Nowy numer 3/2021 Archiwum

Nie ma akcji bez formacji

Najpierw jest nauka Jezusa, ale zaraz potem działanie, w którym mają okazję pokazać, jak rozumieją swoją wiarę.

W uroczystość Chrystusa Króla 60 młodych ludzi składa w katedrze przyrzeczenie. Deklarują oni, że są gotowi służyć Bogu i ojczyźnie. Do przyrzeczenia nie da się podejść „z marszu”.

– Obowiązkowe jest szkolenie I stopnia, w czasie którego kandydaci dowiadują się, z czym wiąże się działanie w stowarzyszeniu, poznają zasady, duchowość, tożsamość KSM. Szkolenie jest także czasem pogłębienia relacji z Panem Bogiem – mówi Grzegorz Opioła, prezes KSM Diecezji Tarnowskiej. To również okazja do tego, żeby młody człowiek mógł sprawdzić, czy ta forma działalności w ogóle mu odpowiada. Dlatego więcej osób wzięło udział w tegorocznych szkoleniach, niż składa przyrzeczenie. – Zdarza się, że młodzi przeżywają szkolenie, ale nie mają możliwości działania w KSM, bo go w ich parafii nie ma. Nie podchodzą więc do przyrzeczenia – dodaje Grzegorz Opioła. Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży w diecezji rozwija się. Od września powstały cztery nowe oddziały: w par. pw. Miłosierdzia Bożego w Starym Sączu, Trzcianie koło Bochni, Lisiej Górze i Koszycach Małych. To owoc pracy „grupy desantowej”. – Nowe oddziały, jak to zwykle bywa, powstają z przekształcenia grupy apostolskiej – mówi Grzegorz. Ale nowi członkowie przybywają nie w wyniku technicznych zabiegów, ale dzięki świadectwu już działających w KSM rówieśników. – Przyszedłem w maju na adorację zorganizowaną przez nasz oddział KSM. Bardzo mi się podobało, poszedłem na kolejne spotkania i tak już zostało. Może znaczenie miało też to, że moi rodzice kiedyś poznali się w KSM i wyszli z niego dopiero po ślubie. Zachęcali mnie zatem, żebym spróbował tej drogi – opowiada licealista Karol de Lorme z Bochni. Jest jednym z tych, którzy składają teraz przyrzeczenie. Kasia Wenc z Wadowic Górnych należy do KSM Junior. – Jesteśmy w VII klasie. Potem będziemy mogli zasilić szeregi parafialnego KSM, ale już razem działamy. Uczestniczymy w akcjach i to jest fajne, bo młodzi mają dużo energii, którą warto dobrze zainwestować – uśmiecha się Kasia. – Tworzymy wspólnotę. Ta wspólnota sprawdza się w działaniu, kiedy coś robimy. To nam dodaje wiele pewności siebie, uczy odpowiedzialności – podkreśla Weronika Bilińska, wiceprezes KSM Rzuchowa. – Zawsze bardzo ważne w naszej tożsamości było hasło „Nie ma akcji bez formacji”. Bywa czasem, że mamy pokusę wymyślić jakieś działalnie, starannie je zaplanować i zrealizować. To dobrze, bo musimy mieć oczy i serca otwarte, ale dobry pomysł nie wystarczy. Trzeba mieć motywację, trzeba wiedzieć, w imię czego, czy raczej w imię Kogo warto działać. Działanie musi wypływać z naszej duchowości – mówi Grzegorz Opioła. Dlatego bardzo mocno struktury KSM pracują nad formacją, piszą nowe konspekty i organizują szkolenia, troszcząc się o to, by członkowie dbali o rozwój osobowych relacji z Jezusem.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama