Nowy numer 2/2021 Archiwum

Efekty są

Może w świetle nowych wytycznych KEP dotyczących przygotowania do sakramentu bierzmowania program „Młodzi na Progu” powinien być dla wszystkich parafii obligatoryjny?

Pierwszą w diecezji tarnowskiej parafią, w której kandydaci do bierzmowania przygotowywali się do przyjęcia sakramentu według programu „Młodzi na Progu” (MnP), była wspólnota w Tarnowie-Mościcach. Potem do programu włączały się kolejne, tj. Tuchów – św. Jakuba, Brzesko, Żabno, parafia katedralna, Szczepanów oraz Jazowsko. Łękawica i Porąbka Uszewska przygotowują się do niego.

– Na początku, kiedy program ruszał w naszej parafii, nie było dość młodych, którzy mogliby go poprowadzić. Animatorami zostały więc w dużej mierze małżeństwa związane z Domowym Kościołem, Szkołą Nowej Ewangelizacji albo Mężczyznami św. Józefa – wyjaśnia Marcin Lewandowski z Mościc. Po roku już młodzi animatorzy byli. Dziś jest ich tutaj ponad 30. Małżeństwa z pierwszej edycji, czując więź z programem, nadal ich wspierają. – Każda para animatorów ma rodzinę wstawienników, która się za nich modli – wyjaśnia Marcin. Fundamentem programu jest praca w małych grupach, zwykle 10-osobowych, które prowadzą animatorzy. – Aby nim zostać, trzeba ukończyć warsztaty, które w tym roku odbędą się 9 września – informuje Olka Małochleb z tarnowskich Mościc, która wspólnie z ks. Arturem Mularzem koordynuje program MnP w diecezji tarnowskiej. To tam młodzi dowiadują się, jak mówić świadectwo, jak wygłosić konferencję na rekolekcjach, jak się modlić, jak pracować w grupie, jak animować zabawy. Ks. Artur Mularz mówi, że program ten daje szansę młodym do mówienia o Panu Bogu i Kościele, ewangelizowania, do czego przez bierzmowanie są powołani. – Spotkania w grupach, które odbywają się co tydzień, prowadzą animatorzy. To nie ksiądz stanowi centrum przygotowania, ale młodzież – wyjaśnia kapłan. – Ważne, by przyszli bierzmowani nabrali nawyku do spotykania się i w małej grupie tworzyli wspólnotę, jaką jest Kościół, gdzie nikt nie jest anonimowy – dodaje ks. Artur. Ogromne znaczenie ma to, że o Bogu mówią i świadczą młodzi, niemal rówieśnicy, często znajomi ze szkoły czy sąsiedztwa. Efekty działania programu widzą sami animatorzy. – W tym roku w mojej grupie było kilka osób, które do Kościoła miały definitywnie negatywny stosunek i w ogóle nie chciały się z nim identyfikować. Program ich zmienił. Część z nich nawet przychodzi na spotkania KSM-u – mówi Jakub z tuchowskiej parafii św. Jakuba, który od dwóch lat jest animatorem. Łukaszowi z Tuchowa zapadł w pamięć szczególnie jeden z bierzmowanych z pierwszego roku, kiedy program ruszył w Tuchowie. – Na początku deklarował się jako agnostyk z potencjałem na ateistę. Dziś przychodzi do kościoła. To jest dla nas budujące, wtedy widzimy, że to, co robimy, ma sens – dodaje. W Tuchowie młodych widać nie tylko na spotkaniach KSM-u, są także w kościele na Mszach św. w dni powszednie, powstają nowe grupy w parafii, tj. schola, tworzy się też chór. Zwiększa się także grupa animatorów. – Z początkowej liczby 6 czy 7 jest nas teraz 15, a w tym roku jeszcze przybędzie nowych, bo chętnych nie brakuje – mówi Maciej. W czym tkwi recepta na skuteczność programu? – To kwestia tego, kogo słuchają młodzi, będąc w wieku gimnazjalnym. Mogę też to powiedzieć o sobie, bo nadal jestem umysłowym gimnazjalistą – żartuje Maciej, już z powagą przekonując, że największy wpływ na młodzież mają rówieśnicy, ewentualnie niewiele starsi. – Księża odbierani są przez młodych jako ci, którzy muszą mówić o Bogu, to dla młodych kolejna gadka księdza. Bardziej trafia do nich to, kiedy ich rówieśnicy dzielą się swoim doświadczeniem wiary – dodaje Maciej.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama