Nowy numer 3/2021 Archiwum

Coś z niczego

Nie mieli ani wspólnoty, ani kościoła. W kilkadziesiąt lat doszli do wszystkiego. Dziś to największa parafia w diecezji tarnowskiej.

Jeszcze przed II wojną światową, w 1936 r., w Mielcu, we wsi Cyranka, w ramach organizacji Centralnego Okręgu Przemysłowego zbudowano fabrykę samolotów. Ożywienie przemysłowe pociągnęło za sobą wszechstronny rozwój miasta. W czasie budowy osiedla dla pracowników zaplanowano już wtedy wzniesienie kościoła. Wojna pokrzyżowała wszelkie plany.

– Regularne duszpasterstwo w tej części miasta zaczęło się od sióstr felicjanek, które przybyły w 1944 r. i udostępniły dwa pokoje na kaplicę. Odprawiano w niej w niedzielę dwie Msze św. i nieszpory – mówi ks. prał. Kazimierz Czesak, proboszcz wspólnoty. Kroniki parafialne podają, że szybko narodziła się chęć wzniesienia stałej kaplicy. Na czele komitetu budowy stanął miejscowy... towarzysz z PPR. 12  kwietnia 1945 r. duszpasterzem mieszkańców osiedla został ks. Karol Durlak. Okoliczni wierni zaczęli wznosić kaplicę. – Materiał na budowę pomógł załatwić Rosjanin, ówczesny dyrektor zajętej przez Rosjan fabryki samolotów – przypomina dr Jerzy Skrzypczak, dyrektor Muzeum Regionalnego w Mielcu. – Kaplicę nazywano barakiem, bo go przypominała, ale dobrze służyła ludziom – dodaje ks. Czesak. W roku 1946 ks. Durlaka zastępuje przysłany do Mielca ks. Henryk Arczewski, który rok później, 8 maja 1947 r., zostaje pierwszym proboszczem erygowanej właśnie parafii pw. Matki Bożej Nieustającej Pomocy.

Chytry argument

– Ksiądz Arczewski podjął trud scalenia ludzi w jedną wspólnotę, ludzi początkowo zupełnie sobie obcych, pochodzących z różnych lokalnych kultur i tradycji. Było trudno, bo ówcześni ideolodzy przeszkadzali, chcieli widzieć Mielec jako takie idealne miasto robotnicze – wspomina mielczanin i wydawca Józef Witek. Po usunięciu w 1952 r. religii ze szkół księża katechizowali dzieci w kaplicy. Kronika podaje, że przychodziło dziennie ok. 900 uczniów. Mała kaplica szybko przestała wystarczać rozrastającemu się osiedlu. Starania o pozwolenie na budowę nowego kościoła dr Jerzy Skrzypczak nazywa „drogą przez mękę”. Po odmowie w 1959 r. władza się „zacięła”. Zbliżały się obchody milenijne i komuna konkurowała z Kościołem. Odkręcanie sprawy nastąpiło w latach 70. XX wieku. – W pismach do Urzędu do spraw Wyznań pisano, że oto mały kościółek pomogła wybudować Armia Czerwona (chodziło o pomoc Rosjanina, dyrektora fabryki), a tu ekipa gierkowska ciągle blokuje budowę, więc coś jest nie tak. Gierek był czuły na tę sprawę, więc trafiła na biurko premiera Jaroszewicza, który dzięki chytrej argumentacji wydał pozwolenie – opowiada dr Skrzypczak.

Etos wspólnoty

Kościół stanął za czasów ks. Arczewskiego. Jego zastąpił na stanowisku ks. dr Jan Białobok, który z parafianami zajął się m.in. wyposażeniem wnętrza. – Białobok zgromadził wielu światłych ludzi, którzy m.in. utworzyli Klub Inteligencji Katolickiej, byli członkami rady duszpasterskiej i ekonomicznej. Lubił ludzi słuchać, ale też lubił mieć swoje zdanie. Dzięki temu rodziło się wiele dobrych pomysłów. A ludzie współpracujący z ks. Janem przenosili pewien etos na formację, życie wspólnoty – mówi ks. Czesak. W 1997 r. trzecim i jak na razie ostatnim proboszczem (to także fenomen, że przez 70 lat parafia miała jedynie 3 pasterzy) został ks. Kazimierz Czesak. – Wyzwania były inne od tych, które mieli moi poprzednicy. Rozpad zakładów, rosnące bezrobocie. Na kanwie tego powstała Kana, centrum edukacji, która odegrała swoją rolę – mówi ks. Czesak, który także był inicjatorem obwołania Matki Bożej Nieustającej Pomocy patronką Mielca. Parafia przez lata rozrosła się do 20,5 tys. wiernych. O jej dobrej kondycji świadczą choćby historyczne protokoły powizytacyjne. – Bardzo dobrze wspominam czas pracy w parafii. Tu byli bardzo fajni i życzliwi ludzie – mówi ks. Edward Nylec, który był wikariuszem jeszcze u ks. Białoboka. Potwierdza to ks. Czesak. – Nie spotkałem tu ludzi wrogich Bogu. Sam zaznałem wiele życzliwości i przyjaznych relacji – przyznaje.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama