Nowy numer 28/2018 Archiwum

Pokój nad „Wisłą”

Mieli dwie godziny na spakowanie się, po czym pod strażą wyruszali w długą drogę na Ziemie Odzyskane. W ciągu paru miesięcy przesiedlono 140 tysięcy ludzi.

Komunistyczna władza wysiedliła Łemków, Bojków, Dolinian i Ukraińców 70 lat temu.

– Urodziłam się w Białej Wodzie. Miałam rok, kiedy zostaliśmy zmuszeni do opuszczenia domu. Tylko dzięki ciotce, której małżeństwo było mieszane i przez to nie została objęta akcją „Wisła”, mogliśmy wrócić już po 8 latach. Również dzięki niej przetrwał nasz stary dom. Teraz go remontujemy i planujemy stworzyć tam skansen. Inne gospodarstwa nie miały takiego szczęścia, zostały opuszczone i szybko rozebrane przez okoliczną ludność – mówi Helena Łazarczak. Celem akcji „Wisła” miała być likwidacja UPA i jej zaplecza ludnościowego. Operacja objęła jednak w dużej części tereny, na których nigdy nie działała ukraińska partyzantka. – My, Łemkowie z terenu Słowacji, byliśmy bliskimi sąsiadami wysiedlanych. Byliśmy jednym narodem – dla nas nie istniała żadna granica. Żeniliśmy się między sobą. Te same rodziny mieszkały po obu stronach gór. I nagle ci, którzy mieszkali po polskiej stronie, znikają, całe wsie w ciągu kilku godzin. Nasi rodzice stali na górskich polanach, obserwowali, jak żołnierze zabierają sąsiadów, i nie rozumieli, dlaczego tak się dzieje – mówi Martin Karaś, prezes słowackiego stowarzyszenia Rusinów. W 70. rocznicę zakończenia akcji „Wisła” na terenie wsi Jaworki koło Szczawnicy koncelebrowali Mszę św. metropolita preszowski Kościoła Bizantyjsko-Słowackiego abp Ján Babjak oraz biskup tarnowski Andrzej Jeż. – W konsekwencji tej akcji zaczęły zanikać zwyczaje, język, kultura zamieszkujących te tereny Łemków. Zaczęły znikać także cerkwie. Świątynie opuszczone i nieużywane od lat popadały w ruinę. Częściowo tę sytuację ratował Kościół katolicki, który przejmował te budynki, odnawiał i remontował. Dlatego dziś mamy możliwość, między innymi tu, w Jaworkach, podziwiania pięknej świątyni, która odsłania całe bogactwo duchowości Wschodu – mówił w homilii bp Andrzej Jeż. Po uroczystości zespół ze Słowacji „Majdan z Lipmanowej” przybliżył kulturę łemkowską. – Rusini i Łemkowie to jeden naród. Żyjemy w całych Karpatach. Pokazujemy naszą kulturę, pieśni, obyczaje, wszystko, co przetrwało do naszych czasów. Każda kultura jest unikatowa. Nasza również. Nierozerwalnie złączona z obrządkiem bizantyjskim, jej liturgią w rusińskim, czyli łemkowskim języku. Jesteśmy bardzo spokojnym narodem. Nigdy nikogo nie atakowaliśmy, z nikim nie walczyliśmy, żyliśmy i umieraliśmy w cieniu gór – mówi o Łemkach Martin Karaś.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma