Nowy numer 3/2021 Archiwum

Muszę być online

Parafia w Bobowej zorganizowała spotkanie dla rodziców kandydatów do bierzmowania ze znaną polską psycholog.

Bogna Białecka mówiła o zagrożeniach związanych z korzystaniem przez nastolatki z internetu. Nowa dla wielu rodziców wiedza daje często nieobecną wcześniej świadomość zagrożeń – mówi ks. dr Marian Chełmecki, proboszcz parafii. Małe dziecko siedzące przed telewizorem bywa źródłem spokoju rodziców, bo jest cisza w domu, bo Jaś czy Małgosia sami się sobą zajmują, oglądając bajki. Czy gdy nastolatek siedzi w internecie, to także należy być z tego zadowolonym? – Niekoniecznie. Warto zadać sobie pytanie: co moje dziecko robi przed komputerem? – zauważa ks. dr Józef Partyka, prezes diecezjalnej Poradni Specjalistycznej i Telefonu Zaufania „Arka”. – Niepokój powinien budzić także fakt, że dziecko często niczym innym niż komputerem i siedzeniem w internecie się nie zajmuje. To może mieć destrukcyjny wpływ na młodą psychikę – dodaje ks. Partyka.

Smartfon ponad wszystko

Bogna Białecka przytacza dane z badań: 95 proc. nastolatków korzysta ze smartfonów, 31 proc. korzysta z internetu w smartfonach przez pięć godzin dziennie i więcej, a 24 proc. korzysta z internetu w laptopach od godziny do trzech godzin dziennie. Inna dane: 93 proc. nastolatków w domu jest w zasadzie cały czas online. – Dziś nastolatki z komputerów stacjonarnych czy laptopów korzystają rzadko, najczęściej w domach, przy odrabianiu zadań. Głównym narzędziem do korzystania z internetu jest smartfon. Rodzicom czasem wydaje się, że wiedzą, co dziecko robi w sieci, bo widzą to na ekranie laptopa. Tymczasem główna aktywność jest w smartfonie. Tego rodzice zazwyczaj nie kontrolują – mówi Bogna Białecka. Podstawowy problem polega na tym, że dzieci uzależniają się od internetu, portali społecznościowych, messengerów. – Kłopot w tym, że uważają, iż muszą być cały czas zalogowani, muszą ciągle odbierać wiadomości, mają przymus natychmiastowego odpowiadania na nie. Bardzo trudno im odstawić smartfona choćby na dobę. To w wielu przypadkach jest kwestia uzależnienia – mówi Bogna Białecka. Ksiądz Jarosław Kokoszka uczy w bobowskiej szkole średniej. – Uczniowie przed katechezą kładą telefony do pudełka. Zdarza się, że pudełko wibruje cały czas, bo ciągle przychodzą wiadomości i powiadomienia – mówi. Młodzi nie mają zwyczaju wejścia do sieci, przeczytania wiadomości i rozłączenia się. Cały czas chcą być online.

Trzy zagrożenia

Jedno z najpoważniejszych zagrożeń czyhających w sieci nie jest z nią bezpośrednio związane. – Nastolatki są często bezkrytyczne i bardzo podatne na manipulację. Mają dużą wiarę we wszystko, co znajdą w internecie, chętnie też wierzą w najbardziej sensacyjne czy dramatyczne komunikaty. Czytając głupoty, zaczyna się nimi przesiąkać. Bezkrytycyzm w podejściu do treści umożliwia zaś innym manipulację nastolatkami – mówi Bogna Białecka. Drugi bardzo duży problem to pornografia. Według badań 14 proc. chłopców w wieku gimnazjalnym w ciągu 30 ostatnich dni oglądało celowo pornografię ponad 30 razy. Czyli więcej niż codziennie. Zaś 41 proc. chłopców robiło to od 1 do 10 razy w ciągu 30 dni. – W korzystaniu z pornografii celują chłopcy. Dziewczyny zaś chętniej szukają w sieci akceptacji, wrzucają swoje zdjęcia, czasem przeróżne, i czekają na „lajki”, pozytywne komentarze. Budują na tym swoje poczucie wartości – dodaje psycholog. I to także jest niebezpieczne. Trzecim, zdaniem Bogny Białeckiej, zagrożeniem jest to, że młodzi, mając problem, na razie zwracają się z nim do osoby dorosłej w rodzinie, ale na drugim miejscu jest szukanie pomocy w internecie. – Dziewczyna, która ma obsesję na punkcie tego, że rzekomo jest gruba, szybko znajdzie w internecie fora dla anorektyczek, z mnóstwem „rad”. – Szukając pomocy w sieci, nastolatki często jeszcze bardziej pogłębiają swoje kłopoty. W tej sytuacji wiele zależy od rodziców – czy rozmawiamy, czy mamy dobry kontakt. Wtedy dostrzeżemy, że z córką czy synem dzieje się coś niepokojącego – dodaje.

Co twoje dziecko robi w sieci?

Rodzice w Bobowej dostrzegają zagrożenia. – W szkole dzieci patrzą sobie na ręce, kto ma lepszy, większy telefon. To bywa podstawą oceny człowieka. Na korytarzu na przerwach mało dzieci rozmawia ze sobą. Wszyscy mają telefony, siedzą i klikają – zauważa Katarzyna Kopka. – Staramy się kontrolować, zwracać uwagę, co młodszy syn i starsza córka robią w sieci – dodaje. Dorota Popiela uważa, że pełna swoboda korzystania z internetu nie jest dobra. – U córki Facebook i Messenger to główne aktywności w sieci. Kontrolujemy jednak czas dostępu do internetu, pilnujemy, żeby nie przeszkadzało jej to w nauce, nie rozpraszało przed snem – mówi. Nie da się dziś odciąć dzieci od internetu. Ale trzeba zwracać uwagę na to, jak z niego korzystają.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama