszcz jest jedynym duszpasterzem – dodaje A. Szczepanek. Takich parafii jest aż 170 w diecezji, czyli prawie 40 proc. wszystkich. Pozytywami, wynika z ankiet, jest to, że w 50 proc. parafii powstały nowe grupy, a w 32 proc. parafii wzmocniły się już istniejące, czyli przyszli do nich nowi członkowie. – Wniosek jest taki, że wprowadzona struktura i działania sprawdziły się – dodaje Anna Szczepanek. Rzeczywistość czasem rozmija się z wynikami ankiet. – Planujemy pewne działania, opierając się na tym, co od was, duszpasterzy i młodych słyszymy. Mówcie nam o tym, co myślicie. Na plus i na minus. Choćby bolało, ale samopoczucie to drugorzędna sprawa, kiedy chodzi o prawdę, i w gruncie rzeczy o przyszłość duszpasterstwa – zachęcał ks. Paweł Górski, diecezjalny duszpasterz młodzieży, uczestników jednego ze spotkań okręgowych. – Mam w szkole kontakt z młodymi z wielu parafii. Od nich dostałem także taki komunikat, że chcieliby się spotykać u siebie, ale z drugiej strony brakuje czasem dobrej woli – mówi ks. Przemek. Mało tego. – Jednym z ważniejszych wyzwań duszpasterstwa jest to, aby nam samym, księżom, chciało się bardziej chcieć, nie tylko proboszczom, ale i wikariuszom – dodaje kapłan. Są w okręgu pojedyncze parafie, gdzie ŚDM nie były katalizatorem rozwoju. – Światowe Dni Młodzieży były misją, akcją. Zrobili coś, skończyło się, i nie chcą nic dalej robić – przyznaje Dominika. Zła motywacja, niewłaściwe rozumienie celów duszpasterstwa. – Naszym celem jest rozwój jakościowy i ilościowy duszpasterstwa. Tak było przed ŚDM, tak jest i teraz. Całe duszpasterstwo odbywa się w parafiach. Synaje, spotkania dekanalne, okręgowe czy ŚDM to są takie cukierki – dają poczucie wspólnoty, energię, entuzjazm, ale praca cała rozgrywać się musi w parafiach – mówi ks. Górski. – Czasem młodzi mówią, że zabrali im księdza, a bez tego księdza to już nie to samo. Była grupa, ale ludzie przestają przychodzić, bo to nie ten ksiądz – mówi Marta. Czy to wina młodych? Czy może ksiądz skoncentrował grupę na własnej osobie, charyzmie? – Żeby coś było trwałe i dobre, trzeba oprzeć działanie grupy na trzech filarach: wspólnota, duchowość i formacja. Jak nie ma tych 3 elementów, to jest adoracja księdza – przyznaje bp Leszek Leszkiewicz. Marta zauważa, że części młodych brakuje motywacji, energii, chęci. – Księża, jeśli podtrzymują i motywują, to świetnie, ale to młodzi muszą chcieć. Nie jest z tym tak łatwo – mówi. Bo jest wąska grupa aktywnych i czasem dość szeroka tych, którzy są „konsumentami”. Przyjdą na gotowe, na koncert młodzieżowy, na luźne spotkanie przy pizzy, ale na spotkanie formacyjne już niekoniecznie. Szukają czegoś fajnego. – Pizza też może być ważna, bo to buduje wspólnotę, młodzi we wspólnocie powinni się dobrze czuć. Ale gdy zaczynamy od pizzy, to powinniśmy skończyć w kaplicy na modlitwie – podpowiada ks. Paweł Górski. Liczne, na szczęście, są przykłady na to, że tam, gdzie młodzi chcą, tam potrafią. – U nas w jednej z parafii w dekanacie młodzi podjęli inicjatywę spotykania się, choć nie mieli księdza, z którym by „pociągnęli” temat. Byli jednak na tyle zdeterminowani i odważni, że sami założyli grupę i spotykają się – opowiada ks. Robert. – Jesteśmy w trudnym momencie historii, na zakręcie. Nie wiemy, co nas czeka za nim. Dobra wiadomość jest taka, że nie wypadliśmy, jeszcze jesteśmy na drodze – mówi bp Leszek Leszkiewicz. Przyznaje, że czasem sam spotyka się z zafałszowanym obrazem Kościoła, dlatego ceni sobie szczerą rozmowę o problemach, wyzwaniach. – W duszpasterstwie młodzieży trzeba najpierw ucieszyć się tym, co mamy dobrego. Bo jest tego bardzo dużo – mówi. Jego zdaniem bardzo ważne jest, by było ono skierowane do całej młodzieży, a nie do wybranych. – Młodzi i starsi nie przyjdą dziś do nas, do Kościoła, tylko dlatego, że my im powiemy, żeby przyszli. Potrzeba trzech rzeczy: dużo entuzjazmu, wizji i ciężkiej pracy – dodaje biskup.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama