Nowy numer 21/2018 Archiwum

Stacja Stróże

Nadzwyczajni szafarze, organiści, przewodniczący i zastępca parafialnej rady duszpasterskiej, przewodniczący Akcji Katolickiej, grabarz – wszyscy kolejarze.

Stróże, dziś znane z pszczelarstwa i produkcji miodu, kiedyś były maleńką wioską. Na rozwój miejscowości i powstanie tam parafii wpływ miały nie pszczoły, a kolej. Kiedy zbudowano ją tu pod koniec XIX w., a Stróże stały się stacją węzłową, skąd można było dojechać do granicy polsko-słowackiej, ukraińskiej, a nawet do Budapesztu, ludzie zaczęli się tu sprowadzać i budować domy.

– Mówiło się wtedy, „kto ma olej, ten idzie na kolej”, czyli kto ma olej w głowie, jest mądry, zostaje kolejarzem, bo ma pewną pensję i stałą pracę – tłumaczy proboszcz Stróż ks. Stanisław Betlej. Był czas, że chyba z każdego domu ktoś na kolei pracował. Dokładnie sto lat temu rozpoczęto przy stacji kolejowej w Stróżach budowę kościoła według projektu Adolfa Juliusza Stapfa. Parafia w Stróżach, wyłączona wtedy z Wilczysk, powstała w 1928 roku. Stróże się rozrastały, a największy okres świetności miejscowej kolei przypadł na lata 70. ub. wieku, gdzie w tzw. lokomotywowni pomocniczej stało 14 parowozów ciężkich, a na kolei pracowały setki ludzi. Dziś już tak nie jest, ale ludzie zostali. Powstało także wiele innych firm, m.in. znany Sądecki Bartnik. W 2011 r. podjęto więc decyzję o rozbudowie kościoła. Dziś można podziwiać już jego nowe kształty, utrzymane w neogotyckim stylu, i piękne wnętrze, a kolejarze nadal tworzą tu zwartą i solidarną grupę, czując odpowiedzialność za kościół, który – jak mówił proboszcz – niechby i po wsze czasy uchodził za „kolejowy”. Na dorocznej uroczystości związanej ze wspomnieniem św. Katarzyny Aleksandryjskiej, patronki kolejarzy, w Stróżach zebrała się ich niemała grupa. Przybyły poczty sztandarowe, będące przedstawicielami wielu grup kolejarskich. Kolejarze zadbali także o oprawę liturgii Mszy św., pełniąc funkcje lektorów i kantorów. Śpiew animował lokalny zespół „Kowalnia”. Wiele osób ze Stróż związanych z koleją angażuje się na co dzień w życie lokalnego Kościoła. Czesław Lichoń, emerytowany maszynista, jest nadzwyczajnym szafarzem Komunii św. i wiceprzewodniczącym parafialnej rady duszpasterskiej. Jej przewodniczącym i także nadzwyczajnym szafarzem jest Stanisław Abram, pracownik PKP Nieruchomości. Organiści, senior Karol Gucwa i obecny Grzegorz Rysiewicz, to także kolejarze. Prezes Akcji Katolickiej Ryszard Sędzik również jest pracownikiem kolei. Podobnie jak członek parafialnej rady duszpasterskiej Marek Job. Wielu kolejarzy należy także do grup działających przy parafii. Grabarz Jerzy Gryboś to też kolejarz. – „Wyłamał się” tylko kościelny, ale i jego ojciec pracował na kolei. Działają w parafii jak straż pożarna, wielu z nich też do niej należy. – Gdy zachodzi doraźna potrzeba pracy na rzecz parafii czy rozbudowywanego kościoła zawsze można liczyć na maszynistów Kazimierza Lichonia, Mariana Rumina, Waleriana Wolanina, Kazimierza Sorotę, Romana Niemasa, Marka Liszkę. Taki też był niedawno nasz zmarły kolega Kazimierz Semla – wylicza organista parafialny w Stróżach Grzegorz Rysiewicz, maszynista instruktor PKP. Jak zapowiada miejscowy proboszcz, w planach rozbudowywanego kościoła przewidziane są także „kolejarskie” elementy. – Kiedyś w głównym ołtarzu starego kościoła był wizerunek Matki Bożej, a pod spodem parowóz, w nowym podobna mozaika zostanie ułożona na froncie kościoła w zaślepionym oknie. Będzie też witraż św. Katarzyny z symbolami kolejowymi – zapowiada ks. Betlej.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma