GN 2/2021 Archiwum

Po górach, dolinach i z wieży kościelnej

W Laskowej jest ponad 60 kapliczek i krzyży. Ludzie gromadzą się przy nich przez cały maj, a często też w czerwcu.

Kapliczki są poświęcone przede wszystkim Matkce Bożej Częstochowskiej, Niepokalanej, Fatimskiej, Nieustającej Pomocy – wylicza ks. Andrzej Wanat, proboszcz w Laskowej.

– Ludzie gromadzą się przy nich na nabożeństwie majowym, ale przy wielu także w czerwcu podczas nabożeństwa do Najświętszego Serca Pana Jezusa – dodaje. W majowe soboty i niedziele przy 10 z nich odprawiana jest Msza św., w której uczestniczy od 40 do 300 osób. Czasem o oprawę muzyczną dba parafialna orkiestra dęta, która istnieje tu od 85 lat. – Zresztą słychać ją w okolicy przez cały maj, codziennie bowiem o 6 rano jej członkowie gromadzą się na wieży kościelnej i przez pół godziny grają pieśni maryjne. To piękna tradycja – zaznacza ks. Wanat. Kapliczki rozsiane są po całej parafii, ale wciąż nadal przybywa tu nowych. 13 maja planowane jest poświęcenie przykościelnej kapliczki z figurą Matki Bożej Fatimskiej w otoczeniu Łucji, Hiacynty i Franciszka. Sama parafia nosi wezwanie Najświętszego Imienia Maryi. – Życie tutaj jest kształtowane przez pobożność maryjną. I oby ona nie zaginęła ani w naszej parafii, ani w całym narodzie – mówi proboszcz Laskowej. W tym roku majówka zostanie uroczyście zainaugurowana Mszą św. przy kapliczce na Jabłońcu w rocznicę jej odnowienia i poświęcenia. Zdecydowanie jednak najwięcej osób gromadzi się na Mszy św. na Folwarku. Od 50 lat XIX-wieczną kapliczką opiekuje się pani Krystyna Daniel. – Przychodzi tu bardzo dużo ludzi, nie tylko w maju, i nieraz z daleka. Wymodlili przed Matką Bożą wiele łask – zapewnia kobieta. Świadczą o tym liczne wota, choć podczas dwóch włamań wiele z nich zostało skradzionych. – Sama ile tu łask uprosiłam. Jak co tylko, to do kapliczki się idzie. Zaczęło się od tego, jak moja mama zachorowała. Miałam 19 lat, dopiero co urodził się mój młodszy brat. Już się wydawało, że mama nie wyzdrowieje, zżółkła, kazała sobie księdza przywieźć, a mnie powiedziała, żebym wychowała brata – opowiada pani Krystyna. Poszła do kapliczki i żarliwie modliła się do Matki Bożej o ratunek. – Mamie chorobę jakby ręką odjął, od razu poczuła się lepiej, a na drugi dzień już wstała – mówi kobieta. Wylicza jeszcze wiele takich historii, m.in. o odnalezionych dzieciach czy cudownych narodzinach. Zresztą sama kapliczka została wzniesiona z fundacji Józefa „od Półtoraka” i żony Małgorzaty, prawdopodobnie jako wotum za ocalenie życia.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama