Nowy numer 3/2021 Archiwum

Szukać zagubionych owiec

Ksiądz dr Tomasz Lelito, dyrektor wydziału katechetycznego tarnowskiej kurii diecezjalnej, o katechizacji wczoraj i dzisiaj oraz o IV i V synodzie.

ks. Zbigniew Wielgosz: Katechizacja w diecezji tarnowskiej ma ponad 200-letnią historię…

ks. Tomasz Lelito: Tworzyli ją wybitni specjaliści od katechezy, kształtowała ją tytaniczna wręcz praca wielu pokoleń kapłanów, sióstr zakonnych i świeckich. To dziedzictwo jest kontynuowane w szkołach od blisko 30 lat. Mamy dziś wielu oddanych katechetów duchownych i świeckich.

Katecheza powinna uczyć czy wychowywać?

Przede wszystkim jest ona wychowaniem w wierze, ale obejmuje także nauczanie doktryny chrześcijańskiej. Nadrzędnym celem jest doprowadzenie osoby katechizowanej nie tylko do spotkania z Jezusem, ale do głębokiej zażyłości z Nim.

Pierwszymi katechetami są rodzice. Na czym polega katecheza domowa, rodzinna?

Po pierwsze – na tworzeniu religijnego klimatu w wychowaniu dzieci. Bierze się on z prostych gestów – jak znak krzyża przed posiłkiem i po nim, słów – jak pozdrowienie „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!” czy „Zostańcie z Bogiem”, kiedy wychodzi się z domu. Ten klimat tworzy rozmowa o Bogu, Kościele, życiu parafii „sine ira et studio”, czyli bez gniewu, złośliwości, uprzedzeń czy zacietrzewienia. Tworzy go wspólna modlitwa rodziców z dziećmi, wspólne uczestnictwo we Mszy św. niedzielnej i świątecznej, zachowanie zwyczajów i obrzędów religijnych związanych ze świętami. Mam jednak smutne doświadczenie, że są regiony w naszej diecezji, gdzie modlitwa rodzinna zanika. Nie można tego tłumaczyć zabieganiem, bo czasem wystarczy uporządkować domowy kalendarz wydarzeń, ustalić priorytety w spędzaniu wspólnego czasu. Okaże się wówczas, że czas na modlitwę jest, tylko trzeba go sobie wziąć. Zanik modlitwy osłabia życie wiary, komunię z Bogiem i Kościołem. Czymś pożądanym byłaby wspólna lektura Pisma Świętego, ale mam świadomość, że ona jest obecna tam, gdzie rodzice są zaangażowani w jakieś grupy, ruchy, stowarzyszenia, jak Domowy Kościół, Odnowa czy inne.

Zanika katecheza rodzinna, a ciężar katechizowania przenosi się na szkołę. IV synod mówił o dwóch godzinach lekcyjnych, jakie należy przeznaczać na katechezę szkolną. Czy to wystarczy?

Kiedyś policzyłem liczbę godzin katechezy, począwszy od szkoły podstawowej po szkoły ponadgimnazjalne. Okazało się, że jest to od 660 do 720 godzin lekcji religii w ciągu edukacji szkolnej. To bardzo dużo! Pojawia się jednak pytanie o skuteczność tak ogromnego wysiłku. Przeciwnicy nauki religii w szkole podnoszą, że katecheza stała się lekcją, czyli zwykłym przekazem wiedzy, i nie prowadzi do spotkania z Jezusem. Należy jednak docenić to, że katecheza jest w szkole. Nawet gdy do kościoła uczęszcza 50 proc. katechizowanych, to na lekcjach religii mamy prawie 100 proc. uczniów. Jest to ogromna szansa ewangelizacyjna, której nie możemy zmarnować. Musimy walczyć z zeświecczeniem katechezy w szkole, żeby nie stała się tylko lekcją jak inne przedmioty. Dlatego należy korzystać z wszelkich form, które lekcję zamieniają w katechezę. To może być zapalenie świecy, przeczytanie fragmentu Pisma Świętego, nie z wydruku, lecz z księgi. To oczywiście modlitwa, bardziej rozbudowana, nie zdawkowa. To śpiewanie pieśni religijnych. To także udzielanie błogosławieństwa przez księdza. To ostatnie chciałbym bardzo zaakcentować. Błogosławmy dzieci i młodzież w szkole! Tak proste gesty przybliżą lekcję religii do katechezy.

Często po bierzmowaniu młodzi w szkole ponadgimnazjalnej wypisują się z religii, mówiąc, że są niewierzący. Co jest tego przyczyną?

W niektórych rejonach Polski nieraz dotyczy to nawet połowy uczniów w danej klasie. W naszej diecezji ten problem też się pojawia. W jednym z liceów w I klasie wypisują się średnio 1, 2 osoby. W II klasie ta liczba osiąga nawet 9 osób. To już jest dużo. Pytani o przyczynę bardzo często stwierdzają, że ich rodzice, rodzeństwo nie praktykują wiary, nie chodzą do kościoła, dlaczego więc oni mają chodzić na religię. Nie widzą w tym sensu, bo nie czują go w domu. Tacy młodzi, często zagubieni ludzie są priorytetem działalności duszpasterskiej w parafii. To mieszkańcy peryferii, do których ksiądz musi pójść. Świetna okazja ku temu wydarza się podczas każdej kolędy.

Jakie są najważniejsze wyzwania stojące przed V synodem w dziedzinie katechizacji?

Pierwsze wiąże się z katechezą rodzinną i dorosłych, z troską o przekaz wiary w domu i parafii. Drugie dotyczy troski o katechetyczny wymiar lekcji religii. Wreszcie trzecie dostrzegam w kształceniu nowych katechetów, żeby odchodzące pokolenia nauczycieli religii były zastępowane nowymi.

zbigniew.wielgosz@gosc.pl

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama